log in

Wpisy

Przedmeczowo: Zagłębie Lubin – Korona Kielce

Świetna forma Korony Kielce przed przerwą na mecze reprezentacji nie pozostała bez echa. Na półmetku sezonu co raz liczniejsi specjaliści dostrzegają w drużynie Żółto-Czerwonych czarnego konia rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Po efektownej wygranej w meczu ze Śląskiem Wrocław Korona awansowała na czwarte miejsce w tabeli, wyprzedzając między innymi Lecha Poznań i zbliżając się do ekip z miejsc dwa i trzy na odległość odpowiednio jednego i dwóch oczek. Dzięki temu cudowna seria pod wodzą Gino Lettieriego trwa w najlepsze i wynosi już osiem meczów bez porażki w Ekstraklasie i dziesięć, jeśli doliczyć do tego pojedynki stoczone w Pucharze Polski. Nawet najstarsi kibice nie pamiętają tak dobrego okresu. Zachwycają nie tylko wyniki, ale też efektowna, nastawiona na ofensywę gra drużyny. Jakby tego było mało, zespół zdaje się znalazł ten złoty środek, dzięki któremu nie tylko strzela wiele goli, ale zarazem mało traci, prezentując skuteczną grę w obronie, którą doskonale kieruje bramkarz -  Maciej Gostomski. Progres drużyny najlepiej widać po dwóch ostatnich meczach: najpierw rozgromili na wyjeździe Lechię Gdańsk aż pięć do zera, a w ostatniej kolejce rozbili na własnym stadionie Śląsk trzy do zera. Dzięki tym wynikom przed kolejnym pojedynkiem w ramach Lotto Ekstraklasy nastroje w drużynie ze stolicy województwa świętokrzyskiego panują doskonałe. A to bardzo istotne, bo przed nami trudny mecz z wymagającym rywalem. Korona zmierzy się na wyjeździe z zespołem Zagłębia Lubin. Początek spotkania już w poniedziałek o godzinie osiemnastej. To arcyciekawe widowisko sędziował będzie doskonale nam znany piłkarski rozjemca, pan Tomasz Musiał.

Mało który zespół grający w Lotto Ekstraklasie jest dla Korony Kielce tak trudnym przeciwnikiem jak Zagłębie. Na dwadzieścia sześć meczy piłkarze z Lubina wygrali aż trzynaście, dziewięć razy padał remis, zaledwie cztery razy wygrać zdołała drużyna z Kielc. Miażdżąca jest również przewaga Zagłębia w strzelonych bramkach: czterdzieści pięć do dwudziestu sześciu na korzyść gospodarzy najbliższego starcia. Ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami rozegrany na stadionie zespołu Zagłębia zakończył się pogromem gości cztery do zera. Ostatni raz Korona wygrała w lidze z Zagłębiem na własnym stadionie, skromnie pokonując gości dwa do jednego.

KGHM Zagłębie Lubin zajmuje obecnie siódme miejsce w tabeli z dorobkiem dwudziestu trzech punktów. Podopieczni Piotra Stokowca wygrali sześć swoich spotkań, pięć zremisowali, cztery przegrali. Zdobyli do tej pory dwadzieścia dwa gole, tracąc siedemnaście. Zagłębie liczy na wygraną przed własną publicznością, by nie tylko oddalić od siebie widmo niższej połowy tabeli, ale wrócić do walki o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach.

Korona Kielce spisuje się rewelacyjnie. Passa spotkań bez porażki sprawiła, że Żółto-Czerwoni zagościli w ścisłej czołówce tabeli, na miejscu czwartym. Dwadzieścia pięć punktów na koncie, bilans bramkowy dwadzieścia pięć do piętnastu na plus, dobra forma napastników i obrońców, dopasowana taktyka, to wszystko sprawiło, że atmosfera wokół klubu wreszcie jest stabilna. Korona czuje niepowtarzalną szansę na najwyższą lokatę w tabeli w całej historii klubu. Korona wie, że nawet jeśli przydarzy się wpadka w najbliższym pojedynku, nadal pozostaną w górnej połowie tabeli. Niemniej w Kielcach nikt nie myśli o porażce. Wszyscy powtarzają jak mantrę, że jedziemy po zwycięstwo, żeby umocnić swoją pozycję, a nawet awansować jeszcze wyżej, walcząc o to, co dotąd wydawało się nieosiągalne: grę w Lidze Europy.

Patrząc na formę obu zespołów, faworytem spotkania wydaje się być drużyna gości. Korona wygrał swoje dwa ostatnie pojedynki do zera, nie przegrała też już od ośmiu spotkań w Ekstraklasie, podczas gdy Zagłębie swój ostatni mecz przegrało i to na własnym terenie, nie wygrało też poprzedniego meczu u siebie, remisując dwa do dwóch z przeciętnym Piastem Gliwice. Nie zachwyca też styl gry Zagłębia, które oprócz bramek zdobywanych przypadkowo po stałych fragmentach, niewiele potrafi zaproponować w ofensywie, choć ma piłkarzy potrafiących strzelać. Jedyna nadzieja Zagłębia jest taka, że wreszcie ponownie odpalą z formą, poniesieni dopingiem własnej publiczności, przed którą grają trzeci mecz z rzędu. Korona w obecnej formie ma do zaproponowania znacznie więcej. Dobra gra w ataku pozycyjnym, nieprzewidywalne kontry, groźne rzuty rożne i wolne, świetna gra zespołowa, zaangażowanie, dobrze usposobiona defensywa – to tylko niektóre z atutów w talii kart trenera Gino Lettieriego. Jeśli drużyna z Kielc utrzymała swoją formę przez czas odpoczynku od rozgrywek, powinna w poniedziałek poprawić niekorzystny bilans spotkań z Zagłębiem. Obstawiamy dwa do jednego dla Korony.

W Zagłębiu jedną z kluczowych ról odgrywa świeżo upieczony reprezentant Polski Jarosław Jach. Solidny, skoncentrowany, dobrze ustawiający się i grający głową środkowy obrońca nie zawodzi, nawet gdy drużyna przegrywa. Jego dobra postawa zaowocowała powołaniem przez trenera Nawałkę na towarzyskie spotkania z Urugwajem i Meksykiem i debiut w kadrze. Jach jest silnym zawodnikiem, który potrafi nie tylko bronić, ale też wyprowadzać piłkę. Świetnie kryje rywali w swoim polu karnym, przydaje się też przy ofensywnych stałych fragmentach gry. Bardzo ciężko jest go ograć, a przy tym Jarosław doskonale dyryguje swoimi kolegami  z obrony. Bardzo prawdopodobne, że już wkrótce opuści Zagłębie, by przenieść się do mocniejszego klubu, ale póki co, żeby zaszkodzić drużynie gospodarzy, Korona musi znaleźć sposób na oszukanie lidera jej defensywy.

Trudno nadziwić się formie Korony w ostatnich meczach, a jest ona między innymi zasługą znakomitej postawy jednego ze środkowych pomocników, mianowicie Gorana Cvijanovicia. Jego podania, sposób kontroli tempa, wieloletnie doświadczenie zdobyte w różnych klubach oraz niebanalne umiejętności okazały się bezcenne na tym etapie rozgrywek. Nienaganny technicznie, nie biegający bez sensu, sprytnie wykryje każdą lukę w zespole rywali. Jest w stanie przesądzić o wyniku meczu jednym zagraniem i tym samym pomóc Koronie w odniesieniu kolejnego zwycięstwa.

