log in

Wpisy

Przedmeczowo: Korona Kielce – Górnik Zabrze

 

Pierwsza porażka w rundzie wiosennej boli straszliwie, bo kosztowała Koronę stratę piątego miejsca na rzecz swojego rywala z Płocka. Sama gra Żółto-Czerwonych nie była zła, ale zabrakło skuteczności i zadziorności, którą prezentowaliśmy w poprzednich meczach. Porażka nieco skomplikowała sytuację Korony, ale na dwie kolejki przed końcem podopieczni Gino Lettieriego nadal utrzymują stosunkowo wysoką, szóstą pozycję. Mimo że czołówka zdołała trochę odskoczyć, szansa na awans w górę nadal jest. I nadarzy się ona już w najbliższym meczu, bo na Kolporter Arenę przyjedzie największa rewelacja sezonu, ekipa Górnika Zabrze. Goście mają tylko dwa punkty więcej od Korony, więc jest to bezpośredni rywal o wyższe miejsce w tabeli. Emocji w starciu na stadionie przy Ściegiennego nie zabraknie, bo stawka spotkania jest wysoka. Dlatego warto, choć pogoda zapowiada się raczej mroźna, wybrać się na stadion, by dopingować Koroniarzy, bo ich forma w tym sezonie naprawdę na to zasługuje. Mecz dwudziestej ósmej kolejki Lotto Ekstraklasy, trzeciej od końca kolejki rundy zasadniczej rozpocznie się o godzinie 20:30, a sędzią spotkania będzie pan Krzysztof Jakubik. Dla tych, którzy nie chcą lub nie mogą wybrać się na stadion polecamy transmisję meczu w Radiu Kielce i na antenie Canal+ Sport.

Korona mierzyła się z Górnikiem już dwadzieścia razy. Statystyki przemawiają za drużyną gospodarzy. Dziesięć wygranych Żółto-Czerwonych, cztery zwycięstwa zabrzan i sześć podziałów punktów. Korona strzeliła dziesięć bramek więcej od rywala, zdobywając trzydzieści jeden goli, podczas gdy Górnicy zdobyli dwadzieścia jeden. Korona nie przegrała żadnego z ostatnich pięciu spotkań z Górnikiem Zabrze. Odnotowała trzy remisy i dwa zwycięstwa. W najbliższym meczu liczymy na kolejny dobry wynik Żółto-Czerwonych.

Górnik Zabrze pod wodzą Marcina Brosza, byłego szkoleniowca Korony Kielce, jest największą rewelacją rozgrywek. Beniaminek, który dopiero co awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej i od razu zdołał się włączyć w walkę o europejskie puchary, a momentami nawet o mistrzostwo kraju. Przede wszystkim Górnik gra najlepszy futbol, jeśli chodzi o ofensywę. Strzela masę goli, dzięki czemu zajmuje obecnie czwartą lokatę
z dorobkiem czterdziestu dwóch oczek. Do trzeciego Lecha Poznań traci jednak już cztery punkty. Również czterdzieści dwa punkty ma w dorobku piąta Wisła Płock. Dwa mniej zgromadziła Korona Kielce i siódma ekipa Białej Gwiazdy, cztery mniej ósmy zespół z Lubina. Górnik strzelił w tym sezonie najwięcej goli spośród wszystkich drużyn Lotto Ekstraklasy. Czterdzieści osiem bramek zdobytych, trzydzieści dziewięć straconych. W ciągu dwudziestu siedmiu kolejek zabrzanie wygrali jedenaście spotkań, dziewięć zremisowali, sześć przegrali. Jeden mecz póki co nie został im zaliczony. Chodzi o przerwane przez burdy kibiców spotkanie z Piastem Gliwice. Zabrzanie muszą się skupić na tym, by odeprzeć ataki drużyn znajdujących się za ich plecami. Dlatego w Kielcach będą chcieli za wszelką cenę zdobyć komplet punktów, a w najgorszym razie chociaż jeden, który przy dobrych wynikach pozwoli drużynie utrzymać czwartą lokatę w tabeli. W ostatniej kolejce ligowej Górnik zremisował na własnym boisku dwa do dwóch z Zagłębiem Lubin.

Korona po ostatniej  porażce za wszelką cenę będzie chciała wrócić do lepszej formy. Szóste miejsce w rozgrywkach, czterdzieści punktów w dorobku i szansa na awans w górę tabeli, nawet na czwarte miejsce. Dziesięć wygranych, dziesięć remisów i siedem porażek, to dotychczasowy bilans spotkań Dumy Kielc, bilans bramkowy wynosi czterdzieści strzelonych do trzydziestu czterech straconych. Do czwartej lokaty Korona traci zaledwie dwa punkty, ale zarazem ciągle musi gromadzić punkty, bo dziewiąta w tabeli drużyna Arki Gdynia traci do niej zaledwie trzy oczka. Poza tym naciskają na nas Wisła Kraków i Zagłębie. Ostatnie dwa mecze w rundzie zasadniczej to dla Korony pojedynki o być albo nie być w czołowej ósemce.

Pojedynek Korony z Górnikiem zanosi się na bój wagi ciężkiej. Dla obu drużyn to może być kluczowy mecz w kontekście pozostania w czołówce. Zwłaszcza Korona po porażce w Płocku czuje na plecach oddech rywali. Dlatego Korona będzie chciała wygrać na swoim stadionie. Atut własnej publiczności, niezła forma, dobra motywacja i pozytywne statystyki czynią z Korony minimalnego faworyta przed sobotnim meczem. Trzeba jednak zneutralizować silne punkty przeciwnika, a więc przede wszystkim zabójczy atak. Dlatego trzeba zagrać z odpowiednią koncentracją, zarówno przy atakach skrzydłami, jak i środkiem boiska. Należy też uważać na stałe fragmenty gry Górników, a przede wszystkim trzeba zacząć wykorzystywać okazje pod bramką, bo z tym ostatnio był problem. Jeśli to się uda, Korona powinna wywalczyć skromną, jednobramkową wygraną.

Nikogo chyba nie dziwi, że kluczowym zawodnikiem Górnika Zabrze wybieramy Igora Angulo. Doświadczony Hiszpan to najlepszy napastnik Lotto Ekstraklasy. Strzela po prostu z niczego i na każdy możliwy sposób. Karne, strzały głową, lewą i prawą nogą. Jest po prostu niesamowity. Czasami można odnieść wrażenie, że piłka sama go szuka. A on strzela i strzela. Odległość do bramki i ilość przeciwników nie ma dla niego wielkiego znaczenia. Potrafi urwać się obrońcom, sprytnie uniknąć spalonego i umieścić piłkę w siatce, zanim ktokolwiek się spostrzeże. Dlatego jego zatrzymanie musi być priorytetem dla obrońców Korony.

Korona Kielce spróbuje zaskoczyć Górnika dominując w środku pola, dlatego kluczową postacią drużyny Gino Lettieriego powinien być Mateusz Możdżeń. Nasz środkowy pomocnik utrzymuje wysoką formę i nadal dyryguje środkiem pomocy, a dzięki temu całą drużyną. Jest pracowity, dobrze podaje, groźnie strzela, ale co ważniejsze potrafi odebrać piłkę i narzucić swój styl gry rywalowi, dzięki czemu Korona utrzymuje się przy piłce. Od jego dyspozycji będzie zależało bardzo wiele, może nawet cały wynik meczu.

Przed nami bez wątpienia świetny mecz. Mecz walki, mecz o ogromnej wadze. Zapowiada się na emocjonujące, ofensywne widowisko, obfitujące w strzały, akcje i bramki. Wszyscy mamy nadzieję, że Korona poradzi sobie i pokona trudnego rywala, odzyskując kontakt z czołówką oraz zapewniając sobie pozostanie w czołowej ósemce.

