log in

Felietony

Gdzie ten szacunek?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Zawód - piłkarz. Jeśli zaczyna karierę w klubie renomowanym typu Barcelona, Bayern czy Chelsea, można być pewnym, że już jako nastolatek zarobi więcej niż powinien. Ale z drugiej strony ten zawód nie trwa wiecznie. Jeśli zdrowie pozwoli, kondycja nie zawiedzie, to nawet w wieku 35 lat będzie doświadczonym, ale i pożytecznym zawodnikiem. Tylko ile lat ma tej kariery jako piłkarz profesjonalny? Dziesięć? Kiedyś była moda na granie, teraz wszystko kręci się wokół pieniędzy. Jak taki Ronaldo zarobi w tydzień więcej niż Ty przez całe życie. To że piłkarze na świecie są przepłacani, wie każdy. Czasem nawet nie musi być utalentowanym zawodnikiem, wystarczy dobry agent. Mało mieliśmy przykładów z krajowego boiska?
Ale wróćmy na nasze podwórko. Korona w tarapatach, dofinansowanie przeszło, oby w grudniu nie było powtórki z rozrywki. Część piłkarzy już odeszła, druga część czeka, a jeszcze inni chcą dostać szansę. Trzy strony rozgrywki. Golański, Kiełb czy zagraniczny nabytek, kilku piłkarzy wraz z trenerem odejść musiało. Ponoć mamy oszczędzać na tych najlepszych. W kolejce Kapo, Malarczyk czy Jovanović czekają na rozwój sytuacji. No i młodzi, wychowankowie, Koroniarze z krwi i kości. Pokazał nam Włodzimierz Gąsior, jak wprowadzać ich do gry. Gawęcki, Kiełb, Malarczyk, Wilk - oni też byli młodzi, dostali swoją szansę. Dlaczego mielibyśmy nie spróbować tego raz jeszcze? Spójrzmy na warszawską Legię. Oczywiście, możecie mi zarzucić, że tam jest akademia piłkarska. Moim zdaniem każdy klub taką posiada, może nasza jest biedniejsza, ale jeśli żadnemu z juniorów nie damy szansy, to jak oni mają się przebić? A potem płacz, że w pierwszym składzie Korony, obcokrajowców ośmiu. Wolę oglądać juniora, który zbierze baty, niż opłacać szrot z zagranicy, który niczego wielkiego nie wniesie.
Szacunek - poważanie, ukłon, respekt, uznanie. Dlaczego na tenże szacunek pracować trzeba latami, a żeby go stracić wystarczy chwila? Jedna zła decyzja. I z piłkarza robi się Pan piłkarz. W czym problem? Oczywiście w kasie. Zawodnik, który wiecznie grać nie będzie, a musi zarobić na utrzymanie rodziny i swoją przyszłość, wybiera finansowo lepszą ofertę. Do tego dochodzą ambicje, ileż mam walczyć o utrzymanie, chcę czegoś więcej, chcę coś osiągnąć. Gdy podejmę taką decyzję, opuszczając Koronę, tracę w oczach kibica właśnie szacunek. Nie mogę zrozumieć nagonki na Jacka Kiełba. Niektórzy nie wiedzą, że przychodził do klubu jako 18 latek. Najważniejsze jest to, że się sprzedał do Śląska. W wieku lat 27. Bronicie mu rozwoju? Myślicie, że gdyby Korona była w miejscu klubu z Wrocławia, to Jacek by odszedł? Widzieliście łzy w jego oczach, gdy schodził z boiska? Ile razy pokazywał, jak ważny jest dla niego herb klubu? Ile razy po strzelonej bramce całował ten herb? Myślicie, że za większą kasę zrobi to w Śląsku? Nie. Jacek jest Koroniarzem. Pokazał, czym tak naprawdę jest szacunek. I choćby za lata wygrane w Koronie ten szacunek mu się należy.

Piotr Włodarczyk

Tematy okołoboiskowe związane z kielecką piłką to jego specjalność. Pokładów inteligentnego sarkazmu może pozazdrościć mu niejeden komik.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Zawodnicy

Log in or create an account