Stęsknieni za Ekstraklasą po tej krótkiej przerwie wracamy do kibicowania Koronie Kielce. Mecz zapowiada się na bardzo trudny, ale jeśli goście wyjdą z niego zwycięsko, to pierwsza trójka będzie w zasięgu. Fani Korony z wielką wiarą podchodzą do wyjazdowego pojedynku, dlatego nie zabraknie ich ani na stadionie Zagłębia, ani przed telewizorami, gdzie na antenie Eurosportu można będzie śledzić transmisję na żywo, A zwolenników radia zapraszamy do słuchania relacji na antenie niezawodnego Radia Kielce. Czy Korona rozpocznie drugą część sezonu równie dobrze, jak zakończyła pierwszą? Przekonajmy się razem.

Przedmeczowo: Korona Kielce – Śląsk Wrocław

Ależ forma Korony! Żółto-Czerwoni byli delikatnym faworytem spotkania z Lechią Gdańsk, ale chyba nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się takiego pogromu. Pięć do zera na wyjeździe! Fantastyczny wynik, najwyższa wygrana w historii w roli gościa, fantastyczna gra, wybitne zwycięstwo Dumy Kielc. A przecież ta wygrana mogła być jeszcze bardziej okazała, bo w drugiej połowie spotkania jedenastki nie wykorzystał Jakub Żubrowski. Ale to nie zmienia faktu, że za nami najlepszy mecz Koroniarzy w całym dotychczasowym sezonie. Po ostatnim gwizdku arbitra piłkarze Korony mogli z podniesionym czołem świętować najwyższe zwycięstwo w sezonie i awans na wyższe lokaty w tabeli, znacznie poprawiając swój bilans bramkowy, który od dawna nie prezentował się tak okazale i wynosi w tej chwili siedem goli na plus. Imponująco prezentuje się również osiem spotkań z rzędu bez porażki, z czego sześć w Lotto Ekstraklasie. Korona zgłasza aspiracje do walki o europejskie puchary, oddalając od siebie widmo walki o utrzymanie. Teraz przed piłkarzami z Kielc kolejny sprawdzian. Na Kolporter Arenie podopieczni Gino Lettieriego zmierzą się z silną ekipą Śląska Wrocław. Ten pojedynek jest bardzo blisko, bo startujemy już w piątek po Wszystkich Świętych o godzinie 18:00.

Oba zespoły stoczyły ze sobą jak dotąd dwadzieścia pojedynków. Rywalizacja między nimi jest niesamowicie zaciekła. Sześć wygranych Śląska, pięć Korony, dziewięć remisów. Jedynym, co wyraźnie przemawia na korzyść drużyny przyjezdnych jest bilans bramkowy, wynoszący aż trzydzieści dwa do dziewiętnastu na korzyść zespołu z Wrocławia. Korona nie zdołała pokonać Śląska już od czterech ligowych spotkań, dwa ostatnie przegrywając, a remisując dwa poprzednie. Ostatni triumf Żółto-Czerwonych nad Ślązakami miał miejsce w sezonie 2015/16, kiedy to na wyjeździe we Wrocławiu Korona wygrała skromnie jeden do zera.

Mecz Korony ze Śląskiem będzie pojedynkiem bliskich sąsiadów w tabeli. Zespół z Wrocławia zajmuje obecnie ósme miejsce, z dorobkiem dwudziestu punktów. Od Korony oddzielają go dwa oczka i ekipa Wisły Kraków mająca punkt przewagi. Do piątej w tabeli Jagi i czwartego Zagłębia tracą trzy oczka, więc ciągle mogą obu rywali dogonić i włączyć się do walki o europejskie puchary. Ale piłkarze trenera Jana Urbana muszą też uważnie oglądać się za siebie. Tyle samo punktów co oni ma zespół Płocka, zaledwie jeden mniej Arka Gdynia, trzy mniej Sandecja. Ślązacy czują, że mecz z Koroną jest dla nich bardzo istotny w kontekście walki o górną ósemkę i tak naprawdę satysfakcjonować powinno ich tylko i wyłącznie zwycięstwo, choć w obecnej formie Korony remis też nie będzie dla nich złym wynikiem, ale nie pozwoli przeskoczyć Kielczan w tabeli. Śląsk w obecnym sezonie gra w kratkę: pięć wygranych, pięć remisów, cztery porażki i bilans bramkowy dziewiętnaście do dziewiętnastu, pokazują że forma ekipy z Wrocławia pozostawia sporo do życzenia, zwłaszcza po ostatniej wysokiej porażce w Płocku jeden do czterech. Jeśli przegrają również w Kielcach, będą mięli w dorobku pięć zwycięstw, pięć remisów i pięć porażek.

Cudowny sen Korony trwa w najlepsze. Kibice i piłkarze z Kielc powoli zaczynają zapominać, co to jest porażka. Sześć spotkań z rzędu bez przegranej w Lotto Ekstraklasie, osiem, jeśli dodać rozgrywki pucharowe. A to zaowocowało awansem w górę tabeli. W tej chwili podopieczni Gino Lettieriego zajmują szóste miejsce, z dorobkiem dwudziestu dwóch punktów, dodatnim bilansem bramkowym (dwadzieścia dwa gole strzelone, piętnaście straconych!), co jest najlepszym wynikiem od lat. Korona wygrała sześć spotkań, cztery zremisowała, cztery przegrała. Do drugiego miejsca w tabeli Koroniarze tracą zaledwie trzy punkty, dwa do trzeciego Lecha Poznań, punkt do Zagłębia Lubin i Jagielloni Białystok. Tuż za plecami Korony znajduje się Wisła Kraków z punktem straty, dwa oczka traci do Żółto-Czerwonych Śląsk oraz Wisła z Płocka, trzy dziesiąta Arka Gdynia. Wygrana może dać Koronie miejsce na podium, ale porażka nadal może sprawić, że stracą miejsce w górnej ósemce. Tylko remis stanowi pewną niewiadomą, choć powinien wystarczyć, żeby utrzymać swoją pozycję.

Korona Kielce czy Śląsk Wrocław? To bardzo interesujące pytanie. Biorąc pod uwagę formę z ostatnich spotkań, ligową pozycję oraz grę na własnym stadionie Korona wyrasta nam na wyraźnego faworyta piątkowego meczu. Żółto-Czerwoni emanują taką wolą zwycięstw, że nikt w zespole nie odpuszcza ani na sekundę, dobre ustawienie taktyczne dopasowywane pod rywala przez trenera Lettieriego pozwala drużynie na zyskanie przewagi na boisku, a pozytywne nastawienie przed meczem od razu stawia gospodarzy na wygranej pozycji. Atutem Korony jest niespodziewane przejście od ataku pozycyjnego do gry z kontry. Rywale nie potrafią znaleźć recepty na ten element. Poza tym Korona wypowiada swoim oponentom prawdziwe wojny w środku pola. To tam Kielczanie rozstrzygają większość pojedynków i gaszą w zarodku ataki przeciwników. No i te stałe fragmenty gry, po których pada naprawdę sporo goli dla ekipy ze Świętokrzyskiego. Jedyna szansa przeciętnego taktycznie Śląska to wymyślić coś naprawdę niezwykłego, by zaskoczyć Koronę. Bo zarówno defensywę, jak i ofensywę mają znacznie gorszą niż zespół gospodarzy, który powinien wygrać ten mecz dwa do zera.

W ostatnich spotkaniach w barwach Korony błyszczy najjaśniej Goran Cvijanović. Pomocnik z Kielc świetnie wkomponował się w zespół i prowadzi go do kolejnych dobrych wyników. Rozgrywa, zabezpiecza tyły, strzela gole, asystuje ze stałych fragmentów gry. Goran dysponuje dobrą techniką użytkową, jest bardzo pracowity i wytrzymały. Doskonale uzupełnia się z Możdżeniem i z Kubą Żubrowskim. Długo kazał czekać na swoje dobre występy, ale kiedy już zaczął czarować, to okazało się, że potrafi to robić jak nikt w zespole. Od jego postawy będzie zależał wynik meczu w piątek, jak i kolejnych spotkań ligowych.

