log in

Wpisy

Optyka Scyzoryka #4: O tym jak, Termalice zabroniono strzelać w Kielcach

Korona Kielce zwyciężyła z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza w meczu 7 kolejki Lotto Ekstraklasy 2:1 i właściwie tym stwierdzeniem należałoby zamknąć temat tego meczu, ponieważ niestety mimo zwycięstwa nie było to najlepiej zagrane spotkanie gospodarzy. Trzeba wręcz uczciwie przyznać, że wynik jest lepszy niż gra. Czy Korona była drużyną lepszą? Być może minimalnie tak, ale na pewno nie na tyle, by w przypadku remisu pomstować i narzekać, że znów mieliśmy pecha.

Przede wszystkim powiedzmy sobie jasno – pierwszy kwadrans Korona Kielce przespała i pozwalała na zdecydowanie zbyt wiele rywalom. Gdyby Termalika była choć odrobinę skuteczniejsza to spokojnie mogłaby strzelić ze dwie bramki i na luzie grać do końca. Na całe szczęście oglądamy polską ekstraklasę, więc drużyna Mariusza Rumaka postanowiła dostosować się do standardów w niej panujących i nie wykorzystywać stwarzanych sytuacji. Z przebiegu meczu można było się wręcz zastanawiać, czy czasem goście nie przyjechali do Kielc na trening rozgrywania i dryblingów w warunkach meczowych przy jednoczesnym sygnale od trenera, że mają kategoryczny zakaz strzelania bramek.

Skoro Termalika strzelać nie chciała, Korona nie miała wyjścia i postanowiła zabrać się do roboty. Efekt przyszedł w 35 minucie po strzale niezawodnego Jacka Kiełba, dla którego był to powrót do gry w kieleckiej ekipie po kontuzji odniesionej jeszcze podczas przygotowań do sezonu. W 73 minucie wynik podwyższył Jukić i było już 2:0. I właściwie takim wynikiem powinno się to spotkanie zakończyć, ale pechowo w 83 minucie piłkę do własnej siatki wbił Kovacević, który zepsuł tym samym misterny plan słoników, by zakończyć to spotkanie na zero z przodu.    

Ostatecznie Korona zwyciężyła i zdobyła arcyważne trzy punkty. Dzięki nim nasza drużyna wskoczyła na 9 miejsce w tabeli i zapewniła sobie spokojną przerwę. Przede wszystkim dzięki temu zwycięstwu Koroniarze oddalili od siebie niewygodne pytania o kryzys formy.

Oprócz zdobycia trzech punktów może cieszyć jeszcze jedna rzecz. Mianowicie trener Gino Lettieri stawia trafne diagnozy, co należałoby poprawić w grze kielczan. Osobiście jestem bardzo usatysfakcjonowany tym, iż nie prezentuje on tego typowego dla polskich szkoleniowców minimalizmu. Odniósł zwycięstwo, lecz doskonale wie, że gra zespołu nie tak powinna wyglądać. Należy także wspomnieć o słowach trenera rywali – Mariusza Rumaka. Otóż wydaje się, że trener Rumak czuje się mocno zagrożony na swoim stanowisku, gdyż winą za porażkę obarczył de facto wszystkich tylko nie siebie. Wygląda więc na to, że Panu trenerowi Rumakowi w każdym klubie ktoś rzuca kłody pod nogi. Biedaczek…

Teraz przed nami przerwa reprezentacyjna i na całe szczęście Koroniarze, dzięki zdobyciu kompletu punktów, spędzą ją w dobrych nastrojach. Miejmy nadzieję, że efekty wytężonej pracy podczas tej pauzy będą widoczne już w meczu z Sandecją. Piłkarze z Nowego Sącza są bowiem bardzo groźnym rywalem dla wszystkich i na pewno tanio skóry nie sprzedadzą, zaś „złocisto-krwiści” muszą w tym spotkaniu celować w zdobycie tylko i wyłącznie trzech punktów.

