Przeznaczenie? Korona Kielce
- Napisała Aneta Grabowska
- Dział: Felietony
- Czytany 6317 razy
- wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
- Wydrukuj
- Skomentuj jako pierwszy!
Coś jest magicznego w tych naszych Kielcach. Coś, co sprawia, że na kieleckiej ziemi pewien rodzaj piłkarzy oferuje inny futbol niż miałoby to miejsce gdzieś indziej. To trochę tak, że w Kielcach odkrywa się talenty, które nie powinny iść dalej w świat, wydobywa się z nich to, co najlepsze i co może istnieć tylko tutaj. Talenty, których przeznaczeniem jest gra w żółto-czerwonych barwach.
Daleko szukać nie trzeba, przykład bardzo na czasie.
To jest Jacek Kiełb w Śląsku Wrocław.
To jest Jacek Kiełb w Koronie Kielce.
Jedna osoba, inna jakość futbolu.
A przecież Kiełb nie jest tu przypadkiem odosobnionym.
Maciek Korzym w Koronie – charyzmatyczny przywódca, walczak o ponadprzeciętnej ambicji, ulubieniec publiczności, współtwórca Bandy Świrów.
Maciek Korzym w Podbeskidziu – niedoceniany, przepłacany, bez polotu. W Górniku Zabrze – znienawidzony przez trybuny.
Paweł Golański w Koronie – fundament w kadrze trenera Ojrzyńskiego, Pachety, Tarasiewicza. Idol kibiców, gość trzymający szatnię. Po odejściu krótki epizod zagranicą, kilka przeciętnych występów w Zabrzu i otrzymanie przydomka Paweł „Błyskawica” Golański.
Bartek Pawłowski – w Kielcach niemal fenomen techniczny, w Lechii ławka i wpuszczanie w ostatnich minutach.
Było ich więcej, z niektórych się teraz śmieją w świecie futbolu, o innych się po prostu nie pamięta. Co zatem jest takiego magicznego w stolicy województwa świętokrzyskiego? Ja mówię: atmosfera. Wystarczy spojrzeć na pierwszy z brzegu film Korona TV. Jedność, zaangażowanie, wzajemna sympatia i panująca w szatni wesołość, tj. warunki idealne do rozwoju, do pokazania się z jak najlepszej strony. Serce rośnie, gdy widzi się Gostomskiego klepiącego po ramieniu Dejmka po samobóju (dlatego Peškovič po sytuacji z Diawem dużo stracił w naszych oczach), gdy słyszysz Rybę mówiącego, że nie jest bohaterem meczu z Wisłą, że to zasługa całego zespołu.
Kielecki kolektyw złożony z normalnych chłopaków, nie panów piłkarzy. Kielce nie potrzebują Furmanów, Nikolić'ów czy Prijović'ów. Kielce potrzebują Kiełbów, Korzymów, Grzelaków czy Sekulskich, a ci z kolei potrzebują Kielc i Korony. Uczciwa relacja, z korzyścią dla obu stron.

Aneta Grabowska
Niepoprawna optymistka, wierzy, gdy inni już przestali. Humanistka - to wiele o niej mówi. Nierzeczowa, nieobiektywna, zakochana w Koronie miłością romantyczną. Łukasz Sierpina znajduje się na podium jej ulubionych piłkarzy – między Gerrardem i Owenem.