 

Przedmeczowo: Wisła Płock – Korona Kielce

Szkoda remisu na własnym boisku z Pogonią Szczecin, ale zarazem drużyna Gino Lettieriego przedłużyła serię spotkań bez porażki do pięciu z rzędu. Jeden punkt wystarczył Koronie do utrzymania piątej lokaty. Mało tego, pozwolił drużynie zmniejszyć straty do czołówki, bo punkty stracił Lech Poznań i w wyniku burd kibiców Górnik Zabrze. To zaogniło przede wszystkim walkę o czwartą lokatę w tabeli pomiędzy Żółto-Czerwonymi a Górnikami z Zabrza. Teraz, na trzy kolejki przed końcem rundy zasadniczej, czeka nas jednak pojedynek o piątą lokatę, pomiędzy sąsiadami w tabeli - Koroną a Wisłą Płock. Zapowiada się ciekawe, pełne sportowej walki spotkanie. Początek meczu już w sobotę, punktualnie o 20:30, a jego sędzią będzie pan Łukasz Szczech. Transmisję meczu można śledzić na antenie Canal+ Sport, a także Radia Kielce.

Do tej pory oba kluby walczyły ze sobą dziewiętnaście razy. Historia wyraźnie ukazuje nam, jak bardzo wyrównane były to boje. Sześć porażek, sześć remisów i siedem wygranych Korony. W tym czasie padło trzydzieści cztery gole. Czternaście zdobyła Wisła Płock, dwadzieścia ekipa z Kielc. Ostatnie trzy pojedynki wygrała Korona, dwa z nich odbyły się na Kolporter Arenie, jeden na terenie Wisły w Płocku.

Wisła Płock właśnie obok Korony jest jedną z rewelacji sezonu Lotto Ekstraklasy. Zajmuje obecnie szóste miejsce. Dwanaście wygranych, zaledwie trzy remisy i jedenaście porażek sprawiło, że Wisła zgromadziła trzydzieści dziewięć oczek, o jedno mniej niż piąta Korona, dwa mniej niż czwarty Górnik Zabrze. Dwa punkty mniej mają Zagłębie Lubin i Biała Gwiazda, już pięć mniej Arka Gdynia. Bilans bramkowy Wisły to trzydzieści pięć goli zdobytych i trzydzieści trzy stracone. Aby na poważnie liczyć na awans w górę tabeli, Wisła musi wykorzystać atut własnego boiska i pokonać drużynę gości. Jeśli jej się to nie uda, może spaść na ósmą lokatę, remis powinien wystarczyć do utrzymania szóstej pozycji i pozwoli na dwie kolejki przed końcem być niemal pewnym pozostania w górnej części tabeli.

Korona Kielce z dorobkiem czterdziestu punktów ciągle utrzymuje kontakt z czołówką. Żółto-Czerwoni do trzeciego w tabeli Lecha traci zaledwie trzy oczka, do czwartego Górnika Zabrze jeden punkt. Za plecami Korony plasuje się jej najbliższy rywal – Wisła Płock, mająca jeden punkt mniej, dalej Zagłębie i Wisła Kraków, mające dwa oczka mniej. Od  drużyny z dziewiątego miejsca goście sobotniego meczu mają na ten moment bezpieczną przewagę sześciu punktów. to oznacza, że każdy punkt zdobyty w Płocku może zapewnić podopiecznym Gino Lettieriego zakończenie fazy zasadniczej w czołowej ósemce. Oczywiście Korona mierzy znacznie wyżej, bo liczy na czwartą z rzędu wygraną nad Wisłą Płock i poprawę i tak solidnego bilansu bramkowego czterdziestu goli zdobytych do trzydziestu dwóch straconych.

Zanosi się na bardzo wyrównany mecz. Nie ma faworyta, bo obie drużyny naprawdę niewieloma rzeczami się od siebie różnią. Obie grają futbol oparty na walce w środku pola i szybkimi atakami skrzydłami. Ogromną wagę przywiązują do stałych fragmentów gry i starają się pokazać pełnie zaangażowanie. Nie zabraknie ostrej walki, zaczepnych akcji, strzałów i pełnej koncentracji, bo obie ekipy zapewne będą starały się przede wszystkim nie stracić gola. Różnica jest tylko taka, że Korona, gdy ma swój dzień potrafi ograć każdego rywala. Wisła raczej nie ma takich przebłysków. Dlatego minimalnie większą szansę ma zespół gości, który jeśli zagra na swoim najwyższym poziomie, powinna wywalczyć skromne zwycięstwo. Obstawiamy zero do jednego dla gości.

W barwach Wisły Płock pod wodzą Jerzego Brzęczka świetnie spisuje się Dominik Furman. Środkowy pomocnik to wzór piłkarza wypruwającego sobie żyły dla dobra swojej drużyny. Pracowity, dobry kondycyjnie, świetnie odbierający piłkę i szybko rozprowadzający ją do partnerów. Jest kreatywny i lubi być pod grą. Łączy defensywę z ofensywą, a dzięki nieszablonowym zagraniom często stwarza przewagę dla swojego zespołu. A nie wolno zapominać o tym, że dysponuje też fantastycznym uderzeniem z dystansu.

W Koronie od nowa rozszalał się Jacek Kiełb. Ryba znowu jest jednym z najlepszych piłkarzy całej ligi. Szybki, inteligentny, dobry technicznie, a przede wszystkim doskonale skoncentrowany. Drybluje, strzela, wykonuje stałe fragmenty gry, jest wszędzie tam, gdzie go potrzeba. Jest też ulubieńcem kibiców, dla których stał się już symbolem Korony. Gdy jest dobrze dysponowany, nikt nie może go powstrzymać. Jego obecność na boisku znacznie wzmacnia potencjał ofensywny Żółto-Czerwonych i sprawia, że w każdej chwili trzeba się liczyć z możliwością straty gola.

W sobotę w Płocku rozegra się bardzo istotne dla ostatecznego układu tabeli spotkanie. Ten, kto w sobotę będzie górą, zapewni już sobie pewną czołową ósemkę, dlatego naprawdę jest o co walczyć. Czeka nas interesująca walka. Emocji na pewno nie zabraknie, bo to już nie czas na grę na pół gwizdka. Teraz ważą się losy sezonu. Oby Korona przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść i pewnie utrzymała wysoką pozycję w tabeli.

 

Przedmeczowo: Korona Kielce – Pogoń Szczecin

 

Cztery spotkania w rundzie i cztery mecze bez porażki Korony Kielce to świetny początek drugiej części rozgrywek. Dwa zwycięstwa, jedno na wyjeździe i jedno u siebie z Lechem Poznań i dwa remisy, oba na wyjeździe, w tym ten ostatni, jeden do jednego wywalczony w starciu z odwiecznym rywalem - Wisłą Kraków (drugi z rzędu obroniony karny przez Alumerovicia) na jej boisku. Trener Lettieri może być zadowolony zarówno z gry, jak i z wyników swoich podopiecznych, którzy dzięki dobrej dyspozycji utwierdzili się na piątej pozycji w ligowej tabeli i zbliżyli do ścisłej czołówki. Teraz, po iście heroicznym boju w Krakowie pora na teoretycznie łatwiejszy sprawdzian. Na stadionie przy Ściegiennego czeka nas starcie Korony z Pogonią Szczecin. Początek meczu, a zarazem transmisji w telewizji Canal + Sport i na antenie Radia Kielce punktualnie o godzinie 18:00. Należy spodziewać się kolejnych wspaniałych emocji.

