log in

Wpisy

Ósemkę już mamy, czas na puchary

Walka, emocje, zaangażowanie, fanatyczny doping. To wszystko mogliśmy zobaczyć 22 kwietnia na Kolporter Arenie. Mimo porażki drużyna trenera Bartoszka wywalczyła sobie upragniony awans do pierwszej ósemki i zapewniła ligowy byt. Ten zwariowany mecz był wyjątkowy z wielu powodów.

Doping

Zacznijmy od kibiców. Mecz 30 kolejki Lotto Ekstraklasy pomiędzy Koroną Kielce i Termaliką Bruk – Bet Niecieczą przyciągnął na stadion około 12 tysięcy widzów. Po ponad rocznej przerwie powrócił „Młyn”. Nowy prezes Korony- Krzysztof Zając błyskawicznie dogadał się z delegacją reprezentującą kieleckich fanatyków, co w sobotę zaowocowało fantastyczną atmosferą. Doping stał na wysokim poziomie przez pełne 90 minut. Oby w kolejnych spotkaniach frekwencja była podobna.

 Stawka większa niż życie

Tytuł znanego polskiego serialu obrazuje, jakie znaczenie dla obu drużyn miało to spotkanie.         

Już na rozgrzewce było widać, że zawodnicy są wyjątkowo zmobilizowani i skupieni. Wygrany bierze wszystko, przegrany odchodzi z niczym lub przy korzystnych rezultatach innych meczów, również cieszy się z awansu. Jednak najważniejsze miało wydarzyć się na boisku.

 Walka

Umówmy się, mecz nie zachwycił. Presja wyniku i „tłumu”, jaki zasiadł na trybunach trochę przytłoczyła koroniarzy. Nie było polotu, nie wszystko wychodziło tak, jak powinno, podania nie zawsze trafiały tam, gdzie miały trafiać. Jak zwykle nie zabrakło walki i zaangażowania. Piłkarze Korony włożyli w mecz całe „serducho”, byli zdeterminowani i nieustępliwi. Goście odpowiadali tym samym.

Emocje

Te udzielały się chyba każdemu. Najbardziej spotkanie przeżywał trener „Złocisto -krwistych”. Nie ma się co dziwić. Maciej Bartoszek włożył wiele pracy w to, aby poprawić grę i wyniki, a wszystko mogło się wykoleić na ostatniej prostej. Szkoleniowiec gospodarzy szalał przy linii bocznej. Skakał, krzyczał, bił brawo, a po bramce strzelonej przez Niecieczę kopnął baner reklamowy w taki sposób, że ten wyleciał na boisko. Istny wulkan emocji.       

Kante

Doliczony czas gry Korona przegrywa 0:1, niektórzy kibice zaczynają powoli opuszczać stadion. Sędzia Marciniak kończy spotkanie, a wraz nim wszelkie nadzieję na awans do grupy mistrzowskiej. Sztab szkoleniowy Termaliki wybiega na murawę, żeby razem z piłkarzami i kibicami rozpocząć świętowanie. Załamani piłkarze Korony ukrywają twarze w dłoniach i nie wierzą w to, co przed chwilą się stało. Na Arenie Kielc grobowa atmosfera, tylko z sektora zza bramką słychać popularne „Czy wygrywasz czy nie…”. Jednak na drugim końcu Polski w 97 minucie meczu pomiędzy Arką Gdynia i Wisłą Płock, gwinejski piłkarz hiszpańskiego pochodzenia – Jose Kante zdobywa gola, który wywraca tabelę w drugą stronę i zapewnia Koronie 8 miejsce. W sekundę na stadionie w Kielcach stypa zamienia się w wesele. Radość kibiców, a przede wszystkim wycieńczonych piłkarzy jest nie do opisania. Po meczu dwóch pomocników kielczan Dani Abalo i Miguel Palanca deklarują chęć postawienia najlepszej i najdroższej kolacji wspomnianemu napastnikowi Wisły Płock.