Przedmeczowo: Korona Kielce – Termalica Bruk-Bet Nieciecza

Czterdzieści pięć minut naprawdę dobrej gry w meczu w Gliwicach nie wystarczyło Koronie nawet do przywiezienia do Kielc punktu. Po przerwie gospodarze zadali dwa ciosy i druga porażka z rzędu stała się faktem. A szkoda, bo Złocisto-Krwiści byli drużyną lepszą, grającą fajniejszy dla oka futbol od bezbarwnych i nieskładnych piłkarzy z Gliwic. Ale za walory artystyczne nikt punktów nie przyznaje. Liczą się bramki, a te zdobywali, mimo mniejszej ilości oddanych strzałów, zawodnicy gospodarzy, karcąc Koronę za niewykorzystane okazje. Te dwie porażki postawiły w nieprzyjemnej sytuacji zespół Gino Lettieriego i sprawiły, że zwycięstwo w najbliższym meczu stało się absolutną koniecznością. Ale nie będzie o nie łatwo. Bo do stolicy województwa świętokrzyskiego przyjeżdżają popularne Słoniki z Niecieczy. Początek pojedynku obwieści swoim gwizdkiem pan Piotr Lasyk już w sobotę, dokładnie o 15:30.

Korona z Termalicą mierzyły się do tej pory zaledwie sześć razy. Wszystkie te pojedynki miały miejsce na poziomie Ekstraklasy i były bardzo wyrównane, przez co nieszczególnie obfitowały w bramki. Z tych sześciu spotkań Korona wygrała trzy, dwa razy tryumfowała ekipa z Niecieczy, a jeden raz byliśmy świadkami podziału punktów (sezon 2015/16, mecz na terenie Termalicy, wynik 0:0). Ostatnie starcie obu zespołów wygrała natomiast Korona, również na obcym terenie, ogrywając rywala 2:0. Na dzień dzisiejszy w sześciu spotkaniach Dumy Kielc ze Słonikami padło dziewięć goli, sześć dla Korony, trzy zdobyła Termalica.

Drużyny Gino Lettieriego i Mariusza Rumaka sąsiadują ze sobą w dolnej części tabeli. Korona Kielce zajmuje miejsce trzynaste, z dorobkiem pięciu oczek i ujemnym bilansem bramkowym siedmiu strzelonych, dziewięciu straconych goli. Zwycięstwo, dwa remisy i trzy porażki, z czego dwie w szóstej i piątej kolejce Ekstraklasy zachwiały dobrymi nastrojami z początków rozgrywek, gdy kielczanie nie przegrali trzy razy z rzędu. Dobra seria skończyła się jednak, zanim na dobre się zaczęła i Korona uwikłała się w trudną walkę o utrzymanie już na starcie sezonu. A sytuacja jest naprawdę napięta, bo po pięć punktów mają wszystkie drużyny z miejsc od szesnastego, do dwunastego (w tym gronie również Termalica). Dlatego kolejna porażka niemal na pewno zepchnie Koronę w objęcia strefy spadkowej. Niemniej są też dobre widoki. Jedenasty Śląsk Wrocław ma tylko punkt przewagi nad Koroną i można go dogonić nawet remisując, natomiast dziesiąta Wisła Płock, dziewiąta Arka i ósma Pogoń mają tylko dwa punkty przewagi nad ekipą ze świętokrzyskiego, więc można je przegonić inkasując w sobotę trzy punkty, doganiając zarazem siódmą w tabeli Sandecję Nowy Sącz. Jest o co powalczyć, bo możemy awansować nawet o sześć miejsc.

Sytuacja Termalici jest niemal identyczna jak Korony. Mają tyle samo punktów, z tą różnicą, że Słoniki zajmują miejsce czternaste. Wygrali jeden raz, dwa razy remisowali, trzy razy przegrywali, strzelając cztery gole, tracąc siedem. W ostatniej kolejce ulegli u siebie jeden do trzech ekipie Lecha Poznań, ale w piątej kolejce wydarli punkt na trudnym terenie we Wrocławiu. Aby poważnie myśleć o awansie, Termalica musi wygrać w Kielcach lub w najgorszym razie zdobyć punkt i liczyć na potknięcia sąsiadów w tabeli. Słoniki zdają się wiedzieć, że wszystko jeszcze może się zdarzyć, trzeba tylko zacząć zdobywać punkty.

