log in

Felietony

Moda na koszulki

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Mamy utrzymanie, nie musimy się o nie bić do ostatniej kolejki, co zaoszczędzi nam wszystkim – kibicom, piłkarzom i trenerowi – sporo nerwów. Swoją drogą – utrzymanie zasłużone, bo gramy na wiosnę całkiem przyjemny futbol i choć niektórzy marudzą, że ciągle remisy, że gramy tylko jedną połowę, to faktem pozostaje, że od początku marca nikt w meczu z nami nie zgarnął kompletu punktów. Dla czarnowidzów z pewnością pocieszeniem jest fakt, że do tej pory jako jedyni z dolnej ósemki wypunktowaliśmy „kolegów” z Krakowa, którzy po rzekomym blamażu w postaci dostania się do zacnego grona grających o utrzymanie, planowali wygrać wszystkie siedem spotkań (Termalica remisem także pokrzyżowała im plany). Ale, ale… Choć przyjemnie to wspominać, nie o tym dziś miało być.

Bo dziś będzie o modzie na oddawanie koszulek, tj. o zjawisku dziwnym i dla mnie zatrważającym. Kibice żądają koszulek, okraszając swój postulat wdzięcznym hasłem „nie jesteście godni, by nosić te barwy”, a piłkarze koszulki oddają, co sugeruje, że z tym stwierdzeniem się zgadzają. Swoje odzienie oddawali już zabrzanie, których gra w tym sezonie rzeczywiście rozczarowuje, oddawał też Śląsk, a wśród wybrańców Jacek Kiełb, ale w sumie jemu jakoś specjalnie tego nie wypominamy. Z Ryby taki Ślązak, jak z Pawełka bramkarz czy z Cierzniaka gwiazda Legii.

O ile przekaz postulatu oddania koszulki jest dość zrozumiały – pokazuje, jak piłkarzy odbierają kibice, że chcą czegoś więcej, że barwy zobowiązują, to jednak pomija ważną kwestię – szacunku. Wzajemny szacunek na linii piłkarz-kibic to dla mnie podstawa. I dopóki ktoś nie będzie przechodził obok meczu, wyraźnie mając gdzieś losy drużyny, dopóty nie chcę, by publicznie ściągał koszulkę, chyba że nieprzymuszony, z własnej woli.

Także w Kielcach ulegliśmy przez chwilę tej nowomodzie, kiedy po meczu z Górnikiem z Łęcznej ktoś zażądał koszulki od…Rafała Grzelaka. Gdy mi to powtórzono, myślałam, że się pomylono w relacji, że to plotka. Ale później czytam i się okazuje, że nie. Koszulkę od Rafała Grzelaka. Od Grzelaka?! Od gościa, który po boisku zapiernicza za dwóch, od którego wielu rywali woli się trzymać z daleka, od tego, który gra na każdej pozycji, na której go drużyna potrzebuje. Od gościa, który przyznał, że gdyby trener potrzebował go w bramce, to i tam by stanął. Od tego chłopaka z kieleckim pazurem, z charakterem, który na szczęście pokazał także w odpowiedzi na to modne żądanie.

grzelak

Odpowiedź godna Koroniarza. Bo chyba komuś się zapomniało, że Korona zawsze grała walczakami, że posiadanie w zespole jednego Pawłowskiego ponadprzeciętnego technicznie nie czyni z nas drużyny lubującej się w ataku pozycyjnym, że my stawiamy na waleczność i zaangażowanie, a odmówić tego Grzelakowi nie sposób.

Ostatnio zmienianyniedziela, 08 maj 2016 06:01
Aneta Grabowska

Niepoprawna optymistka, wierzy, gdy inni już przestali. Humanistka - to wiele o niej mówi. Nierzeczowa, nieobiektywna, zakochana w Koronie miłością romantyczną. Łukasz Sierpina znajduje się na podium jej ulubionych piłkarzy – między Gerrardem i Owenem.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Zawodnicy

Log in or create an account