Puchary     

Cel został zrealizowany. Jednak czemu nie spróbować zgarnąć więcej? Jest nowy inwestor, powrócili kibice. Wymarzony czas na europejskie puchary. Do 4 miejsca, które prawdopodobnie będzie gwarantowało udział w eliminacjach Ligi Europy (stanie się tak, jeśli Lech Poznań będzie w trójce i wygra finał Pucharu Polski) tracimy siedem punktów. Wydaje się, że dużo, ale nie ma rzeczy niemożliwych. W futbolu już nie takie historie miały miejsce. Teraz czas napisać nową, piękną historię Korony. Panowie za gardła i do parteru z nimi. KORONA TO MY!  

Ocena kibica: Śląsk Wrocław - Korona Kielce

Wyjazdowe fatum nie opuszcza Koroniarzy. Kolejny mecz, który pokazuje, że w spotkaniach na obcym terenie drużyna z Kielc zupełnie sobie nie radzi. Problem musi leżeć gdzieś głębiej, w psychice piłkarzy, którzy na Arenie Kielc kasują rywala za rywalem, a na wyjeździe stają się chłopcami do bicia. Nie można przecież „od tak” zapomnieć, jak gra się w piłkę. Po efektownej wygranej 3:0 nad Cracovią, jedziemy do Wrocławia i dostajemy w przysłowiową „czapę”. Można się zastanawiać, co by było gdyby Iljan Micanski w 5 minucie meczu wykorzystał kapitalną sytuację, a sędzia Gil nie podyktował „karnego z kapelusza”.  Jednak mimo wszystko to Śląsk kontrolował przebieg spotkania i wykazał się większą kulturą gry. Koroniarze bili głową w mur. Akcje były szarpane, wolne i nieprzemyślane. Zabrakło konkretnych argumentów. Wynik mówi sam za siebie. Walka o pierwszą ósemkę będzie trwała do ostatniej kolejki rundy zasadniczej.

Milan Borjan 7 – mimo 3 puszczonych goli, kapitalny występ. Gdyby nie on, Korona straciłaby dużo więcej bramek. Przy lepszej grze defensywy zapewne zachowałby czyste konto.  

Mateusz Możdżeń 3 – wystąpił na prawej obronie w miejsce zawieszonego za żółte kartki Rymaniaka. Wałczył, ale widać było, że nie jest to jego nominalna pozycja.

Radek Dejmek 3 – w pierwszej połowie uratował zespół wybijając futbolówkę z linii bramkowej, natomiast w drugiej skierował ją do własnej bramki.

Bartosz Kwiecień 3 –  podobnie jak cała kielecka defensywa, nie pokazał nic specjalnego.

Rafał Grzelak 2 – nie radził sobie z szybkimi skrzydłowymi Śląska. Najwięcej problemów sprawiał mu Hiszpan - Roman. Sprokurował drugi rzut karny. W następnym meczu pauzuje. Odpoczynek dobrze mu zrobi.

Jakub Żubrowski 3 – najlepszy zawodnik meczu z Cracovią nie może uznać spotkania na Śląsku za udane. Środek pola w Koronie praktycznie nie funkcjonował.

Vanja Marković 2 – nie potrafił znaleźć nici porozumienia z Żubrowskim, przez co wrocławianie mieli więcej swobody w środkowej strefie boiska.

Miguel Palanca 3 – ani razu nie zagroził bramce Pawełka. W 60 minucie zmieniony przez Aankoura.

Dani Abalo 3 – starał się napędzać ofensywne akcje Korony, ale na niewiele się to zdało.

Jacek Kiełb 3 – niedokładne dośrodkowania, niecelne strzały i nieudane dryblingi.   

Iljan Micanski 2 – na początku spotkania dostał fantastyczne podanie od Palanki, minął Pawełka, ale uderzył na tyle słabo, że całą sytuację zdołał uratować Celeban. Reszta meczu w jego wykonaniu fatalna. Niewidoczny, nie wychodził na pozycję.  Kompletnie zawiódł.

Nabil Aankour 4 – nie udało mu się w pojedynkę odwrócić losów meczu, a koledzy nie bardzo kwapili się do pomocy.

Maciej Górski 2 – wszedł za Miciańskiego, ale nie zmieniło to zupełnie nic. Przegrywał pojedynki z obrońcami Śląska i nie potrafił utrzymać się przy piłce. Wyglądał jak junior.