Marcin Robak strzela wszędzie, gdzie się przeniesie, więc dla Śląska również stał się kluczowym zawodnikiem. Piłkarz, którego wielu odsyła już na emeryturę nadal zadziwia i nadal ma dobrze nastawiony celownik. Dobra technika, wciąż niezła szybkość, umiejętność wykańczania akcji, świetne opanowanie. Wystarczy chwila nieuwagi, cień szansy, a zaraz potem trzeba wyciągać piłkę z siatki. Ma doświadczenie wynikające z gry w wielu klubach Ekstraklasy i za granicą, czym niewielu piłkarzy naszej ligi może się poszczycić. Jak na weterana futbolu przystało potrafi wpływać na partnerów z zespołu i wznosić im się na wyżyny umiejętności, ale przede wszystkim jego zaletą jest to, że w pojedynkę potrafi przesądzić o wyniku meczu. Jedyną nadzieją na jego zatrzymanie jest ścisłe krycie i odcięcie od podań.

Chyba wszystkich kibiców Korony Kielce zżera ciekawość, co nasi ulubieńcy pokażą w najbliższym spotkaniu. Pełni optymizmu po wspaniałym zwycięstwie nad Lechią Gdańsk czekamy na pierwszy gwizdek arbitra. Gospodarze mają ogromną szansę przedłużyć imponującą serię spotkań. Okazja jest wyborna. Mecz u siebie, przy dopingujących trybunach, świetna forma, doskonałe nastroje. Czy można sobie wyobrazić dogodniejszy moment na doskoczenie do czołówki? Dlatego tym bardziej potrzeba dopingu, który poniesie Koronę do zwycięstwa. A dla tych, którzy nie mogą pojawić się w piątkowy wieczór na stadionie, zachęcamy do śledzenia transmisji na kanale Eurosport lub do tradycyjnej relacji radiowej na antenie Radia Kielce. Korono, do boju! Do boju o podium!

Przedmeczowo: Lechia Gdańsk – Korona Kielce

Heroiczny pościg ekipy Gino Lettieriego za zespołem Górnika Zabrze przyniósł efekt w postaci cennego punktu i  przedłużenia serii spotkań bez porażki w Ekstraklasie do pięciu (sześciu, wliczając rozgrywki Pucharu Polski). Korona pokazała charakter, jaki powinien cechować każdą profesjonalną i w pełni zaangażowaną w to co robi drużynę, doprowadzając do remisu od stanu trzy do jednego dla faworyzowanego Górnika. A mecz układał się dokładnie tak, jak przewidywali piłkarscy specjaliści: gospodarze rzucili się na Koronę, opanowali środek pola i przeszli do szybkich ataków, które przyniosły dwa gole przed upływem trzydziestej minuty spotkania. Korona zdołała jednak złapać kontakt po samobójczym trafieniu, ale tylko po to, by za chwilę stracić trzecią bramkę i do szatni schodzić z dwoma golami straty. Piętnastominutowa przerwa pozwoliła trenerowi Żółto-Czerwonych na zupełną odmianę swojej ekipy. Od początku drugiej części spotkania goście nie pozwalali rywalom absolutnie na nic, naciskając i atakując, aż dopięli swego i wyrównali stan gry. Remis trzy do trzech na stadionie rewelacji rozgrywek to naprawdę dobry wynik i piłkarzom z Kielc wraz z trenerem należą się słowa uznania. Zdobyli drogocenny punkt i pokazali się z jak najlepszej strony. Jakby pozytywnych sygnałów było mało, w czwartkowym meczu z Zagłębiem Lubin w ramach Pucharu Polski Żółto-Czerwoni zdołali pokonać jeden do zera faworyzowanych gospodarzy, zapewniając sobie dobrą pozycję wyjściową przed rewanżem na własnym boisku i przedłużając serię meczów bez porażki do siedmiu. Dzięki tym rezultatom w klubie zapanowała świetna atmosfera. I dobrze, bo przed nimi kolejny trudny wyjazdowy mecz, tym razem w Gdańsku, gdzie już czeka nieobliczalna Lechia. Ten mecz zostanie rozegrany w najbliższy poniedziałek, trzydziestego października o godzinie osiemnastej. Spotkanie poprowadzi arbiter Krzysztof Jakubik, a będzie ono do zobaczenia na antenie Eurosport a wysłuchania w niezawodnie w Radiu Kielce.

Przed Koroną kolejny przeciwnik, z którym gra często i gra skutecznie. Obie ekipy walczyły ze sobą do tej pory dwadzieścia jeden razy, z czego dziesięć spotkań wygrała drużyna ze Świętokrzyskiego, pięć wygrali Lechici, a sześć razy oglądaliśmy remis. W tym czasie Korona strzeliła rywalom trzydzieści goli, tracąc przy tym dwadzieścia jeden. Ostatni pojedynek Korony z Lechią zakończył się bezbramkowym remisem na stadionie w Gdańsku. Warto dodać, że był to dopiero trzeci taki wynik w całej historii starć Korony z Lechią. W każdym z pozostałych osiemnastu padała co najmniej jedna bramka.

Dwunaste miejsce w tabeli to dla Lechii ogromne rozczarowanie. Ekipa z Gdańska miała mierzyć w górną połowę tabeli, a nawet rywalizować o czołowe lokaty na koniec sezonu, tymczasem od początku sezonu nie potrafi złapać odpowiedniego rytmu i ciągle odbija się od bariery połowy stawki, pozostając w dolnej ósemce. Czternaście punktów na koncie, ujemny bilans bramkowy osiemnaście do dziewiętnastu, trzy wygrane, pięć remisów i pięć porażek, takimi wynikami może poszczycić się drużyna prowadzona przez Adama Owena. Ich sytuacja w tabeli nie jest najlepsza, ale awans nadal w górę nadal jest możliwy.

Świetna seria Korony Kielce trwa w najlepsze. Już siedem spotkań z rzędu nie zaznała porażki i dzięki temu nie tylko utrzymuje miejsce w czołowej ósemce (stan sprzed rozpoczęcia kolejki). Żółto-Czerwoni mają na koncie dziewiętnaście punktów. Pięć wygranych, cztery remisy i cztery porażki, dodatni bilans bramkowy siedemnaście do piętnastu, a przede wszystkim dobra forma sprawiły, że atmosfera w klubie ze Ściegiennego się oczyściła. Kielczanie mają ogromne szanse na awans. Dlatego Duma Kielc musi myśleć o dalszym gromadzeniu punktów, choć przed nimi kolejny trudny wyjazd. Wygrana może wywindować Koronę na piątą pozycję, remis może pozwolić pozostać drużynie w górnej połowie tabeli, porażka w najgorszym razie zepchnie ją na jedenaste miejsce.