Przed nami mecz dwóch drużyn o podobnym potencjale, o podobnej kadrze i sytuacji finansowej. Właściwie ciężko doszukać się między nimi jakichś istotnych różnic. Korona ma atut własnego boiska i fanatycznych kibiców, gra naprawdę widowiskowo jak na realia Ekstraklasy i jeśli poprawi skuteczność, powinna wygrać ten mecz. Ale do tego trzeba zacząć wykorzystywać swoje mocne strony, to znaczy nieszablonowe egzekwowanie stałych fragmentów i kreowane przez błyskotliwych pomocników akcje bramkowe. Problemem Korony wydaje się też być koncentracja. Żółto-Czerwoni lubią stracić bramkę po zagapieniu obrońcy lub braku asekuracji, ale przede wszystkim po indywidualnych błędach, jak w meczu z Jagiellonią i ostatnio z Piastem. Jeśli trener zdoła poprawić te elementy i utrzymać styl gry drużyny, trzy punkty nie ruszą się z Kielc.

Termalica podobnie jak Korona ma problem z dobrą grą w obronie. Słoniki tracą bardzo głupie bramki, a do tego nie potrafią wykorzystywać swoich szans. Ich głównym problemem jest brak szybkich obrońców, którzy często przegrywają pojedynki biegowe i statyczny styl gry, bazujący tylko i wyłącznie na korzystaniu z pomyłek i prezentów od rywali. W Kielcach będzie im bardzo trudno bronić się przed atakami gospodarzy i ich jedyną nadzieją pozostaje jakiś stały fragment lub błąd piłkarzy Korony.

Pewne jest jedno: czeka nas walka w środku pola, walka o każde źdźbło trawy i centymetr boiska. Bo obie ekipy, to zespoły z charakterem, których piłkarze nie odpuszczają i prędzej uciekną się do faulu, niż pozwolą rywalowi pobiec na bramkę. Obie drużyny lubią też chaos na boisku, dlatego należy się spodziewać wielu kartek, niedokładności i pojedynków siłowych. Z tego galimatiasu zwycięsko powinna jednak wyjść drużyna gospodarzy. Nasz typ: dwa do zera dla Korony.

W takich meczach jak ten najistotniejsze jest zdominowanie środka pola, dlatego nikogo nie zdziwi zapewne wybór kluczowego gracza Korony Kielce na najbliższy mecz. Będzie nim środkowy pomocnik, centralna postać, serce Żółto-Czerwonych – Mateusz Możdżeń. Mateusz obniżył nieco loty w dwóch ostatnich meczach, ale nadal trudno wyobrazić sobie bez niego środkową linię Korony. To gracz pracowity, dobry w odbiorze, inteligentnie rozprowadzający piłkę. Przez niego przechodzi większość ataków Korony, od niego zależy rytm drużyny. A do tego te jego zabójcze strzały z dystansu, które muszą w końcu zacząć wpadać… Oby już w meczu z Termalicą.

Odpowiedzią Termaliki na Możdżenia będzie były Koroniarz, ulubieniec kieleckiej publiczności, defensywny pomocnik, Vlastimir Jovanovic. Jovka rozegrał dla Korony bardzo wiele ciężkich spotkań, jest bardzo doświadczonym graczem i zna mentalność naszej drużyny. Jego zadaniem będzie przerywanie ataków Korony i szybkie inicjowanie ataków Słoników. Vlastimir to prawdziwy gladiator środka pola. Będzie walczył do ostatka, by zdominować linię pomocy gospodarzy, a jeśli przydarzy się okazja, zapewne bezlitośnie huknie z dystansu, a pamiętamy, że potrafi dziurawić siatki.

W sobotę na Kolporter Arenie rozegra się wspaniałe widowisko dla sympatyków Ekstraklasy. Mecz dwóch równorzędnych rywali, mecz walki, mecz, w którym na pewno będzie się działo i nikt nie będzie miał prawa narzekać na nudę, jeśli zdecyduje się wybrać na stadion. Dziewięćdziesiąt minut dobrego, męskiego futbolu, okraszonego może kilkoma bramkami, to wszystko, czego prawdziwy kibic Korony potrzebuje na sobotnie popołudnie. A transmisję meczu jak zwykle można będzie śledzić na antenie Radia Kielce i w telewizji Canal + Sport.  Zachęcamy do wspierania Korony w tym trudnym momencie. Nasze zaciśnięte kciuki i zdarte gardła sprawią, że Żółto-Czerwoni wrócą na zwycięską ścieżkę.