Jakub Kotarzewski 3 – kiedy wszedł na boisko, Koroniarze byli już zrezygnowani. Młody zawodnik nie potrafił natchnąć partnerów do lepszej gry.  

Ocena kibica: Jagiellonia Białystok - Korona Kielce (4:1)

Jeśli tak dalej pójdzie, to o wyjazdowych wygranych Korony zaczną pisać w podręcznikach do historii. Mamy już marzec, a ostatnie zwycięstwo poza domen Koroniarze odnieśli 5 listopada w Niecieczy. Spotkanie w Białymstoku po raz kolejny pokazało, że Korona na obcym terenie to zdecydowanie inna drużyna niż ta, którą znamy z Kolporter Areny. Wygląda to tak, jakbyśmy grali w pełną wersję gry komputerowej, a po tygodniu zamienili ją na demo. Zdecydowanie, pressing i agresja odchodzą w zapomnienie. W zamian za to dostajemy asekuracyjną grę, piłkarzy schowanych za podwójną gardą, od czasu do czasu próbujących przedrzeć się pod bramkę rywala. Mamy 32 punkty i jesteśmy na 8 miejscu w tabeli, ale żeby się w niej utrzymać trzeba zacząć punktować na wyjazdach.  W niedzielę mecz z Cracovią, a 31 marca bój ze Śląskiem. Trenerze, chcemy zobaczyć pełną wersję Złocisto-Krwistych w obu najbliższych spotkaniach!

Milan Borjan 3 – gol samobójczy oraz niepewna interwencja przy trzeciej straconej bramce.

Vladislavs Gabovs 2 – niemiłosiernie ogrywany przez Cernycha. Już w pierwszej minucie po jego poważnym błędzie mogło być 1:0 dla Jagiellonii jednak tym razem do Łotysza uśmiechnęło się szczęście. Zabrakło go w dalszej części meczu, a kumulacja pecha (nieumiejętności gry w piłkę) nastąpiła w 70 minucie.

Radek Dejmek 3 – powolny, nie nadążał za akcjami rywali.

Djibril Diaw 3 –  elektryczny, niepewny w swoich poczynaniach. W 34 minucie nie zdążył upilnować Sheridana.

Rafał Grzelak 3 – nie wychodziło mu zupełnie nic. Niecelnie podawał, głupio tracił piłkę, a do tego popełnił fatalny błąd, który kosztował kielczan utratę pierwszej bramki.

Mateusz Możdżeń 4 – nie popełnił rażących błędów, ale też nie natchnął kolegów do lepszej gry.

Jakub Żubrowski 3 – słabszy występ Kuby można chyba wytłumaczyć pomyłką trenera. Widać było, że Żubrowski w 100% skupiał się na pilnowaniu Vassiljeva, kompletnie zapominając o tym, że gra się również do przodu. Przykro było patrzeć, jak blisko 10 lat starszy Estończyk ucieka młodemu Koroniarzowi niczym Usain Bolt. 

Vanja Marković 4 – przeciął kilka groźnych piłek.

Miguel Palanca 3 – bezproduktywny, przyzwyczaił nas do zdecydowanie lepszej gry. 

Dani Abalo 4 – walczył, próbował, ale to ciągle za mało. Mecz mógł potoczyć się inaczej, gdyby udało mu się strzelić gola na 2:2.

Ilijan Micanski 5 – Bułgar przypomina trochę Grzegorza Piechnę. Umie się ustawić i wykorzystać swoje sytuacje. Gdyby tylko koledzy z zespołu wypracowywali mu ich więcej.

Jacek Kiełb 2 – osłabiony przeziębieniem „Ryba” wszedł na boisko w 73 minucie. Zmarnował szansę na umieszczenie piłki w siatce, a po jego stracie Cernych pogrążył kielczan strzelając czwartego gola.

Maciej Górski – grał zbyt krótko, aby wystawić ocenę. 