Korona nie lubi grać z Pogonią, świadczą o tym statystyki dotychczasowych pojedynków. Zaledwie trzy wygrane Żółto-Czerwonych, siedem remisów i osiem porażek na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. W tym czasie padło pięćdziesiąt pięć goli, dwadzieścia trzy dla Korony, trzydzieści dwa dla Pogoni. Ostatnie zwycięstwo Korony miało miejsce w sezonie 2016/17, na stadionie w Kielcach cztery do jednego.

Pogoń Szczecin zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Ma na koncie dwadzieścia cztery punkty, zaledwie dwa więcej niż ostatnia w tabeli Sandecja Nowy Sącz, punkt mniej niż drużyny z miejsc czternaście i trzynaście, już cztery oczka więcej ma dwunasta Lechia Gdańsk. Piłkarze Kosty Runjarica odnotowali sześć wygranych, sześć remisów i trzynaście porażek, zdobywając do tej pory dwadzieścia siedem goli, tracąc przy ty trzydzieści osiem. Ich prawdziwą zmorą jest brak wygranych i własnego stylu gry, co powoduje, że nie są w stanie ustabilizować formy. W Kielcach tak naprawdę koniecznie potrzebują wygranej. Remis będzie lepszym wynikiem dla gospodarzy, którzy w ten sposób przedłużą serię spotkań bez porażki.

Po dwudziestu pięciu kolejkach Korona zajmuje wysokie, piąte miejsce w Lotto Ekstraklasie. Do końca fazy zasadniczej już tylko pięć spotkań, a Żółto-Czerwoni zgromadzili trzydzieści dziewięć punków. Dwa punkty więcej zebrał czwarty Górnik Zabrze, cztery więcej Lech Poznań, druga Legia sześć oczek przewagi. Za plecami Korony znajduje się Wisła Kraków mająca punktów trzydzieści siedem, a Wisła Płock i Zagłębie Lubin z trzydziestoma sześcioma punktami. Seria czterech spotkań bez porażki uzupełniła niezły bilans spotkań Dumy Kielc. Dziesięć wygranych, dziewięć remisów i sześć porażek słusznie stawia Koronę w czołówce ligowej stawki. Bardzo dobrze wygląda też bilans bramkowy piłkarzy Gino Lettieriego. Czterdzieści bramek strzelonych, trzydzieści dwie stracone. To doskonale obrazuje, że mecze Korony przynoszą największe emocje i ogląda je się zdecydowanie najlepiej spośród wszystkich ekip naszej ligi. Korona zamierza skorzystać z dobrej formy i atutu własnego boiska, by wygrać i przeskoczyć w tabeli Górnika Zabrze, jeszcze bliżej doskakując do podium. W razie porażki wciąż jednak gospodarze mogą spaść na ostatnią lokatę w górnej połowie tabeli.

Przed najbliższym pojedynkiem Korony z Pogonią faworytem są piłkarze z Kielc. Właściwie jedynym, co przemawia za Pogonią jest historia. Zespół ze Szczecina potrafi wygrywać na stadionie Korony. Jednak to jedyny atut gości. To Żółto-Czerwoni są w lepszej dyspozycji, grają lepszy futbol, zarówno w obronie, jak i w ataku, są drużyną znacznie bardziej waleczną i stale szukającą wygranej. Korona ma znacznie szerszy zakres zagrań. Groźne stałe fragmenty, lepsza gra piłką, stabilniejsza obrona, znacznie większa skuteczność, a na dodatek zaplecze w postaci tysięcy własnych kibiców. Trudno zatem ferować inny wynik niż zwycięstwo Dumy Kielc. Będzie dwa do zera dla gospodarzy.

Jako że Pogoń prawdopodobnie będzie zmuszona głównie bronić dostępu do własnej bramki, dlatego jednym z najważniejszych piłkarzy w składzie gości będzie obrońca, Sebastian Rudol. Solidny, dobrze się ustawiający i dobry w odbiorze piłki zawodnik imponuje ponadto siłą i szybkością. Nieźle gra głową i kieruje partnerami z defensywy, a ponadto potrafi być groźny pod bramką przeciwnika po stałych fragmentach gry.

Korona z kolei poszuka kolejnego zwycięstwa u siebie, dlatego postacią kluczową dla losów meczu będzie bez wątpienia gracz ofensywny. Stawiamy na napastnika. Nika Kaczarawa prezentuje ostatnio dobrą formę. Nawet jeśli nie strzela, to ciężko haruje dla drużyny. Dobrze zbudowany, szybki, silny i skoczny, potrafi przestawić przeciwnika bez faulu, dobrze utrzymać się przy piłce, minąć dwóch, a nawet trzech rywali, ale przede wszystkim jest zabójczy przy centrach w pole karne. Zawsze gra do końca, zaczynając grę pressingiem swojej drużyny i utrudniając rywalom rozegranie piłki. Ma idealną mentalność do gry w Koronie, bo nigdy nie odpuszcza, nawet gdy wydaje się, że nie ma szans wykończyć akcję. Jeśli otrzyma swoją szansę od partnerów, może zapewnić Koronie trzy punkty, bo naprawdę ma nosa do goli. Potrafi zdobywać je, mając nawet pół szansy.

To już trzeci mecz Korony Kielce na przestrzeni tygodnia. Natłok spotkań nie przeszkodził naszym pupilom gromadzić kolejne ważne punkty i utrzymać dobrą formę. W sobotę szanse na kolejne oczka są naprawdę duże i wszyscy kibice liczą, że gospodarze je wykorzystają. Na ten moment jesteśmy faworytami pojedynku, ale tak naprawdę pewne jest tylko jedno: emocji na boisku nie zabraknie, bo obie drużyny mają o co walczyć.

 

Przedmeczowo: Korona Kielce – Lech Poznań

Korona Kielce udanie rozpoczęła rundę rewanżową rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Poza tym  jeszcze nigdy mecz przyjaźni nie dostarczył nam tak wielkich emocji i tylu bramek. Drugie wyjazdowe spotkanie drugiej rundy rozgrywek zakończyło się remisem z Sandecją trzy do trzech. Grad bramek, połączony z błędami w obronie, walecznością i sporą dozą przypadku, zapewnił w ogólnym rozrachunku świetne widowisko kibicom zgromadzonym na stadionie w Niecieczy. Cztery punkty w dwóch wyjazdowych pojedynkach to całkiem niezłe rozpoczęcie kolejnej rundy. I dobrze, bo choć teraz przed Koroną Kielce pierwszy mecz przed własną publicznością, to jednak z bardzo niewygodnym rywalem. Bo już w najbliższą niedzielę o godzinie 18:00 na Arenę Kielc zawita trzecia drużyna rozgrywek, Lech Poznań. Spotkanie poprowadzi dobrze znany kieleckiej publiczności sędzia Mariusz Złotek. Transmisja pojedynku Korony z Lechem dostępna w telewizji Canal + i Radiu Kielce.

Lech Poznań jest rywalem, z którym Korona ma najgorszy bilans spotkań w całej historii. Na rozegranych do tej pory dwadzieścia cztery spotkania wygrała zaledwie trzy, osiem razy padł remis, aż trzynaście razy zwyciężała ekipa Kolejorza. Lech strzelił w dotychczasowych starciach aż trzydzieści sześć bramek, Żółto-Czerwoni o dwadzieścia mniej, zaledwie szesnaście. Ostatnia wygrana Korony nad Lechem miała miejsce w sezonie 2016/17, właśnie na Arenie Kielc, kiedy to gospodarze widowiskowo rozbili ekipę Kolejorza aż cztery do jednego. Niestety, kolejne trzy mecze z rzędu wygrał zespół z Poznania.

