Łamiemy stereotypy z Bartkiem Pawłowskim!
- Napisała Aneta Grabowska
- Dział: Felietony
- Czytany 1612 razy
- wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
- Wydrukuj
- Skomentuj jako pierwszy!
Wielu powie, że to nie miało prawa się zdarzyć, nawet pomimo wyjazdowej passy. Remis owszem, ale nie zwycięstwo. Bo to nie był Śląsk w dołku, na którego grę przykro patrzeć ostatnimi czasy. To był lider Ekstraklasy, który na własnej murawie pokonał m.in. Legię, Wisłę i Lechię. Zburzyliśmy gliwicką twierdzę, wskoczyliśmy na 5 miejsce w tabeli, do wicelidera tracimy 2 punkty i chyba mamy prawo, by być traktowanym jako poważny kandydat do górnej ósemki. Korona Kielce zaczęła się liczyć w grze o najwyższą stawkę i warto o tym mówić.
Bohaterów meczu było dwóch – Bartek Pawłowski i Zbyszek Małkowski, pierwszy dał nam bramkę na trzy punkty, drugi je uratował. Sprawiedliwości stało się zadość, bo karnego nie powinno być, ale to nie znaczy, że zachowania Aankoura nie należy potępić. Chłopak naprawdę powinien być wdzięczny Małkowskiemu za znakomitą interwencję. Pawłowski długo czekał na gola w Ekstraklasie. Wierzymy, że to było przełamanie, które przyniesie Koronie jeszcze wiele bramek w jego wykonaniu. Chłopak ma możliwości jak mało kto z młodych w naszej lidze, ale od dłuższego czasu nie przekładało się to na wyniki. Jest duża szansa, że teraz to się zmieni, bo często problem tkwi nie w formie, ale właśnie w głowie. Mamy pierwszą bramkę, nie byle jaką, wypracowaną w pięknym stylu, a to wygląda właśnie na zwiastun przełamania.
Może zbyt wcześnie, by o tym mówić, ale jeśli w końcu zaczniemy wygrywać na własnym terenie, mamy duże szanse, by to nas nazywano „rewelacją jesieni”. Wygraliśmy z Legią, z Piastem - na ich terenie, zremisowaliśmy z wiceliderem. W naszym zespole drzemie olbrzymi potencjał, bo to są chłopaki z charakterem, nie panowie piłkarze, ale właśnie grupa osób z ambicją, z chęciami do walki, osób wzajemnie się szanujących i darzących sympatią. A to wbrew pozorom ważne - atmosfera w szatni, relacje z kolegami z boiska, zaufanie do nich. U nas nie wywyższa się jednych po zwycięstwie, ale wskazuje, że punkty zdobył cały zespół. Nie szuka się winnych po porażce, bo kolektyw bierze to wspólnie na klatę. Razem zwyciężamy i razem ponosimy porażkę. To jest klucz do sukcesu, to powód do dumy i optymistycznych prognoz na przyszłość. To nie jest Banda Świrów, ale to ponownie drużyna z kieleckim charakterem.
Aneta Grabowska
Niepoprawna optymistka, wierzy, gdy inni już przestali. Humanistka - to wiele o niej mówi. Nierzeczowa, nieobiektywna, zakochana w Koronie miłością romantyczną. Łukasz Sierpina znajduje się na podium jej ulubionych piłkarzy – między Gerrardem i Owenem.