Przedmeczowo: Korona Kielce – Termalica Bruk-Bet Nieciecza

Czterdzieści pięć minut naprawdę dobrej gry w meczu w Gliwicach nie wystarczyło Koronie nawet do przywiezienia do Kielc punktu. Po przerwie gospodarze zadali dwa ciosy i druga porażka z rzędu stała się faktem. A szkoda, bo Złocisto-Krwiści byli drużyną lepszą, grającą fajniejszy dla oka futbol od bezbarwnych i nieskładnych piłkarzy z Gliwic. Ale za walory artystyczne nikt punktów nie przyznaje. Liczą się bramki, a te zdobywali, mimo mniejszej ilości oddanych strzałów, zawodnicy gospodarzy, karcąc Koronę za niewykorzystane okazje. Te dwie porażki postawiły w nieprzyjemnej sytuacji zespół Gino Lettieriego i sprawiły, że zwycięstwo w najbliższym meczu stało się absolutną koniecznością. Ale nie będzie o nie łatwo. Bo do stolicy województwa świętokrzyskiego przyjeżdżają popularne Słoniki z Niecieczy. Początek pojedynku obwieści swoim gwizdkiem pan Piotr Lasyk już w sobotę, dokładnie o 15:30.

Korona z Termalicą mierzyły się do tej pory zaledwie sześć razy. Wszystkie te pojedynki miały miejsce na poziomie Ekstraklasy i były bardzo wyrównane, przez co nieszczególnie obfitowały w bramki. Z tych sześciu spotkań Korona wygrała trzy, dwa razy tryumfowała ekipa z Niecieczy, a jeden raz byliśmy świadkami podziału punktów (sezon 2015/16, mecz na terenie Termalicy, wynik 0:0). Ostatnie starcie obu zespołów wygrała natomiast Korona, również na obcym terenie, ogrywając rywala 2:0. Na dzień dzisiejszy w sześciu spotkaniach Dumy Kielc ze Słonikami padło dziewięć goli, sześć dla Korony, trzy zdobyła Termalica.

Drużyny Gino Lettieriego i Mariusza Rumaka sąsiadują ze sobą w dolnej części tabeli. Korona Kielce zajmuje miejsce trzynaste, z dorobkiem pięciu oczek i ujemnym bilansem bramkowym siedmiu strzelonych, dziewięciu straconych goli. Zwycięstwo, dwa remisy i trzy porażki, z czego dwie w szóstej i piątej kolejce Ekstraklasy zachwiały dobrymi nastrojami z początków rozgrywek, gdy kielczanie nie przegrali trzy razy z rzędu. Dobra seria skończyła się jednak, zanim na dobre się zaczęła i Korona uwikłała się w trudną walkę o utrzymanie już na starcie sezonu. A sytuacja jest naprawdę napięta, bo po pięć punktów mają wszystkie drużyny z miejsc od szesnastego, do dwunastego (w tym gronie również Termalica). Dlatego kolejna porażka niemal na pewno zepchnie Koronę w objęcia strefy spadkowej. Niemniej są też dobre widoki. Jedenasty Śląsk Wrocław ma tylko punkt przewagi nad Koroną i można go dogonić nawet remisując, natomiast dziesiąta Wisła Płock, dziewiąta Arka i ósma Pogoń mają tylko dwa punkty przewagi nad ekipą ze świętokrzyskiego, więc można je przegonić inkasując w sobotę trzy punkty, doganiając zarazem siódmą w tabeli Sandecję Nowy Sącz. Jest o co powalczyć, bo możemy awansować nawet o sześć miejsc.

