log in

Przedmeczowo

Przedmeczowo: Wisła Płock - Korona Kielce

Były kapitan Korony Kielce - Kamil Sylwestrzak jest obecnie zawodnikiem Wisły Płock Były kapitan Korony Kielce - Kamil Sylwestrzak jest obecnie zawodnikiem Wisły Płock
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Powiadają, że za walory artystyczne w piłce nożnej punktów się nie przyznaje. Poniedziałkowe spotkanie Korony Kielce z Wisłą Kraków dobitnie tę prawdę ukazało. Obie ekipy zaprezentowały toporny, pełen fauli futbol, oparty na zniechęceniu rywala do gry. Niewiele składnych akcji, niewiele celnych strzałów, ale za to masa przepychanek i pyskówek zaprawionych szczyptą złośliwości. Jednak najbardziej rozczarował arbiter główny tego spotkania, pan Bartosz Frankowski. Sędzia postanowił nie tylko dopasować się do poziomu piłkarzy, ale ich przebić. Jego decyzje nie były kontrowersyjne, ale po prostu błędne. Nie tylko nie potrafił zapanować nad temperamentem zawodników, ale tez kiepsko czytał grę i rozdawał kartki na lewo i prawo, często niesłusznie, a nawet nie temu piłkarzowi, który ukarany zostać powinien. Reasumując, dla kibiców zgromadzonych liczniej niż zazwyczaj na trybunach Kolporter Areny nie było to raczej widowisko zachęcające do zakupienia biletów na kolejny mecz. Na szczęście wszystko wynagrodziła im ostatnia akcja. Kontrę zespołu gospodarzy wyprowadził Hiszpan Miguel Palanca, podał do idącego mu w sukurs Możdżenia, a ten wyłożył piłkę do Kiełba. Popularny Ryba swojej szansy nie zmarnował i zapewnił Koronie bezcenne zwycięstwo nad odwiecznym rywalem. Wraz z tym golem przestało się liczyć to, co działo się wcześniej i wierzę, ze każdy kibic Korony opuszczał stadion w dobrym nastroju, by świętować jakże ważne trzy punkty, na które mimo wszystko zespól po prostu sobie zasłużył. I tylko sami zawodnicy nie maja czasu na oblewanie sukcesu. Bo przecież już w dziś czeka ich kolejny trudny mecz z Wisłą, tym razem z Płocka. Początek spotkania o godzinie 18.00, a sędzia spotkania będzie pan Jarosław Przybył z Kluczborka.

Piątkowi przeciwnicy sąsiadują ze sobą w tabeli: ekipa z Płocka z dorobkiem ośmiu punktów i bilansem bramkowym 8 do 8 plasuje się (jakże by inaczej) na ósmej pozycji, Korona Kielce zajmuje dziewiątą lokatę, z minimalnie ujemnym bilansem bramkowym 9 do 10, mając na koncie dwie porażki, dwa remisy i dwie wygrane. Co ciekawe, aż pięć drużyn z miejsc od 6 do 10 ma taki sam dorobek punktowy, ekipy miejsc 5 i 4 maja zaledwie dwa oczka więcej, jedenasty Śląsk Wrocław traci do szóstej Pogoni Szczecin tylko punkt, dwunasta Legia i trzynasty Piast tylko dwa. Tak wyrównana stawka sprawia, że potrzeba kolekcjonowania kolejnych zdobyczy punktowych jest ogromna i każda z drużyn znajdujących się w środku tabeli potrzebuje ich jak powietrza, żeby nie udusić się w ścisku. Dla Korony i Wisły Płock kalkulacja jest prosta: porażka może je zrzucić nawet na trzynaste miejsce, remis może dać awans w górę tabeli, ale może tez skończyć się dużym spadkiem, a wygrana da im awans, z szansą na miejsce tuz za podium i trzypunktową przewagę nad bezpośrednim rywalem w tabeli. A to naprawdę dużo.

Nastroje przed piątkowym pojedynkiem w obu klubach są dobre. Ekipa z Płocka uniknęła porażki na wyjeździe we Wrocławiu i przywiozła z wrogiego terenu punkt, natomiastw Kielcach od momentu zdobycia gola przez Jacka Kiełba zapanowała wszechobecna radość, tonowana jedynie koniecznością rozegrania kolejnego meczu po zaledwie trzydniowej przerwie, podczas gdy rywal swoje poprzednie spotkanie zagrał w poprzedni piątek. I to właśnie może zadziałać na korzyść gospodarzy, którzy oprócz atutu własnego boiska będą mieli większy zapas sil. I to tak naprawdę wszystko, co rożni obie ekipy. Bo patrząc na składy i formę, wydaje się, że w piątek mecz musi zakończyć się remisem. Ani jedna ani druga drużyna nie ma wielkich problemów kadrowych, kluczowi gracze są zdrowi, nikt tez jeszcze nie został zawieszony za kartki, dlatego oba zespoły wystąpią w piątek w swoich najsilniejszych, wybranych swobodnie przez szkoleniowców zestawieniach.