Ocena kibica: Korona Kielce - Wisła Płock (4:2)

Po porażce w Krakowie kielczanom przyszło się mierzyć z drugą Wisłą, tym razem tą z Płocka. Pod wodzą trenera Macieja Bartoszka Koroniarze wygrali do tej pory u siebie wszystkie mecze i postanowili kontynuować wspaniałą passę. Już przed pierwszym gwizdkiem było widać, że zawodnicy ze Ściegiennego są mocno naładowani i pałają żądzą zwycięstwa. Pierwsze 10 minut w wykonaniu obu ekip było dosyć niemrawe. Jednak wraz z upływem czasu ekipa Złocisto-krwistych zdominowała rywala. Cały zespół rozegrał dobre zawody, a mecz zakończył się wynikiem 4:2. Machina do zdobywania punktów na Kolporter Arenie jest nie do zatrzymania. Najwyższa pora odblokować się na wyjeździe i rozpocząć kolejną serię zwycięstw.

Michal Pesković 3 – jeśli mielibyśmy wybierać najsłabsze ogniwo w szeregach gospodarzy, byłyby to zdecydowanie słowacki golkiper. Fatalne wznowienia gry (pod jednym takim zagraniu głupio stracona bramka) i brak interwencji na przedpolu przy drugim golu nafciarzy.

Bartosz Rymaniak 6 – zdążył przyzwyczaić kibiców do gry ofensywnej. Brał udział w dwóch akcjach bramkowych Korony.

Radek Dejmek 5 – w doliczonym czasie gry nie zdołał upilnować Kante. Poza tym uchronił się od poważniejszych błędów.

Bartosz Kwiecień 6 – dobre występy w Chrobrym zaowocowały powrotem do Kielc. Gra na pierwszoligowych boiskach dużo go nauczyła. Był twardy, nieustępliwy, a nawet bliski zdobycia gola. Jesienią w barwach drużyny z Głogowa wpisywał się 3-krotnie na listę strzelców. Życzymy takiej samej skuteczności w Koronie.

Rafał Grzelak 7 – poczynił ogromne postępy. Dużo lepiej rozgrywa piłkę, świetnie się ustawia oraz bez kompleksów bierze udział w akcjach ofensywnych. W 65 minucie po bezprecedensowym wejściu w pole karne rywala wywalczył rzut karny. 

Mateusz Możdżeń 5 – posyłał dobre piłki z głębi pola. Poprawnie wywiązał się z obowiązków defensywnego pomocnika.

Vanija Marković 5 – w sobotnim meczu główne role odgrywali ofensywni w gracze, ale nie wolno zapominać o ilości i skuteczności odbiorów serbskiego pomocnika.

Nabil Aankour 7 – po raz kolejny pokazał klasę. Zawodnik kreatywny. Dużo podawał, dryblował i - co ważne - robił to dokładnie. W pierwszej połowie bliski zdobycia gola.

Miguel Palanca 6 – mniej aktywny niż zazwyczaj, jednak w 50 minucie znalazł się w odpowiednim miejscu i skierował piłkę do siatki rywala.

Jacek Kiełb 8 – dwa pewnie wykonane rzuty karne i asysta. Świetny mecz w wykonaniu popularnego Ryby.  

Ilijan Micanski 6 – w 24 minucie ośmieszył defensywę Wisły, strzelając pierwszego gola dla kielczan. Przy odrobinie szczęścia mógł nawet skompletować hat-tricka.

Serhij Pyłypczuk 5 – dobra zmiana. W 72 minucie jego ładną akcję strzałem zakończył Micanski.

Jakub Mrozik 4 – zapisał się w protokole meczowym, otrzymując żółtą kartkę.

Michał Smolarczyk – po przygodzie w niższych klasach rozgrywkowych wychowanek Korony wreszcie zadebiutował w ekstraklasie. Grał zbyt krótko, żeby wystawić mu ocenę.      