Patrząc na formę obu zespołów w ostatnim czasie, to pomimo gry na wyjeździe faworytem poniedziałkowej batalii jest zespół przyjezdnych. Korona prezentuje obecnie styl, który budzi słuszny podziw wśród innych drużyn i obserwatorów. Cała skuteczność Korony bierze się z waleczności i woli zwycięstwa piłkarzy Żółto-Czerwonych. Do tego dochodzi dobra taktyka zastosowana przez trenera Lettieriego i mądrze ustawiona linia pomocy, nadająca rytm grze drużyny. Korona potrafi grać piłką i z kontry, groźnie egzekwuje stałe fragmenty gry. Siłą zespołu jest kolektyw i dążenie do zwycięstwa za wszelką cenę. Lechia może Koronie przeciwstawić większe indywidualności i to, że tak naprawdę nie wiadomo, czego można się po niej spodziewać. Równie dobrze mogą zagrać futbol z innej galaktyki, jak i zaprezentować żenującą postawę. Patrząc na ostatnie wyniki obu zespołów, można wywnioskować, że czeka nas wyrównany pojedynek drużyn, z których jedna jest w dobrej formie, druga w gorszej. Korona jest w tej lepszej sytuacji i to powinno sprawić, że na fali dobrej dyspozycji przywiezie z Gdańska trzy punkty. Nasz typ to zero do jednego dla Żółto-Czerwonych.

Mimo słabej formy większości zawodników Lechia zawsze może liczyć na jednego z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy – Dusana Kuciaka. Były zawodnik Legii Warszawa nadal prezentuje się bardzo pewnie i potrafi bronić niesamowite strzały. Króluje w polu karnym, dowodzi linią defensywy, poza tym ma świetny refleks. Jest też postacią bardzo doświadczoną i jadł piłkarski chleb z niejednego pieca. Żeby go pokonać, trzeba wymyślić coś naprawdę wyjątkowego. Oby atakującym Korony udało się znaleźć na niego sposób.

Korona Kielce liczy natomiast na piłkarza z linii ofensywnej, który ciągnie drużynę do przodu. Mowa oczywiście o popularnym Rybie. Jacek Kiełb strzela gole, asystuje, drybluje, wykonuje stałe fragmenty, jak za starych, dobrych lat. Jest szybki, zwinny i zdyscyplinowany. Jeśli nadal będą omijać go kontuzje, to Korona będzie miała z niego bardzo wiele pożytku i to nie tylko w tym jednym spotkaniu, ale przez resztę sezonu.

Przed nami czternasta kolejka Lotto Ekstraklasy. Lechia i Korona Kielce zmierza się już na jej zakończenie i zapowiada się, że ten mecz będzie wisienką (lub truskawką jak kto woli) na torcie. Zanosi się na walkę i świetne widowisko, z którego zwycięsko powinna wyjść ekipa gości. I choć zadanie jest trudne, to wszyscy związani w jakikolwiek sposób z klubem z Kielc wierzą w kolejne punkty naszych ulubieńców.

Przedmeczowo: Górnik Zabrze – Korona Kielce

Korona Kielce ponownie przedłużyła serię spotkań bez porażki do czterech w Ekstraklasie i do pięciu wliczając Puchar Polski. Imponujące, ale Żółto-Czerwonych stać na dalsze śrubowanie tej serii. Po pewnej wygranej dwa do zera nad Wisłą Płock Korona zanotowała awans i wróciła do górnej połowy tabeli, rozsiadając się na siódmej lokacie. Cieszy dobra forma i zachowane czyste konto, ale jeszcze bardziej styl i dobrze wykorzystane stałe fragmenty gry. Rywal tak naprawdę nie zdołał zaistnieć na Kolporter Arenie i do Płocka wrócił bez choćby gola. Ale i tym razem nie ma czasu, by zbyt długo rozwodzić się nad tą wygraną, bo kolejny mecz już w piątek. A rywalem Korony będzie rewelacja sezonu, beniaminek rozgrywek, Górnik Zabrze. Początek spotkania na stadionie przy ulicy Roosvelta w Zabrzu o godzinie 20:30 obwieści gwizdek arbitra Tomasza Kwiatkowskiego. Transmisja telewizyjna do zobaczenia na żywo w Canale + Sport, a relacja radiowa jak zawsze na antenie Radia Kielce.

Na najwyższym poziomie rozgrywek Korona i Górnik starły się do tej pory dziewiętnaście razy. Zdecydowanie lepiej radzi sobie w tej rywalizacji zespół prowadzony przez Gino Lettieriego, wygrywając jak dotąd dziesięć pojedynków, a przegrywając zaledwie czterokrotnie. Pięć razy oba zespoły dzieliły się punktami. Korona ma również lepszy bilans bramkowy, strzeliła dwadzieścia osiem bramek goalkeeperom Górnika, tracąc osiemnaście. W ostatnim meczu pomiędzy Koroną a Górnikiem padł bezbramkowy remis, ale dla pocieszenia należy dodać, że był to jeden z zaledwie trzech takich wyników w historii rywalizacji Dumy Kielc z Górnikiem Zabrze.

Górnik jest prawdziwą sensacją tegorocznych rozgrywek. Po powrocie do Ekstraklasy zespół z Zabrza od początku utrzymuje się w czubie tabeli i po dwunastu kolejkach zajmuje drugie miejsce, z identycznym dorobkiem punktów co Lider z Poznania i trzecie w tabeli Zagłębie Lubin, które pokonało Zabrzan w ostatniej serii spotkań trzy do dwóch. Dwadzieścia dwa punkty na koncie beniaminka robią bardzo pozytywne wrażenie, zwłaszcza, że grając u siebie celuje on w zwycięstwo nad Koroną, które może dać mu fotel lidera Lotto Ekstraklasy. Po piętach Górnika depczą jednak aż cztery ekipy: wspomniane Zagłębie z dwudziestoma dwoma punktami, Jagiellonia Białystok i Wisła Kraków z dwudziestoma oczkami oraz Legia Warszawa z dziewiętnastoma punktami. Górnik w obecnych rozgrywkach wygrał już sześć spotkań, cztery razy remisował, dwa razy przegrywał, strzelając dwadzieścia pięć bramek, co jest  najlepszym wynikiem w lidze, tracąc przy tym siedemnaście goli.

Korona Kielce po dwunastu rozegranych meczach traci do Górników cztery oczka, bo zgromadziła do tej pory punktów osiemnaście, wygrywając pięć spotkań, remisując w trzech pojedynkach i cztery przegrywając. Czternaście goli zdobytych w dotychczasowych starciach i dwanaście straconych to jeden z najlepszych bilansów bramkowych drużyny na tym etapie sezonu od kilku lat. Ponadto drużyna jest na fali wznoszącej. Nie przegrała od czterech spotkań w Ekstraklasie, trzy z nich wygrywając. Drużyna czuje się też swobodniej, bo uciekła od strefy spadkowej na dosyć bezpieczne dziewięć punktów. Piłkarzy motywuje nie tylko dobra forma, ale realne szanse dalszego marszu w górę tabeli. Do szóstej w lidze Legii tracą przecież tylko punkt, a do piątego i czwartego miejsca zaledwie dwa. A jednak grupa pościgowa również jest liczna. Punkt mniej od Żółto-Czerwonych maja Śląsk Wrocław i Wisła Płock, a dwa mniej mają ekipy z miejsc dziesięć i jedenaście, więc w razie porażki Korona może spaść właśnie na jedenastą lokatę. Remis w obecnej sytuacji również będzie cenny dla Korony, bo zdobyty na tak trudnym terenie jak ten w Zabrzu może okazać się kluczowy w końcowym rozrachunku. Bez wątpienia rację ma trener Lettieri, mówiąc, że na tym etapie rozgrywek Korona musi być jak wiewiórka i korzystać z dobrej formy, póki sprzyjają temu warunki, gromadząc jak najwięcej punktów.