Lech Poznań zajmuje obecnie trzecie miejsce w Lotto Ekstraklasie, z dorobkiem czterdziestu oczek, tracąc do lidera, Jagielloni Białystok (która w piątek wygrała swój mecz z Lechią Gdańsk cztery do jednego i ma rozegrane jedno spotkanie więcej od reszty drużyn z czołówki) traci pięć punktów, do wicelidera z Warszawy cztery. Tuż za plecami Kolejorza uplasował się Górnik Zabrze, tracący do niego zaledwie punkt, dalej, ze czterema punktami straty znajduje się Wisła Płock, z pięcioma straty Korona Kielce i Wisła Kraków. Aby utrzymać się na trzecim miejscu i nie stracić kontaktu z czołówką Lech absolutnie musi zwyciężyć w Kielcach. Ale to nie będzie łatwe, nawet mimo tego, iż poznaniacy przegrali dotąd zaledwie trzy spotkania w całym sezonie, remisując dziesięć i dziesięć wygrywając. Dobrze prezentuje się również bilans bramkowy niedzielnych gości, wynoszący trzydzieści dwa strzelone, szesnaście straconych.

Korona Kielce traci do Lecha pięć oczek i zajmuje szóste miejsce w tabeli. Dziewięć wygranych, osiem remisów i sześć porażek, trzydzieści osiem goli strzelonych i trzydzieści jeden straconych to całkowity dorobek podopiecznych Gino Lettieriego. Tyle samo oczek ma siódma Wisła Kraków, punkt więcej zgromadziła Wisła Płock, którą Żółto-Czerwoni mogą przeskoczyć po najbliższym meczu. Cztery punkty więcej ma czwarty Górnik Zabrze, dwa punkty mniej mają Zagłębie Lubin i Arka Gdynia. Osiem mniej zebrała ekipa z miejsca numer dziesięć, więc kielczanie w najgorszym razie mogę spaść na dziewiątą lokatę. Wygrana nad Lechem pozwoli Koronie awansować na piątą lokatę i zbliżyć się do czołówki.

Biorąc pod uwagę wyniki pierwszych dwóch spotkań, obie ekipy prezentują się podobnie. Lech zremisował jeden mecz, a drugi wygrał, Korona odwrotnie, wygrała pierwsze spotkanie, remisując drugie. Kolejorz zdobył dwa gole, nie tracąc żadnego, Żółto-Czerwoni strzelili sześć bramek, tracąc trzy. Liczą się jednak punkty, a tych obie ekipy zgromadziły po cztery, czyli po tyle samo. Mimo to na faworyta spotkania w Kielcach wyrasta zespół gości. Podopieczni Nenada Bielicy prezentują w tym sezonie równiejszą formę, zajmują wyższe miejsce w tabeli, mają bez wątpienia szerszą kadrę, a przede wszystkim czują się mocni dzięki historycznym statystykom starć z Koroną. Za Lechem przemawia też preferowany styl gry.

Piłkarze z Poznania znacznie lepiej grają piłką niż Korona. Na papierze wygląda to dość przytłaczająco. Kolejorz ma lepszą obronę, tracącą niewiele goli, dzięki czemu są najlepszą defensywą Lotto Ekstraklasy. Zaledwie szesnaście straconych goli i konsekwencji zaledwie trzy porażki! To pokazuje, że aby liczyć na wygraną z Lechem, trzeba pokazać coś naprawdę niezwykłego. Dodatkowo Lech posiada dobrze wyważoną ofensywę, zdolną strzelić przeciwnikom sporo goli i to na bardzo różne sposoby. Akcje kombinacyjne, atak pozycyjny, strzały z dystansów czy stałe fragmenty gry. Pod tym względem Kolejorz jest naprawdę wszechstronną drużyną i daje mu to z miejsca przewagę psychologiczną nad wieloma rywalami jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wszystko wskazuje na to, że tak samo będzie w niedzielnym pojedynku.

A jednak atuty gości wcale nie przekreślają szans na czwarte w historii zwycięstwo Korony Kielce. Żółto-Czerwoni to drużyna prezentująca bardzo dojrzały futbol i zarazem zespół, który na przestrzeni ostatnich sezonów poczynił największe postępy ze wszystkich w lidze. Nie straszny jej żaden przeciwnik, zwłaszcza na Arenie Kielc. Koroniarze mają swoje asy. Poza grą przed własną publicznością jest to waleczność, zgranie zespołu i gra z olbrzymim poświęceniem. Szybka, nakierowana na ofensywę gra skrzydłami, groźne kontry przynoszące niemal najwięcej strzelonych goli w Ekstraklasie, nieprzewidywalne stałe fragmenty gry, solidna defensywa i rozsądna taktyka, zwykle dobrze dopasowana pod konkretnego przeciwnika dają gospodarzom w sumie naprawdę spore szanse na sprawienie sensacji w niedzielnym pojedynku. Dlatego nasz typ na ten mecz to podział punktów i ostateczny wynik jeden do jednego.

Wśród najlepszych piłkarzy zespołu ze Ściegiennego wielu z nich to pomocnicy. I bardzo dobrze, bo mecze wygrywa się właśnie w środku pola. Dlatego w niedzielę kluczową postacią dla losów pojedynku będzie właśnie jeden z zawodników centralnej części boiska, mianowicie Goran Cvijanović. Doświadczony pomocnik błysnął w meczu przyjaźni, strzelając gola i zaliczając asystę, ale gra dobrze już od dawna i kibice w Kielcach szybko pokochali nieszablonowego pomocnika. Dobry technicznie, potrafiący strzelać obiema nogami, a także głową, dysponujący doskonałą techniką użytkową, niezły pod względem fizycznym, kreatywny i groźny zawsze, gdy zbliży się do pola karnego rywali. Jest jednym z tych piłkarzy, którzy sami potrafią wygrywać mecze. Poza tym dobrze rozdziela piłki i wykonuje rzuty rożne i wolne. To może okazać się bezcenne w meczu przeciwko Lechowi Poznań.

Kolejorz posiada w swoim składzie wielu świetnych piłkarzy, ale na ich tle wyróżnia się przede wszystkim Darko Jevtić. Ofensywny pomocnik rodem ze Szwajcarii jest w obecnych rozgrywkach prawdziwym objawieniem. Genialny technicznie, a przy tym silny i szybki, stanowi problem dla każdej defensywy. Kreatywny, nieprzewidywalny, obdarzony celnym uderzeniem i dokładnym podaniem, potrafi w pojedynkę rozmontować defensywę rywala. Nie brakuje mu pomysłów, doskonale motywuje się przed każdym meczem i chce błyszczeć w każdych zawodach. Od jego dyspozycji w ogromnym stopniu zależy siła ognia Lecha. Zapewne w Ekstraklasie długo nie zabawi, bo już ostrzą na niego zęby mocniejsze zespoły, ale jeszcze przeciwko Koronie będzie stanowił największe zagrożenie w ekipie gości i będzie wymagał szczególnej opieki przez całe dziewięćdziesiąt minut.

Przed nami wspaniały mecz. Dla prawdziwych kibiców nie ma nic lepszego niż starcie z silnym, grającym futbol na europejskim już niemal poziomie przeciwnikiem. Mimo zimowej aury fani Korony zapewne tłumnie wyruszą w niedzielne popołudnie na stadion, by dopingować Dumę Kielc. Zapowiada się emocjonujące widowisko, któremu przeszkodzić mogą jedynie warunki atmosferyczne, bo za oknem mimo rundy wiosennej ponownie zawitała zima… Zima, która nie zdoła jednak ochłodzić zapału piłkarzy obu zespołów.