Dlatego jeśli Korona Kielce chce pokonać Wisłę Płock w wyjazdowym meczu, musi przede wszystkim zagrać bardzo przemyślany futbol. Atak frontalny nie przyniesie skutku w starciu z rywalem, który tylko czeka na kontry, nie mając zbyt wielu atutów w ofensywie, poza stałymi fragmentami, z których i tak nieczęsto padają bramki. Korona musi zdominować środek pola, w którym jak zawsze rozegra się decydujące starcie, uniemożliwić oddawanie strzałów z dystansu i zabezpieczyć skrzydła. W ten sposób ofensywa gospodarzy zostanie sparaliżowana i tak jak w meczu ze Śląskiem Wrocław nie będzie w stanie zagrozić bramce rywali. Oczywiście należy wystrzegać się zbyt dużej ilości fauli, co miało miejsce w spotkaniu w Kielcach przeciwko ekipie Białej Gwiazdy. Po zabezpieczeniu tyłów, przyjdzie pora na atak. Korona ma w swoim składzie szybkich, ofensywnie usposobionych skrzydłowych i to w nich powinna upatrywać swojej szansy, bo gospodarze tak jak w poprzednich starciach skupia się na murowaniu środka boiska, a ponieważ nie maja dość szybkich bocznych obrońców, to tacy gracze jak Jacek Kiełb czy Miguel Palanca będą mogli dzięki swoim umiejętnościom rozrywać szyki obronne przeciwnika pojedynkami jeden na jeden i stwarzać zagrożenie pod bramką rywali. Stale fragmenty gry w takim meczu będą miały mniejsze znaczenie niż zazwyczaj, ponieważ Wisła Płock dobrze organizuje obronę przy rzutach rożnych i wolnych, choć oczywiście i w tym aspekcie nie są bezbłędni. Jednak przede wszystkim podopieczni trenera Wilmana powinni szukać strzałów zza pola karnego. Tego niestety brakuje w grze Kielczan w tym sezonie, a przecież pamiętamy, ze chociażby wspominany już Ryba potrafi zdobywać niesamowite gole zza szesnastki…

Jacek Kiełb ciągle wraca do Korony i ciągle poprawia jakość jej gry. Korona to jego przeznaczenie. Jest w tej chwili najskuteczniejszym graczem drużyny w historii Ekstraklasy, jest w dobrej formie i może przesądzić o losach meczu. Nie chodzi już nawet o gola strzelonego Wiśle Kraków, ale o całokształt dorobku i dyspozycje, bo Ryba pomimo rożnych piłkarskich przygód nadal ma serce w żółto-czerwone pasy i za Koronę oddałby ducha na boisku, a jego umiejętności budzą szacunek nie tylko u kibiców z Kielc. Teraz, gdy po raz kolejny wrócił do domu, z miejsca stal się kluczowym elementem układanki trenera Wilmana. I nie inaczej będzie w piątkowym spotkaniu. Jeśli tylko będzie zdrowy wybiegnie w podstawowym składzie i na pewno sprawi gospodarzom masę kłopotów swoimi rajdami, dryblingiem, dośrodkowaniami i strzałami. Nie ma chyba kibica w Kielcach, który nie życzyłby Rybie kolejnego gola w Ekstraklasie, a ja osobiście marzę, by od pierwszych minut zobaczyć skrzydła Kiełb - Palanca…

Pamiętacie jeszcze gościa, który sezon temu szalał w Koronie na lewej obronie z opaska kapitańska na ramieniu? Na pewno tak, choć dziś Kamil Sylwestrzak jest już graczem Wisły Płock. Były kapitan Żółto-Czerwonych po transferze nie stracił niezłej formy. Od nowa udowadnia swoja wartość solidnymi występami a przeciwko Koronie na pewno będzie szczególnie zmotywowany, by pokazać się z jak najlepszej strony. Kamil to nie tylko wartościowy, wystrzegający się rażących błędów defensor, potrafi tez podłączyć się do ataku i wyprowadzić kontrę swojej drużyny, dobrze gra głowa i potrafi strzelać gole. W piątek czeka go trudny sprawdzian radzenia sobie z energicznymi skrzydłami Korony, ale to nie znaczy, ze nie będzie stanowił zagrożenia w ofensywie. Jego dawni koledzy powinni otoczyć go troskliwą opieka i uważać na jego wrzutki w pole karne. Jeśli umiejętnie będą go pilnować, Kamil nie zdoła zaprezentować za dużo przeciwko byłemu klubowi, czego niestety akurat w tym meczu, pomimo całej sympatii za serce pozostawione na boisku w Kielcach, mu życzymy.

Piątkowe starcie Korony z Wisłą zapowiada się ciekawie. Będzie to wyrównane starcie, pełne desperackiej walki o każdy centymetr boiska, z mnóstwem zaczepnych akcji, w którym można tez liczyć na kilka zabójczych strzałów. Obie ekipy wystąpią zapewne w podobnych zestawieniach co w poprzedniej kolejce. Jedynym co przemawia za ekipa z Płocka jest dłuższy odpoczynek po ostatnim meczu, ale podopieczni trenera Wilmana na pewno przetrwają próbę, bo po meczu z Wisłą Kraków wiedza, że istnieje ogromna szansa na powrót do domu z tarcza i zdobyczą trzech bezcennych punktów.

Tomasz Majewski

 Ogarnia wszystko, co się dzieje u rywala przed meczem. Autor cyklu „Przedmeczowo”.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Zawodnicy

Log in or create an account