log in

Wpisy

Cud nad Wisłą

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 Niewielu, poza nami – kielczanami, wierzyło w przełamanie na rewelacyjnej ostatnimi czasy Cracovii. A to wczoraj stało się faktem. I nie sam wynik jest tu istotny, choć pozwolił nam on zachować punkcik przewagi nad strefą spadkową, ale gra, która na powrót mogła się podobać. Może nie jest to jeszcze forma z czasów choćby wygranej 3:2 w meczu z Wisłą, ale w porównaniu do tego, co prezentowaliśmy ostatnio, tak duży progres zaskoczył nawet nas. Wracamy do gry!

Co do samego meczu wczoraj – Cracovia wcale nie była zespołem lepszym, remis sprawiedliwie podzielił punkty. Cieszy to, że w naszym zespole nikt nie zagrał tak, jak to miało miejsce jeszcze we wtorek. Owszem były lepsze i gorsze momenty, jedni pokazali się z bardzo dobrej strony, inni mniej, ale także przyzwoitej – jak choćby Klemenz, który pomimo kilku głupich strat, parę razy uratował sytuację. Nie był to co prawda też mecz życia Kapo, niemniej kilka razy błysnął Juventusem tak, że nawet kibice gospodarzy byli pod wrażeniem. Bardzo dobrze Witek, którego typujemy na plus meczu po naszej stronie – choć przyznać należy, że do końca walczył o ten tytuł z Fertovsem rozgrywającym świetny mecz. Dobrze Jova, dynamicznie Kiełb, stabilnie Malarczyk. Gdyby nie faul przy karnym, chwalilibyśmy także Leandro – widać, że się chce, że nie odpuszcza. Dawno też nie widzieliśmy Ruskiego w tak dobrej formie, grał agresywnie, ale w granicach rozsądku i do feralnego faulu na nim, sędzia tę grę puszczał, a to mogło się podobać. Po tej sytuacji wróciliśmy jednak do odgwizdywania każdego muśnięcia przeciwnika. Niestety. Kartka Sylwestrzaka, pauzującego w kolejnym meczu, trochę studzi nasz zapał, bo znów powracamy do kłopotów w obronie, ale biorąc pod uwagę powrót Golańskiego do treningów, liczymy, że wróci on już na mecz z Piastem.

Z kwestii okołosportowych smutny trochę fakt – niewiele z naszej zgody z Cracovią zostało. Powinien pozostać choćby szacunek, ale ciężko o nim mówić, gdy słyszysz, jak nazywają Ruskiego ukraińską ciotą, a Kiełb uśmiecha się pobłażliwie, słysząc inwektywy pod swoim adresem. Fakt, przekrój stadionowych kibiców zawiera całą paletę osobowości, reprezentujących różne wartości tudzież ich brak, niemniej sytuacja ta była przykra, tak dla nas, jak też z pewnością dla samych zainteresowanych.

Podsumowując, dziękujemy chłopakom za przebudzenie na finiszu, gdzie nic nie jest jeszcze przesądzone. Dziękujemy Maćkowi Korzymowi za wizytę w Kielcach i wsparcie motywacyjne. Dziękujemy tym wszystkim, którzy nie zwątpili w Koronę po ostatnich wydarzeniach. Optymistycznie patrzmy w przyszłość, przed nami jeszcze dwa mecze u siebie i wyjazd do Bełchatowa. To jest do wygrania! Trzeba chcieć! Trzeba wierzyć! Trzeba wspierać!

Ostatnio zmienianyponiedziałek, 15 czerwiec 2015 17:20
Alek Szczykutowicz

Redaktor naczelny, czyli ten, który wszystko ogarnia, także pod względem technicznym. Kopie piłkę nie gorzej niż niejeden chłopak z Ekstraklasy. Tylko czasu brak.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Zawodnicy

Log in or create an account