Przedmeczowo: Sandecja Nowy Sącz – Korona Kielce

Korona Kielce bardzo udanie zainaugurowała rundę wiosenną, pewnie zwyciężając na wyjeździe ekipę Bruk-Bet Termaliki trzy do zera. Zawodnicy trenera Lettieriego zaprezentowali futbol, do którego zdążyli nas przyzwyczaić: ofensywny i pełen walki. Gospodarze nie potrafili znaleźć recepty na świetnie zorganizowanych, lepszych technicznie i skuteczniejszych gości. Maciej Bartoszek nie potrafił znaleźć recepty na swoją dawną drużynę i dlatego Korona przywiozła bezcenne trzy punkty i świetny wynik do Kielc.

Teraz pora na kolejny pojedynek. Kolejny mecz wyjazdowy, więc kibice ostrzący sobie zęby na oglądanie spotkania na Arenie Kielc muszą na taką szansę jeszcze poczekać. Ale nic straconego, bo w dwudziestej trzeciej kolejce Lotto Ekstraklasy czeka nas drugi w sezonie mecz przyjaźni z Sandecja Nowy Sącz. Początek spotkania już w najbliższy piątek o godzinie 18:00, a jego transmisję można będzie zobaczyć na antenie Eurosport i wysłuchać w Radiu Kielce.

Oba zespoły mierzyły się do tej pory pięciokrotnie, z czego tylko raz w Ekstraklasie. Lepszy bilans spotkań ma Korona, która wygrała trzy pojedynki, w tym jeden w najwyższej klasie rozgrywkowej, raz padł remis, a raz wygrała ekipa Sandecji. W tych starciach padło do tej pory osiem goli, z których Żółto-Czerwoni strzelili sześć, gracze z Nowego Sącza dwa. Ostatni mecz rozegrany w Kielcach minimalnie wygrała drużyna gospodarzy, jeden do zera. Mimo iż oba kluby darzą się sympatią, to jednak tak jedni, jak i drudzy będą szukać tylko wygranej. Tak więc mecz przyjaźni owszem, ale tylko na trybunach.

Sandecja swoją inaugurację rundy wiosennej przegrała wysoko na wyjeździe w Szczecinie cztery do jednego. Piłkarze Kazimierza Moskala znajdują się tuż nad strefą spadkową na czternastym miejscu, mając w dorobku dwadzieścia jeden oczek. To zaledwie punkt przewagi nad ostatnim Piastem i piętnastą Pogonią. Tyle samo punktów ma trzynasta Termalica i jest ona jedynym zespołem, który Sandecja może przeskoczyć, bo dwunasta Lechia ma już cztery punkty przewagi. Tak niska pozycja Sandecji jest wynikiem nierównej gry zespołu. Cztery wygrane, dziewięć remisów i dziewięć porażek to jeden z najsłabszych wyników w lidze. Kiepsko prezentuje się również bilans bramkowy piątkowych gości, dwadzieścia jeden goli strzelonych, trzydzieści cztery stracone. Przed Sandecją niezwykle trudne zadanie. Jedyny wynik, który będzie dla nich dobry to wygrana. Porażka czy nawet remis nie tylko nie pozwoli uciec od rywali z niższych miejsc, ale może strącić piłkarzy Kazimierza Moskala do strefy spadkowej i to na dłuższy czas, bo mecz dwudziestej czwartej kolejki grają znowu na wyjeździe.

Zupełnie odmienne nastroje niż w Nowym Sączu panują w Kielcach. Po efektownej wygranej nad Termalicą piłkarze Gino Lettieriego awansowali na piąte miejsce w tabeli. Trzydzieści cztery punkty na koncie, dziewięć wygranych, siedem remisów i sześć porażek to naprawdę solidny dorobek. Dodatni bilans bramkowy trzydzieści pięć strzelonych (najwięcej w całej lidze), dwadzieścia osiem straconych też wygląda nieźle. Korona do czwartego Górnika Zabrze traci dwa punkty, do trzeciego Lecha trzy oczka, więc wygrana w Nowym Sączu może wywindować Żółto-Czerwonych nawet na podium. Za plecami Korony znajduje się mająca punkt mniej Wisła Płock, dwa mniej mają ekipy z miejsc siedem, osiem i dziewięć, dlatego również dla piłkarzy z Kielc, podobnie jak dla gospodarzy liczy się tylko i wyłącznie wygrana i Sandecja nie ma co liczyć na taryfę ulgową. Korona musi wygrać najbliższy mecz również dlatego, że w dwudziestej czwartej kolejce rozegra hitowy pojedynek na Arenie Kielc przy Ściegiennego z Lechem Poznań.

Korona Kielce jest zdecydowanym faworytem piątkowego pojedynku. Poza tym, że gra na wyjeździe ma w rękach same atuty. Przede wszystkim znacznie lepszą ofensywę. Nie chodzi już nawet o lepszą grę z kontry. Korona zrobiła olbrzymie postępy jeśli chodzi o grę piłką i dominowanie w środku pola.  Ogromna w tym zasługa dobrze dobranej i przyswojonej taktyki, ale również doskonale zgranych piłkarzy. Możdżeń, Żubrowski, Cvijanović to tylko niektóre z nazwisk wartych uwagi. Trener Lettieri wpoił też swoim piłkarzom wolę walki o każdą piłkę. Tak padła chociażby pierwsza bramka w meczu z Termalicą. Korona ma też solidniejszą obronę, dobrze zgraną i doświadczoną, która zapobiega utracie zbyt wielu goli. Sandecja musi liczyć na to, że piłkarze gości będą mieli gorszy dzień, może jakiś przypadkowy gol po stałym fragmencie, może indywidualny błąd piłkarza Korony. Bo jeśli Żółto-Czerwoni zagrają tak jak przeciwko Termalice, to trzy punkty znowu pojadą do Kielc.

Jednym z najlepszych piłkarzy Sandecji w Obecnych rozgrywkach jest jej napastnik, Aleksandar Kolev. Snajper z Nowego Sącza strzelił do tej pory sześć bramek i jest najskuteczniejszym piłkarzem swojej ekipy. Jest szybki, silny i ma instynkt strzelca. Lubi wbić piłkę do siatki z bliska i z daleka. Potrafi wykorzystać zamieszanie po stałym fragmencie gry i oszukać obrońców. Bez wątpienia jest postacią wymagającą ścisłego krycia
i większej uwagi, żeby nie wyciągać piłki z siatki.

Mecz z Termalicą przywołał wspomnienia, w których Mateusz Możdżeń był kluczowym zawodnikiem Korony nie tylko w pojedynczych meczach, ale przez dłuższy okres. Tak było w poprzednim meczu i tak będzie w najbliższym pojedynku. Mateusz ma wszystkie umiejętności, by zdominować rywali. Jest pracowity, kreatywny, doskonale dyktuje tempo gry, jego podania są mierzone co do centymetra, a soczyste strzały z dystansu sieją popłoch wśród bramkarzy. W swojej najlepszej formie jest jedną z czołowych postaci całej Ekstraklasy. Z nim w składzie Korona jest o wiele groźniejsza.

Pomimo sympatii, jaką żywią do siebie kibice Korony i Sandecji w piątek na boisku nie będzie czasu na uprzejmości. Obu drużynom zależy na komplecie punktów i o to będzie toczyła się gra. Nie będzie oszczędzania się czy gry na remis, ale walka, czysta, twarda, nakierowana na zdobycie przewagi nad rywalem. Wszyscy liczymy, że zwycięsko z tej konfrontacji wyjdzie Korona Kielce, która ponownie może włączyć się do walki o czołowe miejsca w Ekstraklasie, może nawet o lokaty premiowane grą w europejskich pucharach… Zapowiada się ciekawe, obfitujące w gole spotkanie. Do boju, Korono!