Sytuacja Termalici jest niemal identyczna jak Korony. Mają tyle samo punktów, z tą różnicą, że Słoniki zajmują miejsce czternaste. Wygrali jeden raz, dwa razy remisowali, trzy razy przegrywali, strzelając cztery gole, tracąc siedem. W ostatniej kolejce ulegli u siebie jeden do trzech ekipie Lecha Poznań, ale w piątej kolejce wydarli punkt na trudnym terenie we Wrocławiu. Aby poważnie myśleć o awansie, Termalica musi wygrać w Kielcach lub w najgorszym razie zdobyć punkt i liczyć na potknięcia sąsiadów w tabeli. Słoniki zdają się wiedzieć, że wszystko jeszcze może się zdarzyć, trzeba tylko zacząć zdobywać punkty.

Przed nami mecz dwóch drużyn o podobnym potencjale, o podobnej kadrze i sytuacji finansowej. Właściwie ciężko doszukać się między nimi jakichś istotnych różnic. Korona ma atut własnego boiska i fanatycznych kibiców, gra naprawdę widowiskowo jak na realia Ekstraklasy i jeśli poprawi skuteczność, powinna wygrać ten mecz. Ale do tego trzeba zacząć wykorzystywać swoje mocne strony, to znaczy nieszablonowe egzekwowanie stałych fragmentów i kreowane przez błyskotliwych pomocników akcje bramkowe. Problemem Korony wydaje się też być koncentracja. Żółto-Czerwoni lubią stracić bramkę po zagapieniu obrońcy lub braku asekuracji, ale przede wszystkim po indywidualnych błędach, jak w meczu z Jagiellonią i ostatnio z Piastem. Jeśli trener zdoła poprawić te elementy i utrzymać styl gry drużyny, trzy punkty nie ruszą się z Kielc.

Termalica podobnie jak Korona ma problem z dobrą grą w obronie. Słoniki tracą bardzo głupie bramki, a do tego nie potrafią wykorzystywać swoich szans. Ich głównym problemem jest brak szybkich obrońców, którzy często przegrywają pojedynki biegowe i statyczny styl gry, bazujący tylko i wyłącznie na korzystaniu z pomyłek i prezentów od rywali. W Kielcach będzie im bardzo trudno bronić się przed atakami gospodarzy i ich jedyną nadzieją pozostaje jakiś stały fragment lub błąd piłkarzy Korony.

Pewne jest jedno: czeka nas walka w środku pola, walka o każde źdźbło trawy i centymetr boiska. Bo obie ekipy, to zespoły z charakterem, których piłkarze nie odpuszczają i prędzej uciekną się do faulu, niż pozwolą rywalowi pobiec na bramkę. Obie drużyny lubią też chaos na boisku, dlatego należy się spodziewać wielu kartek, niedokładności i pojedynków siłowych. Z tego galimatiasu zwycięsko powinna jednak wyjść drużyna gospodarzy. Nasz typ: dwa do zera dla Korony.

W takich meczach jak ten najistotniejsze jest zdominowanie środka pola, dlatego nikogo nie zdziwi zapewne wybór kluczowego gracza Korony Kielce na najbliższy mecz. Będzie nim środkowy pomocnik, centralna postać, serce Żółto-Czerwonych – Mateusz Możdżeń. Mateusz obniżył nieco loty w dwóch ostatnich meczach, ale nadal trudno wyobrazić sobie bez niego środkową linię Korony. To gracz pracowity, dobry w odbiorze, inteligentnie rozprowadzający piłkę. Przez niego przechodzi większość ataków Korony, od niego zależy rytm drużyny. A do tego te jego zabójcze strzały z dystansu, które muszą w końcu zacząć wpadać… Oby już w meczu z Termalicą.

Odpowiedzią Termaliki na Możdżenia będzie były Koroniarz, ulubieniec kieleckiej publiczności, defensywny pomocnik, Vlastimir Jovanovic. Jovka rozegrał dla Korony bardzo wiele ciężkich spotkań, jest bardzo doświadczonym graczem i zna mentalność naszej drużyny. Jego zadaniem będzie przerywanie ataków Korony i szybkie inicjowanie ataków Słoników. Vlastimir to prawdziwy gladiator środka pola. Będzie walczył do ostatka, by zdominować linię pomocy gospodarzy, a jeśli przydarzy się okazja, zapewne bezlitośnie huknie z dystansu, a pamiętamy, że potrafi dziurawić siatki.