Wydaje się, że zespół gospodarzy, którego trenerem jest doskonale nam znany Marcin Brosz, wyrasta na faworyta najbliższego pojedynku. Przemawia za tym stabilniejsza forma i świetna gra w ofensywie. Górnik nie ma w składzie wielkich gwiazd, ale mimo to zdołał stworzyć najlepszą ofensywę w Lotto Ekstraklasie. Ta ofensywa jest oparta przede wszystkim na szybkich, kombinacyjnych akcjach i niekonwencjonalnych rozwiązaniach pod polem karnym rywali. Prócz tego bardzo trzeba uważać na stałe fragmenty gry gospodarzy, bo strzelają po nich sporo goli. Wydawać by się mogło, że tak ofensywnie grający zespół musi mieć problemy w defensywie, ale Górnik zaprzecza tej tezie. Ma bardzo solidną defensywę i choć stracił więcej goli niż Korona, to jednak ich gra w obronie wygląda na stabilną i nie traci głupich bramek. Scenariusz tego meczu wydaje się być oczywisty: Górnik będzie prowadził grę, a Korona spróbuje zdobyć gola z kontry lub po stałym fragmencie gry, próbując przeciwstawić rywalom wolę walki i zaciekłą obronę. Mimo to wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że wygrają gospodarze. Obyśmy się pomylili, ale nasz typ to dwa do jednego dla Górnika Zabrze.

Najlepszym graczem Górnika jest w tym sezonie Igor Angulo. Hiszpan znakomicie wprowadził się do Lotto Ekstraklasy i od razu został jej czołowym strzelcem. Szybki i dynamiczny, świetnie drybluje, ale przede wszystkim wykańcza akcje z taką swobodą, jakby w życiu nic innego nie robił. Obrońcy Ekstraklasy nie potrafią go powstrzymać. Czy kryje go dwóch czy nawet trzech zawodników, on i tak potrafi urwać się rywalom i wepchnąć piłkę do bramki. Koroniarze muszą się naprawdę bardzo postarać, by wyłączyć go z gry.

Po początku sezonu, kiedy bramki strzegł Zlatan Alomerowic wydawało się, że Maciej Gostomski będzie powoli przyzwyczajał się do ławki rezerwowych, ale w ostatnich meczach Maciek wskoczył między słupki i nie zamierza dać się wygryźć. Broni naprawdę świetnie, jest skoncentrowany i skuteczny na przedpolu. Broni strzały, sytuacje sam na sam i wyłapuje dośrodkowania, kierując przy tym całą defensywą. Z nim za plecami reszta drużyny czuje się bardziej komfortowo, bo wie, że Maciek potrafi bronić nawet w beznadziejnych sytuacjach. Z nim w składzie rosną szanse na korzystny wynik w meczu z Górnikiem.

Po nieco łatwiejszym meczu u siebie z Wisłą Płock Koronę czeka trudniejszy sprawdzian na gorącym terenie. Trzynasta kolejka Lotto Ekstraklasy zapowiada się niezwykle emocjonująco, a pojedynek w Zabrzu będzie jednym z dań głównych. Przed nami starcie dwóch ofensywnie usposobionych drużyn, które wiedzą, czego chcą i co mogą osiągnąć, jeśli zdobędą komplet punktów. Dlatego czeka nas ciekawe widowisko, które mimo iż faworytem jest zespół gospodarzy, może wygrać Korona Kielce.

Przedmeczowo: Korona Kielce – Wisła Płock

Przed przerwą na reprezentacje Korona Kielce zdołała przywieść punkt z trudnego terenu w Szczecinie i przedłużyła serię spotkań bez porażki do trzech w Ekstraklasie, a jeśli doliczyć do tego wygraną nad Wisłą w Pucharze Polski, do czterech spotkań. Remis sprawił, że po zakończeniu kolejki Żółto-Czerwoni znaleźli się pod kreską i wylądowali na dziewiątym miejscu. Korona mogła odpocząć dłużej niż zwykle, i teraz jest już gotowa do kolejnego starcia. A to już w najbliższy piątek. O godzinie 18:00 na Kolporter Arenie rozpocznie się pojedynek Dumy Kielc z Wisłą Płock. Transmisja tego ciekawie zapowiadającego się starcia na kanale Eurosport i jak zawsze na antenie Radia Kielce. Początek meczu dwunastej kolejki ogłosi pierwszym gwizdkiem sędzia Tomasz Kwiatkowski.

Statystyki dotychczasowych spotkań obu ekip są bardzo wyrównane. Na osiemnaście spotkań sześć razy padł remis, sześć razy wygrywała Korona i sześć razy Wisła. W tym czasie padło czternaście bramek dla naszych ulubieńców, a osiemnaście dla zespołu gości. Ostatni pojedynek w poprzednim sezonie został rozegrany właśnie na stadionie przy Ściegiennego,
a wygrała go ekipa gospodarzy, cztery do dwóch.

Gospodarze po wyjazdowym remisie spadli na dziewiątą lokatę w tabeli z dorobkiem piętnastu punktów. Tyle samo mają zespoły z miejsc dziesiątego i jedenastego, dwa punkty mniej dwunasta Lechia Gdańsk. Dlatego właśnie Korona musi szukać u siebie tylko i wyłącznie trzech punktów, by nie spaść na dwunastą lokatę. Dodatkową motywacją dla podopiecznych trenera Lettieriego powinna być realna szansa na awans w górę tabeli, bo ósma Legia Warszawa ma tylko oczko więcej od Żółto-Czerwonych, a zaledwie dwa więcej maja zespoły z miejsc siedem, sześć i pięć, więc awans na piąte miejsce jest jak najbardziej możliwy. Zwłaszcza, że nadal solidnie prezentuje się postawa piłkarzy z Kielc, którzy wygrali do tej pory cztery spotkania, trzy zremisowali, a cztery przegrali, strzelając dwanaście goli i tyle samo tracąc.

Jednym z zespołów mających dwa punkty więcej od Korony jest właśnie jej najbliższy przeciwnik. Wisła zgromadziła jak dotąd siedemnaście punktów, wygrywając pięć meczy, dwa razy remisując, a cztery razy przegrywając. Goście mają szansę wskoczyć nawet na trzecie miejsce w razie wygranej, ale za to porażka lub remis mogą skończyć się spadkiem aż na jedenastą lokatę. Swój ostatni mecz Płocczanie wygrali jeden do zera u siebie. Obecny bilans bramkowy gości to dwanaście do trzynastu na minus.

Bardzo ciężko jest wskazać faworyta meczu w Kielcach. Obie drużyny są do siebie bardzo podobne. Oba zespoły wolą grać z kontry i potrafią zdobywać gole po stałych fragmentach gry. Na gospodarzach ciąży jednak obowiązek przejęcia inicjatywy w tym spotkaniu. Korona ma w składzie piłkarzy, którzy potrafią narzucić rywalowi swój styl gry i zdominować środek pola dzięki waleczności i niezłej technice. Korona musi wystrzegać się przede wszystkim indywidualnych błędów w obronie, bo Nafciarze potrafią doskonale wykorzystać każdą lukę w defensywie. Z kolei Żółto-Czerwoni powinni upatrywać swoich szans w szybkich atakach skrzydłami i częstym nękaniu bramkarza rywali strzałami z dystansu. Atut własnego boiska sprawia, że to Korona jest faworytem piątkowej rywalizacji. Dobra dyspozycja, wiara we własne możliwości po czterech spotkaniach bez porażki i doping kieleckiej publiczności powinny wystarczyć do wygranej na własnym terenie. Nasz typ to dwa do zera dla gospodarzy.