Przedmeczowo: Jagiellonia Białystok – Korona Kielce

Dotkliwa porażka i brutalne zakończenie wspaniałej serii spotkań bez porażki to efekt sobotniego pojedynku z drużyną Arki Gdynia. Piłkarze z Kielc mimo znacznej przewagi w ilości wykreowanych sytuacji nie zdołali zaskoczyć bramkarza gości, a sami, trochę pechowo, trochę przez błędy w defensywie, dali sobie wbić aż trzy gole. Szkoda, tym bardziej, że swoje mecze wygrały Legia Warszawa i Lech Poznań, przez co Korona spadła na piątą lokatę w tabeli. Ale mimo okazałych rozmiarów porażki wiele wskazuje na to, że był to tylko wypadek przy pracy. Teraz szansa, by to udowodnić, bo już we wtorek czeka nas pojedynek w ramach dwudziestej kolejki Ekstraklasy z mającą punkt więcej Jagiellonią Białystok. Te Żółto-Czerwone derby zapowiadają się niezwykle emocjonująco ze względu na bliskość obu ekip w tabeli i stawkę, którą jest awans na podium. Oj, poleje się krew! Rozjemcą tego meczu będzie pan Tomasz Musiał. Transmisja spotkania będzie do obejrzenia na antenie Eurosport i niezawodnie do wysłuchania w Radiu Kielce. Pora na powrót na zwycięską ścieżkę!

Aż trzydzieści sześć spotkań rozegrały ze sobą Jagiellonia i Korona na poziomie Ekstraklasy i dawnych pierwszej i drugiej ligi. Siedemnaście z nich to zwycięstwa Jagi, jedenaście Korony, a osiem razy następował podział punktów. W tych pojedynkach nigdy nie brakowało goli: pięćdziesiąt pięć bramek zdobyła Jagiellonia, czterdzieści trzy Korona Kielce. Ostatni mecz obu ekip zakończył się wygraną Jagi w Kielcach dwa do trzech, natomiast w Białymstoku obejrzeliśmy remis jeden do jednego.

W dziewiętnastej kolejce Lotto Ekstraklasy Jagiellonia wygrała na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz jeden do zera i wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli. Piłkarze z Białegostoku mają na koncie trzydzieści trzy oczka, dziewięć wygranych, sześć remisów i cztery porażki. Bilans bramkowy Jagi to dwadzieścia cztery do dwudziestu dwóch na plus. Do wicelidera z Warszawy podopieczni Ireneusza Mamrota tracą dwa punkty, do lidera z Zabrza trzy. Za plecami Jagi czai się Lech z trzydziestoma oczkami i Korona z trzydziestoma. Jagiellonia liczy na to, że u siebie we wtorek dopisze do swojego dorobku kolejny komplet punktów.

Spadek na piąte miejsce po porażce u siebie boli podwójnie. Szkoda, bo trzydzieści punktów, które Korona ma na koncie to już sześć oczek straty do lidera, pięć do Legii, trzy do Jagi i dwa do Lecha Poznań. Dwa punkty mniej od kieleckich piłkarzy ma Arka Gdynia, Zagłębie Lubin i Wisła Kraków. Dlatego Korona musi w Białymstoku zdobyć punkty, by nie spaść aż na ósme miejsce w tabeli. Ewentualna wygrana byłaby zwycięstwem numer dziewięć w sezonie. Oprócz ośmiu tryumfów podopieczni Gino Lettieriego mają jeszcze sześć remisów i niestety aż pięć porażek. Mimo wszystko nadal imponuje bilans bramkowy Żółto-Czerwonych wynoszący trzydzieści do dwudziestu dwóch na plus.

Faworytem Żółto-Czerwonych derbów, choć niezbyt wyraźnym, są gospodarze. Jagiellonia dobrze sobie radzi na własnym boisku i jego atut powinna wykorzystać we wtorek. Jaga nie gra zbyt widowiskowo, ale po prostu wszelkimi sposobami dąży do celu i przeważnie osiąga to, co sobie zamierzy. Ale z drugiej strony podrażniona ostatnią porażką, grająca lepszy futbol Korona jest w stanie napsuć krwi gospodarzom i urwać im punkty. Gdyby za ofensywny styl gry przyznawano punkty, to Żółto-Czerwoni mieliby w tej chwili pozycję lidera. Ale niestety, punkty dają bramki, dlatego goście muszą uważać na stałe fragmenty gry i kontry Jagi. Szybkie stracenie bramki może szybko ustalić mecz, którego główna część rozegra się w środkowej strefie, gdzie czeka nas walka o każde źdźbło trawy na boisku w Białymstoku. Nasz typ na ten mecz to remis (z delikatnym wskazaniem na Jagiellonię) jeden do jednego.

W Jagielloni znowu wyróżnia się Przemysław Frankowski. Nieszablonowy, ofensywny pomocnik z pewnością stanowi największe zagrożenie dla każdej defensywy. Jest szybki, niezły technicznie, błyskotliwy i ambitny. Jego ciąg na bramkę jest imponujący. Potrafi niemal wszystko: drybluje, dośrodkowuje, podaje i strzela. Bardzo trudno go okiełznać i aby mieć szanse na korzystny wynik, trzeba nad nim zapanować i odciąć od piłek.

Korona musi szukać punktów w Białymstoku, dlatego postawi na ofensywę. A tą ostatnio dyryguje Goran Cvijanović. Świetny technicznie, kreatywny, dokładny. Takich piłkarzy trzeba nam jak najwięcej w Ekstraklasie. Potrafi szybko wyprowadzić piłkę, rozciągnąć grę, wykonać stały fragment, uderzyć, wyłożyć piłkę jak na tacy partnerom, nawet kiwnąć, gdy zajdzie taka potrzeba. A do tego jest naprawdę dobrze przygotowany kondycyjnie. Od niego zależy, czy Korona wskoczy na odpowiedni rytm i czy przywiezie do domu jakieś punkty z Białegostoku.

Już dawno Żółto-Czerwone Derby nie budziły takich emocji, jak te najbliższe. Dwie równe sobie drużyny, dwóch godnych siebie przeciwników i walka o najwyższe miejsca
w Ekstraklasie. Czeka nas dziewięćdziesiąt minut pełnych emocji i ligowego futbolu w najlepszym wydaniu.

Przedmeczowo: Korona Kielce – Arka Gdynia

Niepokonani! Jedenasty mecz z rzędu bez porażki w Ekstraklasie, czternasty biorąc pod uwagę rozgrywki Pucharu Polski. Po kolejnym ciekawym meczu i remisie na boisku Cracovii Żółto-Czerwoni utrzymali trzecią lokatę w tabeli, a trener Gino Lettieri zasłużenie został wybrany trenerem miesiąca listopada. Korona jest zespołem, który poczynił największe postępy w całej lidze. Z kandydata do spadku powstała ekipa walcząca o najwyższe miejsca i prezentująca najrówniejszą dyspozycję. Ponadto należy dodać ( z niekłamaną satysfakcją), że nie ma drużyny w Ekstraklasie prezentującej równie dobry futbol jak Korona. Ofensywny, ale podparty solidną defensywą i wspaniałym zaangażowaniem. To właśnie ta wola walki, którą wpoił piłkarzom włoski trener, to nowa taktyka, która nawiązuje do stylu gry potężnych klubów z europejskiego topu sprawiły, że Korona znalazła się tu, gdzie jest. I nawet ta delikatna wpadka, jaką jest remis z Cracovią, nie psuje doskonałych nastrojów na Ściegiennego. Zwłaszcza, że przed drużyną szansa na zdobycie kompletu punktów, bo najbliższy mecz gramy przed własną publicznością, a do Kielc przyjeżdża Arka Gdynia, zwycięzca zeszłorocznej edycji Pucharu Polski i nasz rywal w tegorocznym półfinale tych rozgrywek. Ten pojedynek rozpocznie się już w sobotę, dokładnie o godzinie 18:00. Jego rozjemcą będzie pan Krzysztof Jakubik, a transmisję spotkania można będzie śledzić na antenie Canal+ Sport i Radia Kielce.