W sobotę na Kolporter Arenie rozegra się wspaniałe widowisko dla sympatyków Ekstraklasy. Mecz dwóch równorzędnych rywali, mecz walki, mecz, w którym na pewno będzie się działo i nikt nie będzie miał prawa narzekać na nudę, jeśli zdecyduje się wybrać na stadion. Dziewięćdziesiąt minut dobrego, męskiego futbolu, okraszonego może kilkoma bramkami, to wszystko, czego prawdziwy kibic Korony potrzebuje na sobotnie popołudnie. A transmisję meczu jak zwykle można będzie śledzić na antenie Radia Kielce i w telewizji Canal + Sport.  Zachęcamy do wspierania Korony w tym trudnym momencie. Nasze zaciśnięte kciuki i zdarte gardła sprawią, że Żółto-Czerwoni wrócą na zwycięską ścieżkę.

Przedmeczowo Korona Kielce – Termalica

Remis z Legią. Skazywana na porażkę Korona Kielce nie spełniła (na szczęście) przedmeczowych oczekiwań i nie pozwoliła się pokonać. Wreszcie nie przegraliśmy na wyjeździe, po raz drugi z rzędu - co nie miało miejsca od niepamiętnych czasów -zachowaliśmy czyste konto, a dzięki cennemu punktowi utrzymaliśmy miejsce w czołowej ósemce i szanse na awans nawet na szóstą lokatę.

Teraz pozostał już tylko jeden, ostatni mecz fazy zasadniczej. Mecz z Termalicą, która długo była rewelacją rozgrywek, ale od połowy sezonu gra koszmarnie i spada niżej z meczu na mecz, mecz z Termalicą bez trenera, mecz z Termalicą na niezdobytej Kolporter Arenie, mecz, na który po raz pierwszy od dawna powraca słynny ,,Młyn”. Początek tego arcyważnego spotkania już w sobotę o godzinie 18:00. Zawody poprowadzi konsekwentny arbiter pan Szymon Marciniak. Oj, będzie się działo!

Do tej pory obie ekipy mierzyły się ze sobą zaledwie cztery razy na poziomie Ekstraklasy. Dwa razy górą była Korona Kielce, wygrywając również ostatni mecz na terenie ekipy z Niecieczy, raz odnotowaliśmy remis, raz wygrał zespół Bruk Bet Termalici. Mecze pomiędzy tymi dwiema drużynami nie obfitują w duże ilości bramek. Do tej pory padło ich w tej rywalizacji zaledwie sześć, z czego cztery strzeliła Korona. W meczu na Kolporter Arenie to właśnie Żółto-Czerwoni powinni poprawić tę skromną przewagę.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza zajmuje obecnie i tak wysoką, siódmą lokatę w tabeli. Dzięki jedenastu wygranym, sześciu remisom i dwunastu porażkom na tę chwilę ma zgromadzone trzydzieści dziewięć punktów, tyle samo co ósma Korona i szósta pogoń Szczecin, jeden więcej niż dziewiąta Wisła Płock i dziesiąte Zagłębie Lubin, cztery mniej od pewnej gry w górnej części tabeli Wisły Kraków i  sześć więcej od jedenastego, nie mającego już szans na czołówkę Śląska Wrocław. Dla ekipy gości mecz w Kielcach jest zatem niezwykle ważny, bo jego wynik przesądzi o tym, czy będzie trzeba walczyć o utrzymanie. Stawka jest tak wyrównana, że tak naprawdę liczy się tylko wygrana. Porażka lub remis pozostawią los drużyny w rękach jej rywali. Wspominając jeszcze bilans bramkowy Termalici, to nie rzuca on na kolana: trzydzieści bramek strzelonych, trzydzieści osiem straconych. A jednak na przekór wszystkiemu swój ostatni mecz ekipa z Niecieczy wygrała, pokonując u siebie Piasta Gliwice jeden do zera, co wszyscy związani z klubem traktują jako przebłysk światła w ciemnym tunelu przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej.