Ocena kibica: Wisła Kraków - Korona Kielce

Wreszcie się doczekaliśmy. Po długiej, zimowej przerwie wystartowała „najlepsza liga świata”, nasza rodzima Ekstraklasa. W sobotę 11 lutego podopiecznych trenera Bartoszka czekał trudny wyjazd do Krakowa. Mecze z odwiecznymi rywalami zawsze wzbudzają podwójne emocje, a wszyscy wiemy, jak wielkie znaczenie dla kibiców Korony ma starcie z Wisłą. Koroniarze zaczęli z impetem, mocno naciskając na drużynę gospodarzy. Jednak w 12 minucie meczu to Wisła wyszła na prowadzenie. Mimo większego posiadania piłki i lepszych sytuacji bramkowych, graczom z Kielc nie udało się wywieźć ze stolicy Małopolski choćby jednego punktu. W 79 minucie wynik spotkania ustalił Paweł Brożek. Porażka boli, ale patrząc na styl gry ekipy z Kielc można być optymistą.  

Michal Pesković 6 – najlepszy występ słowackiego golkipera odkąd przebywa w Kielcach. Kilka pewnych interwencji, obroniony rzut karny. Przy fenomenalnym strzale Małeckiego i dobitce Brożka, bez szans.

Bartosz Rymaniak 5 – pewny w sowich poczynaniach. Dokonywał trafnych wyborów i podłączał się do akcji ofensywnych.

Radek Dejmek 6 – najlepszy z defensywnych zawodników. Wygrywał większość pojedynków główkowych i nie tracił piłek.

Elhadji Pape Diaw 3 – po jego wybiciu bramkę zdobył Małecki. W drugiej połowie sprokurował rzut karny.

Ken Kallaste 5 – bardzo aktywny w ofensywie. Bliski zdobycia gola. W niektórych sytuacjach za łatwo ogrywany przez rywali.

Mateusz Możdżeń 5 – widać, że jest głody gry. Wyszedł na boisku naładowany, pełen wigoru i pozytywnej energii. Walczył o każdą piłkę, nie odpuszczał. W drugiej połowie oddał groźny strzał na bramkę Załuski. Gdyby nie strata futbolówki, po której Wisłą przeprowadziła kontrę, ocena była by wyższa.

Vanija Marković 5 – nie było dla niego straconych piłek. Poprawny występ.

Nabil Aankour 6 – wraz z Palancą kreował grę Korony. Brał na siebie ciężar gry, udanie dryblował i celnie podawał.

Miguel Palanca 6 – parę razy niepotrzebnie próbował rozwiązać akcje w pojedynkę. W pierwszej połowie fenomenalnie podawał do Kallaste, w drugiej jego fantastyczny strzał obronił Załuska.

Dani Abalo 3 – próbował, ale niewiele mu wychodziło. Niewidoczny.

Ilijan Micanski 3 – dla poprzedniego pracodawcy, którym był Lewski Sofia rozegrał jedynie 9 meczy. Było to widać w spotkaniu z Wisłą. Ewidentnie brakuje mu regularnej gry. Zagubiony, nie pomógł drużynie. Zmarnował jedną doskonałą sytuację. Miejmy nadzieję, że z czasem będzie lepiej. 

Jakub Mrozik 5 – wszedł na boisko w drugiej połowie meczu i pokazał, że ma papiery na granie. Dobrze utrzymuje się przy piłce, posiada również niezłą technikę. Stylem i wyglądem przypomina Piotra Zielińskiego. Nie mielibyśmy nic przeciwko, żeby rozwinął się tak, jak reprezentacyjny kolega. Z każda minutą na boisku będzie zdobywał niezbędne doświadczenie.

Serhij Pyłypczuk 4 – zmienił bezbarwnego Abalo, ale wcale nie był od niego lepszy.

Maciej Górski – grał zbyt krótko, żeby wystawić ocenę.      

Ocena kibica: Piast Gliwice - Korona Kielce

Oceny po meczu Piast Gliwice 1: 0 Korona Kielce (03.12.2016) w skali od 1-10:

 Po dwóch bardzo dobrych występach pod wodzą trenera Bartoszka przyszedł czas na pierwszą porażkę. Piast, który od 7 spotkań z rzędu nie mógł pokonać kieleckiej Korony, wreszcie dopiął swego. Do Gliwic podbudowani wynikami kielczanie przyjechali naładowani energią i pewnością siebie. Jednak od początku spotkania machina, która tak dobrze funkcjonowała w poprzednich meczach, wyglądała jakby dostała zadyszki. Koroniarze popełniali proste błędy, nie potrafili dobrze rozegrać piłki oraz przedostać się pod bramkę Jakuba Szmatuły. Gra pressingiem również nie wychodziła tak dobrze jak ostatnio. Te wszystkie czynniki zdecydowały o przegranej. Miejmy nadzieję, że to tylko wypadek przy pracy, bo przed Koroną arcytrudne mecze z Lechem Poznań i Lechią Gdańsk.     