Korona i Arka mierzyły się ze sobą do tej pory trzynaście razy. Przewaga jest zdecydowanie po stronie Żółto-Czerwonych. Osiem wygranych sobotnich gospodarzy, jeden remis i cztery wygrane zespołu z Gdyni. Pozytywnie dla Korony przedstawia się również bilans bramkowy wynoszący osiemnaście do trzynastu. Ostatnie dwa spotkania pomiędzy obiema drużynami to bezbramkowy remis w Kielcach i zwycięstwo cztery do jednego Arki na własnym stadionie. Teraz kolej na wygraną Korony.

Czternaście meczów bez porażki to najlepszy wynik w historii Korony Kielce. Ta seria już na zawsze pozostanie w pamięci kibiców. Korona ma na koncie trzydzieści punktów, wygrała osiem pojedynków, sześć zremisowała, a przegrała cztery. Ten bilans pozwala jej pozostawać na podium z dalszymi szansami na awans. Do drugiej w tabeli Legii tracimy zaledwie dwa punkty, do lidera z Zabrza pięć. Za plecami Żółto-Czerwonych czai się Jagiellonia, również z trzydziestoma punktami, Lech mający punkt mniej, Wisła Kraków tracąca dwa punkty i Zagłębie z trzema oczkami straty. Aby być pewnym utrzymania wysokiej lokaty, Korona musi swój najbliższy mecz wygrać, ale tak naprawdę remis też nie będzie dla niej tragedią. Porażka może utrudnić życie, ale tylko w połączeniu z niekorzystnymi wynikami innych spotkań, z udziałem bezpośrednich sąsiadów w tabeli, a to wszystko dzięki świetnej różnicy bramek. Bilans bramkowy Korony to trzydzieści do dziewiętnastu na plus.

Arka Gdynia zamyka górną ósemkę drużyn Lotto Ekstraklasy. Dwadzieścia pięć punktów w dorobku, sześć wygranych, siedem remisów, pięć porażek i bilans bramkowy dwadzieścia dwa do osiemnastu sprawiają, że zawodnicy z Gdyni balansują na krawędzi w samym sercu stawki. Porażka w Kielcach może sprawić, że wylądują na jedenastej lokacie, a wygrana da im szansę na awans maksymalnie o dwie pozycje. Arka w sobotnim meczu będzie chciała zmazać plamę porażki z ostatniej kolejki, kiedy to na wyjeździe uległa minimalnie Wiśle Płock jeden do zera.

Forma obu drużyn jednoznacznie wskazuje, że faworytem spotkania w sobotę jest Korona Kielce. Atut własnego boiska, wspaniała seria meczów bez porażki, dobra defensywa i zabójcza ofensywa. To powinno wystarczyć do zdobycia kompletu punktów przed własną publicznością. A jeśli dodać do tego jeszcze zdyscyplinowanie taktyczne i dobre przygotowanie kondycyjne, to mamy następne plusy po stronie gospodarzy. Żółto-Czerwoni potrafią zagrać z kontry i atakiem pozycyjnym, potrafią strzelać gole po stałych fragmentach gry i jak za dawnych lat walczyć o każdy centymetr boiska. Atutem Arki Gdynia jest z kolei gra zespołowa. To kolektyw jest siłą ekipy gości. Jeśli zagrają najlepiej jak potrafią, są w stanie zagrozić każdemu, nawet świetnie dysponowanej Koronie. Dlatego najważniejszą formacją meczu będą linie pomocy obu rywali. W środku pola rozegra się decydująca batalia. Statystyki i forma zespołów wskazują na to, że wygra Korona i tak też obstawiamy. Nasz typ to dwa do zera dla gospodarzy.

Dobra gra Korony byłaby niemożliwa bez Jakuba Żubrowskiego. Defensywny pomocnik z Kolporter Areny wyrasta na pierwszoplanową postać nie tylko zespołu ze Ściegiennego, ale i całej ligi. Świetnie odbiera piłkę i rozpoczyna akcje swojej drużyny, dyktuje tempo gry, popełnia niewiele fauli, a do tego potrafi huknąć z dystansu. Kuba doskonale wkomponował się w taktykę trenera Lettieriego. Jest człowiekiem do zadań specjalnych, który łączy ofensywę z defensywą. Pracowitością przypomina najlepszych defensywnych pomocników Europy. Mądrze się ustawia, szybko podejmuje decyzje i dyryguje grą partnerów. Jest jak filtr, który nie przepuszcza pod swoją bramkę żadnych brudów. Od jego dyspozycji zależą kolejne wygrane Korony, które będą następować jedna po drugiej, jeśli Żuber utrzyma dobrą formę.

Arka najlepiej radzi sobie jako kolektyw. Niewielu jest w jej składzie piłkarzy, którzy mogą w pojedynkę przesądzić o losach meczu, ale na pewno wyróżniającą się postacią w zespole z Gdyni jest bez wątpienia Ruben Jurado. Jest to napastnik obdarzony niezłą techniką, szybkością i siłą, dzięki czemu może zagrozić każdej defensywie. Jego jedynym problemem jest to, że musi liczyć na podania swoich partnerów, by pokazać pełnię klasy. A nie otrzymuje ich wcale tak wiele, jak by chciał.

Przed nami kolejne emocje, kolejny bój. Korona, kontynuując walkę o ligowe punkty, staje przed kolejnym wyzwaniem. Gra przed własną publicznością to dobra wiadomość i ogromna szansa na komplet punktów. Chyba nie ma w Kielcach kibica, który nie trzymałby kciuków za Żółto-Czerwonych. Każde kolejne zwycięstwo jest dla nas powodem do dumy i zastrzykiem pozytywnej energii. Odpłaćmy za to naszym pupilom sportowym dopingiem, który poniesie ich do zwycięstwa.