Finał rundy zasadniczej zastał Koronę Kielce w górnej części tabeli, ale otoczoną rywalami o takiej samej, lub zbliżonej liczbie punktów. Podopieczni trenera Bartoszka po dwudziestu dziewięciu meczach mają uzbierane trzydzieści dziewięć punktów i zajmują ósmą lokatę. Wygrali jak dotąd dwanaście spotkań, trzy razy remisowali, czternaście razy ulegali swoim rywalom. W tym czasie strzelili trzydzieści dziewięć bramek, tracąc pięćdziesiąt cztery. To był sezon wzlotów i upadków, zachwytów i rozczarowań. Teraz sytuacja rysuje się następująco: Termalica, Pogoń i Korona mają tyle samo punktów. Naciska na nich dwójka rywali: Wisła Płock i Zagłębie Lubin. To pomiędzy tą piątką rozegra się w ostatniej kolejce najbardziej zacięta walka. Korona ma to szczęście w nieszczęściu, że mierzy się z bezpośrednim rywalem o czołową ósemkę. Kielczanie mają swój los we własnych rękach. Wygrana w sobotę zapewni spokojną drugą rundę, remis może namieszać, a to z powodu kiepskich statystyk bramkowych, porażka, co oczywiste, może oznaczać najgorszy scenariusz, czyli dolną połowę tabeli. W Kielcach nikt jednak nie bierze na poważnie takiej możliwości. Drużyna jest w dobrej formie, po wygranej u siebie z Ruchem i remisem w Warszawie, drużyna gra u siebie, na stadionie, na którym w tej rundzie wygrywa ze wszystkimi, dlatego wszyscy, i trener i piłkarze i nowi właściciele mierzą tylko i wyłącznie w zwycięstwo
i co najmniej pierwszą ósemkę.

Faworyt meczu jest jeden. To drużyna gospodarzy. Piłkarze Korony zdają sobie sprawę, że mają wszystko w swoich nogach. Grają u siebie, potrafią dobrze atakować i jak się okazuje nieźle bronić, potrafią strzelać gole z akcji i po stałych fragmentach. Jeśli zachowają odpowiednią koncentrację i spokój, Termalica powinna wrócić do domu bez choćby punktu.

18010579 1507974839234444 8435590629570430942 n

Vladislavs Gutkovskis jest w tym sezonie kluczowym graczem Termalici. Łotewski napastnik potrafi strzelać bramki i ma ich w tej chwili najwięcej spośród piłkarzy swojej drużyny, bo siedem. Jest silny, dysponuje dobrą szybkością i potrafi się ustawić. Wystarczy mu chwila nieuwagi i trochę miejsca, aby strzelić bramkę. Od jego wyłączenia będzie zależał sukces Korony w sobotnim meczu.

Korona będzie szukać wygranej na własnym terenie, dlatego kluczową rolę w najbliższym meczu odegra na pewno gracz ofensywny. Stawiam na Miguela Palancę. Hiszpan potrafi na tyle dużo, by móc zagrozić ekipie przyjezdnych i to nie raz. Wszyscy wiemy, że potrafi dryblować, dośrodkowywać, strzelać (sześć trafień w Ekstraklasie) i asystować. Jest szybki
i inteligentny, a jego stałe fragmenty potrafią zaskakiwać. Tak nieszablonowy gracz, niezależnie od tego, na jakiej pozycji zagra może zdecydować o losach całego spotkania.

Jak szybko minęła faza zasadnicza sezonu… Niewiadomo kiedy dotarliśmy do trzydziestej kolejki, w której wszystko się rozstrzygnie. Nie mogło być dla nas lepszego trafu niż ostatni mecz rozgrywany na własnym stadionie, wreszcie przy zorganizowanym dopingu fanatycznych i wiernych fanów. Trener Bartoszek w wypowiedziach przedmeczowych zaznaczał jak wiele znaczy dla jego piłkarzy Kolporter Arena i apelował o głośne kibicowanie. Komu jak komu, ale kieleckiej publiczności nie trzeba tego dwa razy powtarzać. Zatem na stadion, Koroniarze! Na stadion, niech nasz doping poniesie koronę do zwycięstwa, które raz jeszcze sprawi, że będziemy dumni z naszych Żółto-Czerwonych!

 

 

 

 

 

Subskrybuj to źródło RSS

Zawodnicy

Log in or create an account