Zbigniew Małkowski 7 – najlepszy w zespole Korony, uchronił drużynę od wyższej porażki. W kilku sytuacjach wykazał się niesamowitym refleksem. Widać, że współpraca z trenerem Robakiewiczem wychodzi mu na dobre.

Bartosz Rymaniak 5 –  toczył twarde, zacięte boje z zawodnikami Piasta. Mało aktywny w ofensywie.

Elhadji Pape Djibril Diaw 6 – popełnił błąd, po którym zespół gospodarzy był bliski zdobycia gola. Oprócz jednej gafy większość spotkania na solidnym poziomie.

Radek Dejmek 4 – powrócił po jednym meczu przerwy i nie pokazał się z najlepszej strony. Za łatwo dawał się ogrywać ofensywnym graczom Piasta i kilka razy pozwolił im na oddanie groźnych strzałów.

Rafał Grzelak 6 – na początku meczu nieco poddenerwowany. Mało brakowało, a szybko dostałby drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. W 34 minucie postraszył mocnym strzałem golkipera drużyny gości.  W przerwie trener musiał ostudzić mu gorącą głowę, co było widoczne w drugiej części spotkania. Dobrze przecinał podania oraz angażował się w grę do przodu. Był bliski zaliczenia asysty.

Vanja Markovic 3 – zupełne przeciwieństwo występu z przed tygodnia. Dużo strat, fatalnych decyzji i niecelnych podań. Po jego błędzie Korona straciła bramkę.

Mateusz Możdżeń 4 – jedno niezłe podanie i poprawna gra w defensywie to za mało jak na gracza, w którym ponoć drzemie jeszcze duży potencjał.

Nabil Aankour 3 – podobnie jak Markovic. Starał się być aktywny, ale piłka odskakiwała mu od nogi.   

Miguel Palanca 4 – bezbarwny występ. Dużo strat i niepotrzebnych dryblingów.

Dani Abalo 2 – w pierwszej połowie zupełnie niewidoczny. W drugiej podobnie, mimo to mógł strzelić gola.

Jacek Kiełb 4 – dobre dośrodkowania ze stałych fragmentów. W wielu momentach grał zbyt egoistycznie, nie dostrzegając lepiej ustawionych kolegów.

Michał Przybyła 5 – zmienił chodzącego po boisku Abalo i wyglądał o niebo lepiej. Gdyby wykorzystał dobre dośrodkowanie Grzelaka do Kielc wracalibyśmy prawdopodobnie o jeden punkt bogatsi.

Marcin Cebula 5 – po wejściu w 72 minucie próbował wziąć ciężar gry na siebie. Starał się rozgrywać i strzelać, ale nie udało mu się wskórać nic pozytywnego.  

Siergiej Pilipczuk – za krótki występ, aby wystawić ocenę.     

Ocena kibica: Korona Kielce - Pogoń Szczecin

Taką Koronę chcą oglądać wszyscy kibice. Zdeterminowaną, grającą od pierwszej do ostatniej minuty i co najważniejsze: skuteczną. Kieleccy sympatycy piłki nożnej wreszcie doczekali się meczu na najwyższym poziomie. Były piękne bramki, parady bramkarzy oraz walka na 120%. Taktyka, którą obrał trener Bartoszek, jak na razie przynosi efekty. Koroniarze w dwóch ostatnich meczach nie pozwalali rywalom na swobodne rozegranie piłki od tyłu, zakładając pressing już na połowie przeciwnika. Szczecinianie podobnie do zawodników Zagłębia Lubin kompletnie sobie z tym nie radzili, popełniając proste błędy. Jeśli Złocisto-krwiści nie zwolnią tempa i utrzymają dotychczasowy poziom, będą poważnym kandydatem do dłuższego zadomowienia się w grupie mistrzowskiej (aktualnie 8 pozycja w tabeli). Przed kielczanami wyjazdowe spotkanie z Piastem Gliwice, który - kolokwialnie mówiąc - nam leży. W ostatnich 5 spotkaniach z drużyną ze Śląska, Korona odniosła 3 zwycięstwa i 2 remisy. Przy tak ofensywnym stylu gry i wsparciu kibiców o wygraną powinno być dużo łatwiej.