W zespole Jerzego Brzęczka najważniejszy jest kolektyw. Ale mimo dobrej gry zespołowej jedną z wyróżniających się postaci w zespole z Płocka jest bez wątpienia Dominik Furman. Środkowy pomocnik, który uchodził swojego czasu za jeden z największych talentów w Ekstraklasie, dziś jest już w pełni ukształtowanym zawodnikiem i choć nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje, jest graczem bardzo solidnym. Potrafi dokładnie dogrywać piłki partnerom, ale przede wszystkim ciężko pracuje dla drużyny na każdym centymetrze boiska i dyryguje poczynaniami linii pomocy. Imponujący przegląd pola, kąśliwe uderzenie z dystansu i żelazne płuca czynią z niego kluczową postać swojego zespołu i jednego z ciekawszych pomocników Lotto Ekstraklasy, którego nie wolno lekceważyć.

Korona w obecnym sezonie wiele zyskała na dyspozycji swoich środkowych pomocników. Przede wszystkim w życiowej formie jest defensywny pomocnik Jakub Żubrowski. Popularny Żuber świetnie uzupełnia się z Możdżeniem, zabezpiecza środek pola, nie pozwala rywalom na rozwinięcie skrzydeł i inicjuje ataki Korony. Kuba jest prawdziwym tytanem pracy. Nie ma dla niego straconych piłek, nie odstawia nogi i nigdy się nie cofa. Od pierwszej do ostatniej sekundy meczu gra na pełnych obrotach, wspomagając obronę i asekurując kolegów z linii pomocy. A to tylko część jego atutów. Żubrowki potrafi też zabójczo uderzać z dystansu i precyzyjnie uruchamiać partnerów. Jednak w meczu takim jak ten z Wisłą Płock jego głównym zadaniem będzie odbiór piłki i kontrola środkowej strefy. I dobrze, bo to potrafi najlepiej.

Piątkowy mecz zapowiada się na bardzo wyrównany pojedynek wagi ciężkiej. Obie drużyny będą desperacko szukać wygranej. Obie ciągle czują presję, bo mogą iść zarówno w górę tabeli, jak i spadać w dół. Nikt nie może czuć się pewnym przed pierwszym gwizdkiem. Bo statystyki mówią same za siebie: dopiero boisko wszystko zweryfikuje.

Przedmeczowo: Pogoń Szczecin – Korona Kielce

Fantastyczne, nadspodziewane, cudowne zwycięstwo nad Wisłą Kraków w ostatnim meczu Lotto Ekstraklasy wprawiła w ekstazę kibiców Korony Kielce. Po ciekawym, obfitującym w pozytywne emocje meczu (którego wynik, nie chwaląc się, udało nam się przewidzieć) Żółto-Czerwoni zdołali odprawić z kwitkiem odwiecznego rywala. Kibice zgromadzeni na Kolporter Arenie i piłkarze przeżyli euforię po ostatnim gwizdku sędziego. Ale znowu na świętowanie nie ma czasu. Bo już w sobotę Koronę czeka ciężki pojedynek w Szczecinie z Pogonią. Początek meczu o godzinie 18:00, a pojedynek poprowadzi dobrze nam znany arbiter, pan Zbigniew Dobronin.

Korona i Pogoń Szczecin zmierzyły się ze sobą do tej pory siedemnaście razy. Górą przeważnie była ekipa Portowców, która zwyciężyła w ośmiu meczach, ponosząc tylko trzy porażki, remis padał do tej pory sześć razy. W tym czasie padło w sumie pięćdziesiąt pięć goli, dwadzieścia trzy zdobyła Korona, trzydzieści dwie Portowcy. Ostatnie starcie w Szczecinie wyraźnie wygrała ekipa gospodarzy, pokonując Koronę trzy do zera.

Pogoń w obecnym sezonie gra w kratkę. Dwa zwycięstwa, dwa  remisy i sześć porażek, a do tego bilans bramkowy dziewięć do czternastu dały Portowcom trzynastą lokatę w tabeli. Podopieczni Macieja Skorży mają szansę na awans, ale muszą koniecznie pokonać Koronę na własnym terenie, bo dwunasta Lechia Gdańsk ma nad nią dwa punkty przewagi, a jedenasta Wisła Płock już sześć. Pogoń musi zacząć gromadzić punkty, bo po osiem oczek mają jeszcze drużyny z miejsc czternaście i piętnaście, a ostatnia w tabeli Cracovia traci do niej tylko dwa oczka. Widmo spadku w razie porażki lub remisu jest dla Pogoni jak najbardziej realne.

Korona ma nad Pogonią sześć punktów przewagi. Duma Kielc zwłaszcza na własnym stadionie stała się groźna dla każdego, ale w ogóle ostatnio zaczęła robić wrażenie drużyny, która robi stałe postępy. Cztery wygrane, dwa remisy i cztery porażki dały drużynie czternaście punktów i ósmą pozycję w tabeli. Bilans bramkowy Korony ciągle wychodzi na zero i wynosi dwanaście do dwunastu. Stawka w okolicach środka tabeli jest bardzo wyrównana, bo czternaście oczek mają w dorobku jeszcze trzy ekipy za plecami Korony, a zaledwie dwa więcej mają drużyny z miejsc siedem, sześć i pięć. Szanse na awans w górę tabeli są więc jak najbardziej realne, ale cały czas trzeba szukać zwycięstw, żeby nie spaść na miejsce jedenaste.

Mimo gry na wyjeździe z czysto sportowej strony oceniając, to drużyna Gino Lettieriego jest faworytem spotkania w Szczecinie. Zwyczajnie wydaje się być w lepszej formie. Nieźle zaczęła spisywać się ofensywa z Jackiem Kiełbem na czele, pomoc dyrygowana przez Żubrowskiego i obrona, w której dzieli i rządzi Bartek Rymaniak. I to wydaje się być receptą na sukces. Każda formacja ma swojego lidera, który ciągnie resztę za sobą. Tego brak ekipie gospodarzy. Jednak to nie znaczy, że Korona nie musi obawiać się przeciwnika. Pogoń gra przecież podobnym stylem co Żółto-Czerwoni. Szybkie kontry po błędach przeciwnika lepiej wykorzystuje jednak Korona. Pogoń może przeciwstawić gościom tylko zaangażowanie i walkę o każde źdźbło trawy. Tak naprawdę cała nadzieja Portowców to atut własnego boiska, bo jak wiadomo gospodarzom lubią pomagać nawet ściany. A jednak mimo wszystko nasz typ to minimalna wygrana gości jeden do zera.

Nadzieja Pogoni Szczecin na wygraną w sobotę opiera się na zdominowaniu środka pola. Gospodarze posiadają w swoim składzie kilku niezłych środkowych pomocników. Wśród nich wyróżnia się Kamil Drygas. Typowy walczak, który Ekstraklasę zna od podszewki, bo gra w niej już dość długo. Posiada wszystkie umiejętności niezbędne środkowemu pomocnikowi: dokładne podanie, przegląd pola, technikę, pracowitość połączoną z dobrym odbiorem piłki, a także dokładne uderzenie z dystansu. Potrafi zarówno asystować, jak i samemu zdobywać bramki. Posiada też niezwykle bogaty repertuar zagrań i niezbędne doświadczenie, by zagrozić każdemu przeciwnikowi.

Korona ma kim odpowiedzieć na kluczowego gracza Pogoni, bo ma w składzie defensywnego pomocnika w topowej formie. Mowa o ostatnio docenianym przez wszystkich Jakubie Żubrowskim. A podziw nad formą naszego środkowego pomocnika jest w pełni zasłużony. Świetnie czyta grę, odbiera piłki i inicjuje ataki swojej drużyny. Potrafi przyłożyć z dystansu, przerzucić piłkę na skrzydło, uspokoić lub przyspieszyć grę. Świetnie komponuje się w defensywę, gdy rywal wykonuje stałe fragmenty i zabezpiecza przedpole, gdy robi to Korona. Jego współpraca z Mateuszem Możdżeniem wygląda imponująco i jeśli wszystko dobrze pójdzie, powinna wystarczyć, by Pogoń nie miała czego szukać w następnym meczu.

