log in

Felietony

Bla, bla, bla

Jacek Kiełb Jacek Kiełb
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Nie, to nie Gigi d'Agostino. To tylko kieleckie realia. Czyli w stylu - dzisiaj wrogu, wczoraj bracie. Czytam te wypociny na kieleckich stronach powiązanych z Koroną i nie dowierzam, jak z szacunku można nagle przejść do nienawiści. Ale w sumie internet wszystko przyjmie, nawet moje wypociny. Tyle, że mówimy o kimś, kto utożsamia się z Koroną na każdym kroku. Pomijam fakt, że odważni to jesteście tylko w internecie, że tu potraficie napisać wypierdalaj, choć chwilę wcześniej pisaliście - brawo. Nagle zmieniacie zdanie, nagle z ikony robi się wróg, w ogóle wymyślacie jakieś ikony znikąd. Ba, niedługo zaczniecie pomniki stawiać, a za chwilę będziecie je burzyć, bo ktoś został wrogiem, nie ze swojej winy. Zrobiliście z Dejmka tego najgorszego , ale nie pamiętacie już, jak przez 5 lat strzelał bramki dla nas i był obrońcą nie do przejścia. Jeden błąd i jest nikim. To samo ze Stano, też najlepszy napastnik wśród obrońców, ale odszedł, więc jest zerem. Ciekawe, czy w Monachium nadal twierdzą, że ich bramkarz jest zerem. Wrogiem to może być na przykład Wilk - całował herb Korony, a potem poszedł do Wisły. No cóż, karierę wcześnie skończył, czyżby jakieś życzenia z Kielc? Teraz to samo chcecie zrobić z "Rybą"? Czym zawinił? Nie podpisał kontraktu? Bo chciał na dwa lata, a dali na rok? Postawcie się w jego sytuacji. Piłkarz to zawód, nie na lata jak w fabryce, kariera przy dobrych wiatrach potrwa ze 20 lat. Zaczynasz w juniorach, kończysz koło 35-36 lat, chyba że zdrowie pozwoli na więcej. Chłopak ma 30 lat, rodzinę, mieszka w Kielcach, utożsamia się z tym miastem. Jestem rok starszy od niego, ale pamiętam, jak przychodził do Korony w wieku 18 lat. Nie musiał się tak przywiązywać, nie musiał całować herbu, a jednak to zrobił. Ujma? Dla kogo? No chyba teraz dla Was. Obrażacie chłopaka, który chce zostać w Kielcach. Nawet jeśli nie jest w najwyższej formie, to można dać mu szansę, ale nie, Wy już go skreśliliście. Od czasów Marka Gołąbka, a potem Macieja Korzyma, nie pamiętam, by kogoś tak chwalono na kieleckim stadionie. Czytam, że ikoną jest Piechna. No tak, ale jak wrócę pamięcią do takiego meczu w Kielcach na Szczepaniaka, kiedy to przeciwnikiem było Heko Czermno i kiedy to po bramce dla tego zespołu, pan Grzegorz pokazał coś w kierunku kibiców kieleckich, a ci nie pozostali mu dłużni... No to taka ikona nie ikona. Ikoną to może zostać człowiek związany sercem z miastem czy klubem, jak np. Włodzimierz Gąsior. Możemy powspominać, że był taki dobry trener jak Ryszard Wieczorek, jak to Korona wtedy pięknie grała albo jakie bramki z wolnego strzelał Dariusz Kozubek, czy może jak to na skrzydle szalał Tomasz Lipski, albo jak bramki z główki strzelał Tomasz Pietrasiński, mający mniej wzrostu niż Nabil Aankour. Pamiętacie w ogóle takie nazwiska? Czy wyciągacie je teraz z Wikipedii? A może z przeglądarki google? To polecam wpisywać w tę właśnie stronę - J A C E K, no tu Wam się nic jeszcze nie wyświetli, ale dopiszcie też po imieniu literkę K. Dziękuję. Dobranoc.

Ps. Choć poruszam się po Kielcach, nigdy mi się nie udało spotkać Jacka, ale jeśli mi się to kiedyś uda, wezmę od niego autograf. Od kolejnej dla mnie ikony Korony Kielce. A Wy co zrobicie, poza kolejnym czarnym postem w jego stronę?

Piotr Włodarczyk

Tematy okołoboiskowe związane z kielecką piłką to jego specjalność. Pokładów inteligentnego sarkazmu może pozazdrościć mu niejeden komik.

Więcej w tej kategorii: « 65. minuta, czyli jak zabić mecz

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Zawodnicy

Log in or create an account