 Zbigniew Małkowski 6 – potwierdził, że to jemu należy się miejsce w podstawowym składzie. Kiedy zdrowie dopisuje jest nie do zastąpienia. Z końcem roku wygasa mu kontrakt. Miejmy nadzieję, że włodarze zrobią wszystko, aby go zatrzymać.

Bartosz Rymaniak 5 – dwa razy niefortunnie przyjmował piłkę przed własnym polem karnym, w efekcie czego tracił ją na rzecz rywala. W ofiarny sposób zastopował futbolówkę po groźnym strzale jednego z portowców.

Elhadji Pape Djibril Diaw 6 – widać, że dochodzi do siebie. Jeszcze kilka treningów i wróci do wysokiej formy.

Vladislavs Gabovs 5 – pewnie radził sobie w obronie. Nie udało mu się upilnować Matrasa przy honorowym golu dla Pogoni.  

Rafał Grzelak 6 – nie dał pograć ofensywnym zawodnikom drużyny gości. Musi popracować nad celnością strzału, bo siłę ma już odpowiednią.

Vanja Markovic 8 – kapitalny występ Serba. Z dziecinną łatwością odbierał piłki rywalom i brał na siebie ciężar gry. Ponadto strzelił dwa gole, a jeden z nich po prostu stadiony świata.

Mateusz Możdżeń 4 – na tle całej drużyny zdecydowanie najsłabszy. Niecelnie podawał i gubił piłkę. Miejmy nadzieję, że trener Bartoszek znajdzie na niego sposób.

Nabil Aankour 8 – dzielił i rządził w środku pola. Fenomenalnie rozgrywał akcje, wszędzie było go pełno. Gola, którego zdobył w 45 minucie, pozazdrościłby mu nawet Cristiano Ronaldo. Dodatkowo swoją drugą bramkę w meczu zdobył głową, co przy jego wzroście, również jest nie lada wyczynem.

Miguel Palanca 6 – lekkość dryblingu, umiejętność prowadzenia piłki i finezyjność przy niektórych zagraniach to niewątpliwie największe atuty Hiszpana, musi jednak bardziej uważać na futbolówkę, bo często ją traci.  

Dani Abalo 6 – na początku meczu jedna głupia strata, ale później było już tylko lepiej. Kilka ładnych, składnych akcji i asysta przy golu Aankoura. Widać, że czas jest jego sprzymierzeńcem.

Jacek Kiełb 5 – kilka niezłych podań, ale to jeszcze nie jest ten Ryba, jakiego znamy. Średnio egzekwowane stałe fragmenty gry, chociaż to po większości z nich padały bramki. 

Michał Przybyła 5 – wszedł w 69 minucie. Zagrał poprawnie, ale furory nie zrobił.

Siergiej Pilipczuk 5 – zmienił Vanję Markovicia. Kolega z zespołu zagrał praktycznie bez zarzutu i Ukraińcowi nie było łatwo go zastąpić.  

Marcin Cebula – za krótki występ, aby wystawić ocenę.     

Ocena kibica: Korona Kielce - Zagłębie Lubin

Oceny po meczu Korona Kielce 2 : 1 Zagłębie Lubin (21.11.2016) w skali od 1-10.