Zdecydowanie kolejny ciekawy spektakl szykuje nam się w Szczecinie. Zagrają dwie ekipy, które nie lubią wyników bezbramkowych, Ponadto obie drużyny muszą szukać kolejnych punktów, jeśli chcą piąć się w górę tabeli. Korona chce doskoczyć do czołówki, Pogoń uciec od strefy spadkowej. To sprawia, że nikt w tym meczu nie będzie odstawiał nogi. Czeka nas walka od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra. Jedno jest pewne: emocji w Szczecinie nie zabraknie. A kibicować Koronie będzie można również słuchając audycji w Radiu Kielce i oglądając Canal+ Sport.

Przedmeczowo: Korona Kielce – Wisła Kraków

Porażka jeden do zera w Poznaniu wstydu nie przynosi, ale patrząc na przebieg meczu z Kolejorzem, trudno nie odnieść wrażenia, że zespół Gino Lettieriego zasłużył na co najmniej jeden punkt przywieziony z wrogiego terenu. W przekroju całego meczu Korona była równie dobra, jeśli nie lepsza niż drużyna gospodarzy. Ale niestety, jeden błąd defensywy, kilka niewykorzystanych sytuacji, w tym niestrzelony rzut karny przez Jacka Kiełba i komplet punktów został na boisku Lecha. A bardzo szkoda, bo w zasięgu Korony było nawet zwycięstwo. Brak punktów zaowocował spadkiem w tabeli, a kolejne spotkanie wcale nie zapowiada się na łatwiejsze. Bo już w najbliższą sobotę na Kolporter Arenie w jednym z meczów podwyższonego ryzyka Korona podejmie na Kolporter Arenie ekipę Białej Gwiazdy z Krakowa. Początek spotkania na murawie stadionu przy ulicy Ściegiennego dokładnie o 20:30. Transmisję meczu przeprowadzi telewizja Canal+ Sport i jak zawsze Radio Kielce. A to spotkanie poprowadzi doświadczony arbiter Paweł Raczkowski.

Przed nami kolejny rywal, z którym Koronie gra się ciężko. Na rozegranych dwadzieścia osiem spotkań kielczanie wygrali tylko siedem, dziewięć razy padał remis, a aż dwanaście pojedynków wygrała Wisła Kraków. Biała Gwiazda strzeliła w tym czasie aż czterdzieści trzy gole, podczas gdy Korona zaledwie dwadzieścia sześć. Ostatnie zwycięstwo Korony nad Wisłą Kraków miało miejsce całkiem niedawno, bo w poprzednim sezonie, kiedy to Żółto-Czerwoni po emocjonującym widowisku pokonali zespół z Krakowa trzy do dwóch.

Cztery porażki, dwa remisy i trzy wygrane to bilans Korony po dziewięciu kolejkach Lotto Ekstraklasy. Gra drużyny jest sporo lepsza niż wyniki i porażki - takie jak ostatnia z Lechem czy z Jagiellonią były wynikiem braku szczęścia. Bilans bramkowy kieleckiej ekipy wynosi dziesięć do jedenastu na minus. Efekt? Dziewiąte miejsce, strata trzech punktów do siódmej Sandecji Nowy Sącz i przewaga trzech oczek nad czternastym i trzynastym miejscem. Krótko mówiąc, mamy zgromadzone jedenaście punktów i jeśli poważnie myślimy o awansie na wyższe lokaty, potrzebujemy zwycięstwa nad Wisłą.

Biała Gwiazda pod wodzą Kiko Ramireza zaczyna przypominać zespół, który dobrze radził sobie nie tylko na krajowych boiskach, ale również na europejskich. Biała Gwiazda w porównaniu z poprzednim sezonem poczyniła ogromne postępy i śmiało włączyła się do walki o Europejskie Puchary. Zespół z Krakowa mimo bilansu bramkowego dwanaście do dwunastu zdobył już szesnaście oczek, dzięki pięciu wygranym, jednemu remisowi i trzem porażkom. Wisła zajmuje obecnie piątą lokatę, ma tyle samo punktów co czwarta Legia, trzecie Zagłębie Lubin i drugi Górnik Zabrze. Do lidera z Poznania traci zaledwie dwa punkty, ale tuż za plecami ma Jagiellonię z piętnastoma punktami i Sandecję z czternastoma. Dogonić Wisłę może też mający trzynaście oczek Śląsk Wrocław. Dlatego w najbliższej kolejce Wisła będzie za wszelką cenę szukać wygranej w Kielcach, żeby nie pozwolić czołówce, a przy dobrych wynikach wskoczyć na czołowe miejsce w Ekstraklasie.

Obie drużyny zmierzyły się ze sobą w ostatniej rundzie Pucharu Polski w środowy wieczór. Górą po dogrywce okazała się Korona Kielce, wygrywając jeden do zera i awansując do ćwierćfinału. Wszyscy w Kielcach liczą na powtórkę w ligowym spotkaniu. Zwłaszcza, ze gramy na własnym terenie. Korona jest faworytem spotkania. W obecnych rozgrywkach gra niewiele gorszy futbol niż goście, a właściwie gorszy tylko dlatego, że brakuje nam skuteczności. Gdyby kieleccy napastnicy strzelali więcej goli, to dziś mielibyśmy co najmniej sześć punktów więcej. Problemem Korony są też pechowo tracone bramki. Pojedyncze błędy są przez rywali Żółto-Czerwonych wykorzystywane bez litości. Aby wygrać z Wisłą, te dwa elementy należy poprawić. Defensywa musi uważać na niezłych technicznie wiślaków i nie dopuszczać do strzałów sprzed pola karnego. Należy też wyłączyć skrzydła gości i ograniczyć liczbę ich dośrodkowań, które stanowią bardzo groźną broń gości. A jednak mimo wszystkich atutów Wisły nasz typ to wygrana Korony dwa do jednego.

Wisła ogromnie zyskała na transferze hiszpańskiego napastnika Carlosa Lopeza. Dwudziestosiedmioletni snajper strzela w tych rozgrywkach niczym karabin maszynowy. Lewa noga, prawa noga, głową, po indywidualnej akcji, wykorzystując podania partnerów… Wygląda na to, że potrafi wszystko, co powinien potrafić klasowy napastnik. Jeśli utrzyma formę, ma szansę na tytuł króla strzelców Lotto Ekstraklasy. Jeśli chce się mieć szansę na dobry wynik w meczu z Wisłą, Carlos musi zostać otoczony szczególną opieką.

Bartosz Rymaniak w meczu takim jak z Wisłą będzie kluczowym zawodnikiem dla losów spotkania. Od jego postawy w defensywie będzie zależało, czy Korona Kielce wytrzyma napór Wisły Kraków. Gdy gra dobre zawody, spaja całą defensywę, a jego interwencje uprzykrzają życie rywalom. Jest przykładem dla swoich partnerów i ważnym ogniwem defensywy, czy gra na środku, czy na prawej flance. Od pierwszego gwizdka do ostatniej sekundy meczu gra na pełnych obrotach. W końcu opaska kapitańska zobowiązuje.

Chociaż w sobotę zapowiada się na chłodny wieczór, nikogo nie trzeba specjalnie namawiać do wybrania się na Kolporter Arenę, bo tam będzie naprawdę gorąco. Korona i Wisła zawsze tworzą ciekawe i pełne emocji widowiska. Tak będzie i tym razem. Czeka nas walka, czekają nas bramki i czeka nas kolejny bój Żółto-Czerwonych, którzy potrzebują naszego wsparcia.