Przedmeczowo: Cracovia –Korona Kielce

 

Starcie nazywane przez wielu spotkaniem siedemnastej kolejki Lotto Ekstraklasy nie zawiodło oczekiwań ekspertów i kibiców. Podejmująca na Kolporter Arenie Legię Warszawa Korona Kielce zadziwiła wszystkich po raz kolejny w tym sezonie i po emocjonującym meczu wygrała z odwiecznym rywalem trzy do dwóch. Ten wynik cieszy jednak nie tylko ze względu na kolejne, bezcenne trzy punkty. Cóż to był za bój… Zaczęło się od szybkiego prowadzenia Legii, ale jeszcze przed przerwą było dwa do jednego dla gospodarzy! Druga połowa wcale nie okazała się gorsza od pierwszej. Najpierw Legia doprowadziła do remisu, później była o włos od ponownego prowadzenia, ale Kucharczyk trafił w słupek, a w końcu Jacek Kiełb zapewnił Koronie komplet punktów i stadion w Kielcach oszalał z radości! Piękne chwile, z których należy się cieszyć. Cieszy wygrana nad znienawidzonym rywalem, z którym gra nam się najgorzej w całej lidze, cieszy trwająca w najlepsze seria meczów bez porażki, cieszy styl gry i utrzymywanie się na topie. Fantastyczna seria Koroniarzy trwa już od dziesięciu spotkań w lidze, a od trzynastu, jeśli dodamy wygrane dwa do zera ostatnie spotkanie z Zagłębiem i awans do półfinału Pucharu Polski (trzecie z kolei w Pucharze Polski). Jeszcze nigdy nie szło nam tak dobrze, jak pod wodzą włoskiego szkoleniowca, którego wielu skreślało już na początku rozgrywek. Na szczęście władze klubu okazały się bardziej cierpliwe niż kibice i dzięki temu dziś możemy cieszyć się z najlepszych wyników ligowych w całej historii klubu. Żółto-Czerwoni uczynili twierdzę z Kolporter Areny, a na wyjazdach są niemal równie groźni. Niewiele drużyn jest w stanie rywalizować z Koroną jak równy z równym i to tylko na własnych boiskach. Jedną z ekip, które liczą na okiełznanie zespołu z Kielc jest nas najbliższy rywal - Cracovia. Pasy może i nie osiągają w tej kampanii rewelacyjnych wyników, ale na własnym stadionie potrafią uprzykrzyć życie nawet potentatom. Goście nie mają jednak zamiaru przerywać wyśmienitej serii. Do Krakowa jadą po trzy punkty i nikt tego nie ukrywa. Dlatego, biorąc pod uwagę to, że oba zespoły potrzebują punktów, mecz na terenie Cracovii zapowiada się bardzo interesująco i warto na pewno śledzić jego przebieg w poniedziałkowy wieczór, bo właśnie wtedy, dokładnie o 18:00, wraz pierwszym gwizdkiem pana Pawła Raczkowskiego, rozpocznie się kolejne spotkanie o mistrzostwo Polski z udziałem Korony Kielce.

Po meczu z Legią czeka nas delikatna odmiana, ponieważ Korona znacznie lepiej radzi sobie z Pasami niż ze stołeczną ekipą. Na rozegrane do tej pory dwadzieścia dziewięć pojedynków przypada dziesięć zwycięstw Korony, osiem razy oglądaliśmy tryumfującą Cracovię, jedenaście razy padał remis. Paradoksalnie to Pasy mają przewagę, jeśli chodzi o bramki. Trzydzieści trzy do trzydziestu ośmiu na korzyść poniedziałkowych gospodarzy. To wszystko wskazuje nam wyraźnie, że czeka nas niezwykle wyrównany pojedynek.

Przed rozpoczęciem osiemnastej kolejki Lotto Ekstraklasy Cracovia zajmuje dwunaste miejsce, mając na koncie osiemnaście punktów. Cracovii zdecydowanie bliżej do strefy spadkowej niż do awansu na wyższe miejsce. Wiąże się to z bardzo nierówną grą piłkarzy Michała Probierza, który w poprzednich rozgrywkach tak dobrze radził sobie z Jagiellonią Białystok, a w tym nie może zmotywować swojej drużyny do podobnej gry. Cztery wygrane, sześć remisów i siedem porażek to bilans, który pozwala zaledwie bronić się przed spadkiem. Ujemny bilans bramkowy dwadzieścia jeden do dwudziestu pięciu też raczej nie napawa optymizmem. Jedyna nadzieja w tym, że dzięki wygranej w ostatnim meczu u siebie nad Lechią Pasy złapią rytm i zaczną szybki marsz w górę tabeli. Wszyscy kibice Cracovii liczą na kolejne punkty w poniedziałkowym pojedynku i ucieczkę od strefy spadkowej.

Zachwytom nad grą Korony w ostatnim czasie nie ma końca. Żółto-Czerwoni prą do przodu, pokonując kolejnych rywali. Podopieczni Gino Lettieriego kontynuują serię spotkań bez porażki i wcale nie zamierzają jej przerywać. Trzecie miejsce w lidze, dwadzieścia dziewięć punktów na koncie, bilans bramkowy jeden z lepszych w całej lidze, wynoszący dwadzieścia osiem do siedemnastu na plus, a przede wszystkim ofensywny, skuteczny styl gry to atuty, którymi dysponuje Korona. Na ten moment Koroniarzom mogą zagrozić jedynie Jagiellonia, Lech i Wisła Kraków, mające punkt mniej od Kielczan, z kolei Korona może ciągle być groźna dla najlepszych drużyn w Ekstraklasie. Do drugiej Legii traci dwa oczka, do lidera z Zabrza trzy. Czyżby niedługo miała zasiąść na pierwszym miejscu?

Pomimo gry na własnym boisku, Cracovia wcale nie jest faworytem pojedynku z Koroną. Mecz zapowiada się na zacięty i wyrównany, ale to właśnie goście z Kielc jadą do Krakowa typowani jako zwycięzcy. Cracovia traci dużo goli, a strzela mniej, nie dysponuje ani solidną defensywą, ani zabójczą ofensywą. Drużyna nie potrafi stworzyć kolektywu, o który stara się trener Probierz. Pasy strzelają gole najczęściej po stałych fragmentach gry, błędach wywali lub zwyczajnie przypadkowo. Co innego Korona. Kielczanie dobrze bronią dostępu do własnej bramki, potrafią być zabójczy w kontrataku i nieprzewidywalni w ataku pozycyjnym. Silną stroną gości są również stałe fragmenty gry. Krótko mówiąc Żółto-Czerwoni wyglądają lepiej od gospodarzy na każdym polu. Jeśli zagrają na swoim normalnym poziomie, z pewnością przywiozą ze sobą komplet punktów do Kielc.

Mało kto w zespole Cracovii może naprawdę zagrozić Koronie. Ale jest ktoś, kto może pokrzyżować szyki zespołu Gino Lettieriego: to Piotr Malarczyk. Mało kto zna Koronę tak dobrze jak jej wychowanek, który przez lata bronił jej barw. Ponadto Malarczyk jest jednym z filarów defensywy Pasów. Ma wszystkie cechy niezbędne do bycia jednym z najlepszych obrońców Ekstraklasy: dobrze gra głową, czysto odbiera piłkę, mądrze się ustawia. Do tego jest silny i dość szybki, by nie dać się minąć rywalom. Piotrek świetnie komponuje się z każdym blokiem defensywnym. Aby go ominąć, trzeba dokonać czegoś szczególnego.

O dziwo receptą Korony na problemy ze zdobywaniem goli zażegnał rezerwowy, Maciej Górski. Były piłkarz Jagielloni strzela w tym sezonie ważne bramki i potrafi zagrozić każdemu bramkarzowi. Górski to prawdziwy lis pola karnego, gotowy we właściwym momencie dostawić nogę lub głowę. Ma nosa do dobrego ustawienia i świetnie czuje moment wykończenia akcji. Chociaż raczej nie zacznie spotkania w podstawowym składzie, może być jednym z czynników, które zapewnią Koronie trzy oczka na wyjeździe.

Wielka szkoda, że poniedziałkowy pojedynek nie będzie rozgrywany na Kolporter Arenie… Szkoda dlatego, że po wspaniałej wygranej nad Legią pewnie znowu mnóstwo ludzi zdecydowałoby się wybrać na Ściegiennego, by z trybun dopingować naszych ulubieńców. Ale na terminarz nie ma mocnych. Mimo to wszyscy wierzymy w wygraną Korony i z pewnością zasiądziemy przed telewizorami lub słuchając Radia Kielce, by dopingować nasz zespół.

 

Subskrybuj to źródło RSS

Zawodnicy

Log in or create an account