Nowy trener Korony Kielce, Maciej Bartoszek, nie miał wiele czasu, aby przygotować swoją drużynę do meczu z Zagłębiem Lubin. Widać jednak, że w ciągu zaledwie 11 dni potrafił przekazać piłkarzom swoją teorię na temat futbolu, a oni odwdzięczyli mu się zwycięstwem. Podczas przerwy na reprezentację kielczanie zmierzyli się w sparingu z III-ligową Wierną Małogoszcz, grali bardzo agresywnie, wysoko wychodzili do rywala i wygrali aż 7:0. Maciej Bartoszek po tym spotkaniu mówił, że nie było w tym przypadku. Moje drużyny zawsze prezentowały ofensywny styl i tak samo ma grać Korona. Kibice ostrożnie podchodzili do tych deklaracji, traktując wysoką wygraną z Wierną w kategorii obowiązku. Jednak mecz z Zagłębiem pokazał, że trener Bartoszek nie rzuca słów na wiatr. Korona grała z polotem, zawodnicy szybko i sprawnie przekazywali sobie futbolówkę, pressing funkcjonował niemal przez 90 minut, widać było chęci i zaangażowanie, a swoimi indywidualnymi umiejętnościami popisał się Miguel Palanca. W porównaniu z poprzednimi spotkaniami koroniarze wyglądali solidniej również pod względem fizycznym. Był to jeden z lepszych meczów w tym sezonie w wykonaniu Złocisto – krwistych. Jeśli współpraca między świeżo upieczonym trenerem a zawodnikami będzie się układała, powinno być bardzo dobrze.

Zbigniew Małkowski 6 – w 43 minucie fenomenalnie obronił strzał Nespora z zrzutu wolnego. Przez resztę spotkania nie musiał się wysilać.

Bartosz Rymaniak 6 – pewny w swoich poczynaniach, na jego konto zapiszemy wiele udanych odbiorów i przechwytów. 

Radek Dejmek 5 – poza jedną niefortunną interwencją, wszystko wyglądało tak jak za jego najlepszych lat.

Vladislavs Gabovs 6 – jeden z lepszych występów Łotysza odkąd trafił w szeregi Korony. Nie dawał się ogrywać, agresywnie odbierał piłkę oraz włączał się w akcje ofensywne.  

Rafał Grzelak 5 – kilka ważnych interwencji w końcówce spotkania. Coraz lepiej radzi sobie na lewej obronie. Szwankowała celność podań.

Vanja Markovic 6 – nie do przejścia w środku pola. Dobrze wywiązał się ze swoich obowiązków.

Mateusz Możdżeń 4 – jego forma to istna niewiadoma. Na początku sezonu prezentował się nieźle, ale potem diametralnie obniżył loty. Po niezłym meczu i asyście w Niecieczy przyszło kolejne słabsze spotkanie. W dużym stopniu przyczynił się do utraty bramki.

Nabil Aankour 7 – brał udział w obu akcjach bramkowych i sam był bliski zdobycia gola. Było go wszędzie pełno. Dobry występ.

Miguel Palanca 7 – w 25 minucie ośmieszył Kubickiego oraz Tosika i popisał się fenomenalnym strzałem przy, którym nic do powiedzenia nie miał bramkarz Miedziowych - Forenc. W 40 minucie ponownie przechytrzył obrońców oraz golkipera gości. Gdyby nie ilość strat, można by powiedzieć, że zagrał idealnie.

Jacek Kiełb 5 – na początku pokazał kilka ciekawych i efektownych zagrań, jednak potem zgasł. Zdecydowanie lepiej czuje się w roli skrzydłowego. 

Michał Przybyła 5 – w 10 minucie wybił piłkę wprost pod nogi Janoszki, który oddał groźny strzał. Zmarnował fantastyczną okazję do zdobycia pierwszego gola w tym sezonie, ale pomimo tego zagrał całkiem nieźle. Trener Bartoszek wystawił go na prawą pomoc i nie była to zła decyzja.

Dani Abalo 5 – gdyby Nabil Aankour skutecznie przelobował Forenca, Hiszpan miałby asystę. Chyba potrzebuje jeszcze czasu na aklimatyzację. Miejmy nadzieję, że odblokuje się na wiosnę, tak jak miało to miejsce w przypadku jego rodaka - Ariama Cabrery.

Marcin Cebula – za krótki występ, aby wystawić ocenę.     

Subskrybuj to źródło RSS

Zawodnicy

Log in or create an account