Przedmeczowo: Lech Poznań – Korona Kielce

Szczęśliwa Kolporter Arena. Korona Kielce w meczu przyjaźni z Sandecją Nowy Sącz zdołała wygrać jeden do zera. Jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że wynik meczu powinien być znacznie bardziej okazały. Obie ekipy zaprzepaściły kilka fantastycznych okazji do zdobycia kolejnych goli. Maciej Górski nie trafił do bramki z metra, a Mateusz Możdżeń zmarnował sytuację ze środka pola karnego. Mimo wzajemnej sympatii obie drużyny nie szczędziły sobie kuksańców, przez co mecz momentami robił się nawet brutalny.  Ogólnie starcie z Sandecją nie przyniosło oczekiwanych emocji. Niemniej trzy punkty wywalczone na własnym terenie w kontekście kolejnego meczu są dla Żółto-Czerwonych bezcenne. Bo w najbliższy piątek w ramach dziewiątej kolejki Lotto Ekstraklasy czeka nas wyjazd do Poznania, na mecz z Kolejorzem. Początek meczu o godzinie 20:30, a transmisje spotkania w telewizji Canal+ Sport i jak zawsze w Radiu Kielce.

Niewielu jest przeciwników, z którymi Koronie gra się tak ciężko jak z zespołem Kolejorza. Na rozegrane dwadzieścia trzy spotkania Lech wygrał aż dwanaście, remis padał osiem razy, a zaledwie trzykrotnie górą była drużyna Żółto-Czerwonych. W tych pojedynkach padło w sumie pięćdziesiąt jeden goli. Aż trzydzieści pięć z nich strzelił Lech Poznań, Korona zdołała zdobyć szesnaście bramek. Ostatnie zwycięstwo Korony Kielce nad Lechem miało miejsce w sezonie 2016/17, kiedy to Żółto-Czerwoni rozbili rywala na własnym terenie aż cztery do jednego. Niestety, dwa kolejne spotkania Korona z Lechem przegrała, a za Lechem przemawia też to, że w Poznaniu piłkarze z Kielc nigdy nie wygrali. Pora przełamać tę czarną serię.

Lech Poznań w ósmej kolejce zaledwie zremisował w Szczecinie z Pogonią, ale mimo to utrzymał pozycję lidera Lotto Ekstraklasy. Ma na koncie piętnaście oczek, tyle samo co drugi Górnik Zabrze, największa rewelacja rozgrywek i trzecie Zagłębie Lubin. Tuż za plecami pierwszej trójki czają się ekipy z Białegostoku (czternaście punktów), a także Wisła Kraków i broniąca tytułu Legia Warszawa (punktów trzynaście). Zrównać się punktami z liderem, może też mający dwanaście oczek Śląsk Wrocław. Dlatego Lech marzy o wygranej na własnym terenie. Byłoby to piąte zwycięstwo Kolejorza w rozgrywkach. Oprócz czterech wygranych poznaniacy mają na koncie jeszcze trzy remisy i jedną porażkę. Lech gra bardzo wyważoną piłkę, czego owocem jest dobry bilans bramkowy: czternaście do czterech na plus. Do utrzymania fotela lidera wystarczy im remis, ale sto procent pewności da im tylko pokonanie ekipy gości.

Wygrana z Sandecją znacznie poprawiła sytuację Korony w tabeli. Ekipa prowadzona przez Gino Lettieriego wskoczyła do czołowej ósemki. Jedenaście punktów w dorobku stanowi dobrą pozycję wyjściową do walki o dalszy awans w górę stawki, bo do czwartej Jagielloni tracimy zaledwie trzy oczka. Z kolei niewiele, bo tylko trzy punkty przewagi ma Korona nad czternastą w tabeli drużyną Wisły z Płocka. Korona do tej pory odniosła w Ekstraklasie trzy zwycięstwa, dwa remisy i trzy porażki. Bilans bramkowy kielczan to dziesięć goli zdobytych, dziesięć strzelonych. Celem na najbliższy mecz to ugrać chociaż punkt na gorącym terenie
w Poznaniu.

Obaj piątkowi przeciwnicy prezentują inny styl gry. Lech Poznań, posiadający atut własnego boiska i szerszą, silniejszą kadrę, lubi prowadzić grę i utrzymywać się przy piłce. Poznaniacy mają piłkarzy bardziej kreatywnych, jak Radek Majewski, którzy lubią być pod grą i wymieniać masy podań. Lech będzie chciał szybko przejąć kontrolę na boisku i zmusić piłkarzy Korony do biegania za piłką. Nie wolno też zlekceważyć stałych fragmentów gry Kolejorza, które wykonywane są w sposób nieszablonowy i groźny dla każdego rywala. A trzeba też nadmienić, że Lech ma naprawdę solidną defensywę, dzięki czemu ciężko jest zdobywać gole napastnikom jego rywali. Korona odpowie na możliwości techniczne gospodarzy swoim zaangażowaniem i walecznością. Kielczanie będą szukać swoich okazji w długich podaniach i szybkich kontratakach. Każdy stały fragment gry na połowie Kolejorza będzie okazją do długich piłek wrzucanych w pole karne gospodarzy w nadziei na błąd defensorów z Poznania. Faworytem spotkania są oczywiście gospodarze. Mają wszelkie atuty piłkarskie by pokonać Koronę i choć serce chce temu zaprzeczyć, to rozum podpowiada, że Lech wygra piątkowy mecz. Przemawia za tym również historia spotkań. Obym się pomylił, ale mój typ to dwa do zera dla ekipy Kolejorza.

Trener Nenad Bjelica ma w swoim składzie kilku naprawdę świetnych piłkarzy, ale centralną postacią jego drużyny jest niezmiennie Radosław Majewski. Doświadczony, ograny w ligach zagranicznych i w reprezentacji Polski. Radek dysponuje świetnym przeglądem pola, bardzo wiele widzi i posiada świetną technikę, która wyróżnia go na tle pozostałych grajków naszej Ekstraklasy. Dodatkowym atutem ofensywnego pomocnika są świetnie egzekwowane stałe fragmenty gry. Jeśli Majewski dostanie zbyt wiele swobody będzie mógł swoimi zagraniami szarpać naszą defensywę, a przecież potrafi też kapitalnie uderzyć. Kluczowa postać Lecha, od której formy zależy, czy wszystko zagra koncertowo, czy też będą zdarzać się zgrzyty.

Naprawdę dobrze jest widzieć w akcji Jacka Kiełba. Jego obecność na boisku pozytywnie działa na kolegów. Ryba jest nie tylko świetnym piłkarzem, który doskonale zna również ekipę Lecha Poznań, ale przede wszystkim jest talizmanem Korony, który zdaje się przyciągać punkty na konto ekipy z Kielc. Ale przede wszystkim Jacek to szybki, niezły technicznie i zabójczo skuteczny skrzydłowy. Jeden z najlepszych w Ekstraklasie, a na pewno najlepszy w historii Korony. Oby w piątek Ryba poprowadził swoich partnerów do sprawienia sensacji i wygranej w Poznaniu.

Niezawodnie przed nami kolejny ciekawy bój o punkty w Lotto Ekstraklasie. I chociaż większość statystyk skazuje Koronę Kielce na porażkę w Poznaniu, to jednak pozostaje nadzieja, że na przekór wszystkiemu ekipa gości sprawi nam miłą niespodziankę i w piątek pokona Lecha niesiona naszym wsparciem i wiarą w to, że Żółto-Czerwoni są w stanie wygrywać z najlepszymi.

Subskrybuj to źródło RSS

Zawodnicy

Log in or create an account